Za stratę czasu LOT zapłaci stratą rynku przewozów transatlantyckich, ostrzegają znawcy sektora transportowego. Zapytaliśmy ich o to, jaką strategię musi przyjąć LOT, żeby przetrwać po otwarciu nieba między Europą i USA. The Wall Street Journal cytuje amerykańskich ekspertów, dla których polski przewoźnik jest słabo zarządzany, co zechce z pewnością wykorzystać nowa konkurencja.
Skupić się na Europie
W 2006 roku na połączeniach do Stanów Zjednoczonych i Kanady liczba pasażerów LOT wzrosła o ponad 12 procent – do 565 tys. W kraju LOT przewiózł 857,7 tys. osób – o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Prawie 2,3 mln osób latało z LOT na innych kierunkach. Według danych zebranych przez Zespół Doradców TOR połączenia dalekiego zasięgu przyniosły w latach 2005 – 2006 zysk na poziomie 35–40 mln zł. Andrzej Kozłowski z biura prasowego LOT nie chciał podać szczegółów. Przyznał jednak, że choć loty atlantyckie są zyskowne, to bardziej rentowne są połączenia europejskie. LOT powinien skupić się na przewozach europejskich i ograniczyć do niezbędnego minimum inną działalność. – Uważam, że loty transatlantyckie to nie jest dobry model docelowy dla LOT. Rola portu przesiadkowego w Warszawie zmalała. Jeśli mieszkaniec Gdańska czy Krakowa ma się gdzieś przesiąść, to wygodniej mu lecieć do Frankfurtu niż Warszawy. Na obcokrajowców tez nie ma co liczyć. Zamiast tego warto rozwinąć loty do głównych miast w Europie, pomijając peryferyjne ośrodki, jak Lubljana czy Belgrad – mówi Włodzimierz Rydzkowski, ekspert z Uniwersytetu Gdańskiego. Wbrew pierwszym komentarzom to nie tanich linii powinien się obawiać narodowy przewoźnik (bo nie ma odpowiedniego do takich tras taboru), lecz firm, które mają możliwość szybkiego uruchomienia nowych połączeń, jak amerykańska Delta Air Lines. Firma już deklaruje loty z USA na Heathrow, ale jest również uważana za przewoźnika, który zechce szybko wejść w inne połączenia do Europy.
LOT ma jeszcze szanse
Elżbieta Marciszewska z katedry transportu SGH uważa, że chociaż LOT jest w bardzo trudnym położeniu, nie stoi jeszcze na przegranej pozycji. – Jeden rok to jest wystarczająco dużo, aby zbudować strategię, siatkę połączeń i wynegocjować warunki współpracy z liniami krajów, do których będzie się latać. Ale LOT musi to robić szybko, dynamicznie i pokazywać, że mu zależy i że warto z nim współpracować. Otwarcie nieba spowoduje spadek cen biletów, a to wywoła wzrost popytu na usługi. Należy się spodziewać, że będą rosnąć także przychody firm lotniczych – wylicza prof. Marciszewska. Jej zdaniem trzeba się zastanowić nad weryfikacją siatki połączeń, ale odradza likwidację połączeń z USA. Centrów zysku można szukać na rynku azjatyckim. Właściwe kierunki do regularnych lotów to Chiny, Indie, być może Tajlandia. Włodzimierz Rydzkowski sugeruje jednak najpierw wykonać analizę opłacalności takich połączeń. – O lotach do Pekinu mówi się od dwóch lat, a nikt nie sprawdził, czy warto – mówi. Adrian Furgalski proponuje, żeby do większej liczby połączeń za ocean i do Azji LOT dołożył połączenia do nowych krajów UE: Bułgarii i Rumunii, i to nie tylko z Warszawy. – Przewoźnik musi zwiększyć zaangażowanie w portach regionalnych. Szacuje się, że w ciągu siedmiu lat udział Okęcia w odprawach podróżnych zmniejszy się na rzecz regionów z 58 proc. do 40 proc. – mówi ekspert TOR-u.
Cięcie kosztów jest niezbędne
Bogusław Liberadzki, eurodeputowany i specjalista w sprawach transportu, dodaje, że niezależnie od kierunku lotu spółka musi ciąć koszty i ceny. – Musi też radykalnie ograniczyć spóźnienia i odwołania, bo te zjawiska są dziś nagminne – mówi Bogusław Liberadzki. W jednej sprawie zgadzają się wszyscy: LOT powinien zacząć walczyć o pozycję w Star Alliance. W innym razie to nie nowi konkurenci, lecz Lufthansa, partner z sojuszu, odbije podróżujących za ocean klientów.
SZERSZA PERSPEKTYWA
Unia Zgodnie z umową zawartą kilka dni temu pełna swoboda w ruchu powietrznym nad Atlantykiem zacznie obowiązywać z początkiem kwietnia 2008 roku. Brytyjczycy i Włosi postarali się, aby porozumienie weszło w życie pięć miesięcy później niż zakładano. Pierwsi chcą dokończyć nowy terminal na lotnisku Heathrow, aby przygotować na konkurencję linię British Airways, a drudzy chcą zdążyć z prywatyzacją linii Alitalia.