Elektrim Telekomunikacja (ET), spółka kontrolowana przez francuskie Vivendi, ujawnił postanowienie sądu z 19 marca 2007 r. w trwającym ósmy rok sporze o to, kto ma 48 proc. udziałów PTC, operatora sieci komórkowych Era i Heyah. Elektrim i Deutsche Telekom (DT) twierdzą, że na mocy orzeczeń trybunału arbitrażowego w Wiedniu należą one do DT. Elektrim Telekomunikacja i Vivendi twierdzą, że udziały są własnością ET. Według zapisów w Krajowym Rejestrze Sądowym ich właścicielem jest zaś Elektrim. – To postanowienie mówi Elektrimowi co może, a czego nie może zrobić z udziałami – mówi Philippe Houdouin, prezes ET. Według Wojciecha Kozłowskiego, prawnika z pracującej dla ET kancelarii Salans, postanowienie oznacza, że Elektrim nie może negocjować z DT ostatecznej kwoty, jaką ma otrzymać za 48 proc. udziałów PTC. Elektrim i DT twierdzą, że niemiecka firma kupiła te udziały w październiku 2006 roku od polskiej spółki na podstawie tzw. trzeciego orzeczenia wiedeńskiego sądu arbitrażowego i w pierwszej racie zapłaciła za nie ponad 600 mln euro. Ostateczną kwotę trybunał ma ustalić w osobnym orzeczeniu. Elektrim oczekuje, że nastąpi to do czerwca. Mecenas Kozłowski twierdzi, że póki nie została ustalona ostateczna kwota, udziały są własnością Elektrimu, tak jak jest to wpisane w KRS. Z postanowienia sądu, które Elektrim może zaskarżyć, wynika, że sąd zakazał Elektrimowi blokowania wpisania ET do KRS i księgi udziałowców PTC. Spółka kontrolowana przez Francuzów oczekuje, że Elektrim zgodnie z jego dyspozycjami wprowadzi czterech przedstawicieli ET do rady nadzorczej PTC i grozi, że jeśli konglomerat nie dostosuje się do postanowienia sądu, to podejmie kroki prawne wobec członków władz tej spółki. W raporcie za 2006 rok DT twierdzi, że ma sporne udziały w PTC. Vivendi twierdzi zaś, że stworzył pełne rezerwy na tę polską inwestycję w związku z ryzykiem jej utraty. Prezes Houdouin powiedział, że ET nie utworzy rezerw związanych z ryzykiem utraty udziałów PTC. Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu, odmówiła komentarza.