Producenci aut oferują coraz dłuższe okresy gwarancji na samochody, bo przyciąga to klientów. Ostatnio KIA kusi nawet 7-letnią gwarancją na model Cee’d. Skutecznie, bo od początku roku, zamówiło to auto 2 tys. klientów. To sukces, bo w całym ubiegłym roku firma sprzedała ogółem niecałe 5,5 tys. aut.
– Dłuższe gwarancje to efekt coraz lepszych technologii i rywalizacji o klientów – mówi Jakub Faryś z Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. Dla koncernów samochodowych dłuższe gwarancje oznaczają wyższe zyski, bo klienci do czasu obowiązywania gwarancji naprawiają i serwisują auta w powiązanych z nimi autoryzowanych spacjach obsługi. – W pierwszym roku przynosi to niewielkie zyski, które jednak rosną i w trzecim roku osiągają najwyższy poziom – mówi Adam Karpiński, szef departamentu napraw powypadkowych w Intercars, liderze rynku części zamiennych w Polsce. Koncerny prowadzą różne akcje promocyjne skłaniające do serwisowania aut, również po okresie gwarancji. Na przykład Skoda wprowadziła tzw. Gwarancję Dożywotniej Mobilności, czyli bezpłatny pakiet assistance przewidujący pomoc w razie problemów na drodze. Przy czym GDM jest ważna rok, a jej przedłużenie następuje podczas wizyty w ASO i wykonania obsługi okresowej oraz usunięcia wszystkich stwierdzonych usterek. – Naprawy w okresie gwarancyjnym muszą być dokonane zgodnie ze specyfikacją producenta i można do nich używać zarówno części oryginalnych, jak i porównywalnej jakości – mówi Marek Konieczny z Polskiej Izby Motoryzacji. Dodaje, że niekoniecznie musi to być więc ASO, a przekonanie o konieczności korzystania z usług takich stacji ma tylko podstawy psychologiczne, utwierdzane przez producentów aut. Poza tym, użycie do naprawy innych części niż z logo producenta nie prowadzi do utraty gwarancji na całe auto, ale na dany element. – Nawet jeśli traci się na daną część gwarancję producenta auta, to zyskuje się ją od producenta części – mówi Adam Karpiński. Obecnie nie ma już problemu z produkowaniem niewidocznych części zamiennych (elementy silnika, podwozia, hamulce), bo ten rynek zliberalizowała tzw. dyrektywa GVO, która zakazała ograniczania prawa dostępu do części zamiennych o porównywalnej jakości. Przed jej wejściem w życie w ASO były dostępne tylko części z logo producentów aut. Teraz takie ograniczenie jest nielegalne. Jest szansa, że podobnie będzie na rynku widocznych części zamiennych. Sejm powinien wkrótce wrócić do prac nad poprawką do ustawy Prawo własności przemysłowej, która zakazałaby koncernom samochodowym zgłaszania patentów na widoczne części zamienne (szyby, karoseria, reflektory), co ogranicza produkcję tańszych części alternatywnych.
ZE STRONY PRAWA
Jeżeli konsument w ciągu okresu gwarancyjnego wykonał naprawę lub przegląd swojego pojazdu w niezależnym warsztacie, to producent nie może odmówić honorowania gwarancji. Gwarancja może być utracona tylko wtedy, gdy prace te były wykonane wadliwie. Komisja Europejska stoi na stanowisku, że ogólny obowiązek wykonywania przeglądów lub napraw w ciągu takiego okresu tylko w ramach autoryzowanej sieci mógłby pozbawić konsumentów ich prawa do wyboru, czy przegląd lub naprawa ich pojazdu ma być wykonana przez niezależny warsztat. Co więcej, uniemożliwiłby takim warsztatom, zwłaszcza w przypadku przedłużonych gwarancji, skutecznie konkurować z autoryzowaną siecią.