W tym roku główne nakłady inwestycyjne Pol-komtelu pójdą na rozbudowę sieci 3G oraz sieci szkieletowej. Bez rozbudowy sieci szkieletowej wkrótce nie bylibyśmy w stanie obsłużyć rosnącego ruchu transmisji danych w naszej sieci – mówi Jarosław Bauc, prezes Polkomtelu. – Sieć 3G musimy budować, by spełnić wymogi koncesji (20 proc. Polaków w zasięgu sieci w końcu 2007 roku – przyp. GP). Jest to także inwestycja w przyszłość. Nie wiemy bowiem, kiedy pojawi się popyt na usługi multimedialne. Może już jest blisko – dodaje.
Podobne deklaracje składa prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej Klaus Hartmann. – W 2007 roku będziemy przede wszystkim inwestować w budowę i rozbudowę sieci, w tym szybkiego bezprzewodowego internetu w technologii HSDPA – mówi Hartmann. Trudno jest określić, jaki odsetek klientów sieci mobilnych korzysta w Polsce z bezprzewodowego internetu. Modemy w postaci kart do laptopów ma – według szacunków GP – ok. 250 tys. klientów sieci mobilnych. Ponadto z internetu korzystać można także używając telefonu i zainstalowanej w nim przeglądarki albo używając telefonu jako modemu do PC.
Rynek o dużym potencjale
Z danych publikowanych przez operatorów wynika, że 15-18 proc. przychodów polskich sieci komórkowych pochodzi z usług niegłosowych. Te statystyki uwzględniają także SMS i MMS, a nie tylko czystą transmisję danych, która zapewne ma ciągle nikły udział w przychodach. Według banku inwestycyjnego Credit Suisse przychody z transmisjI danych w IV kwartale 2006 r. wzrosły w porównaniu z tym samym okresem 2005 roku w europejskich sieciach komórkowych o 12,2 proc. do 5,28 euro miesięcznie w przeliczeniu na jednego klienta. Z rozmów z menedżerami polskich sieci komórkowych wynika, że infrastruktura dostosowana do oferowania szybkiego internetu jest wykorzystywana tylko w nikłym procencie. Z kolei użytkownicy twierdzą, że są pory dnia, w których o szybkim bezprzewodowym internecie można tylko pomarzyć. Poza największymi miastami internauci raczej nie mają szansy na naprawdę szybki bezprzewodowy internet (UMTS, HSDPA). Pozostaje im wtedy technologia EDGE albo tylko GPRS. EDGE teoretycznie umożliwia ściąganie danych z prędkością do 240 kb/s, czyli zbliżoną do najwolniejszej opcji Neostrady. W praktyce ta prędkość z reguły jest mniejsza. GPRS to odpowiednik wdzwanianego dostępu do internetu w sieci stacjonarnej. Liderem w dostępności EDGE jest należąca do Telekomunikacji Polskiej sieć Orange. W pozostałe dwie sieci mają znacznie słabsze pokrycie.
Roaming bardzo drogi
Operatorzy komórkowi mają bardzo podobne cenowo oferty transmisji danych. Kontrakty z reguły zawierane są na 24 miesiące. Abonament kosztuje w opcji z większym transferem danych ok. 120 zł, a w przypadku mniejszego transferu ok. 60 zł. Duże różnice występują w przypadku cen modemów. Najdroższe są zazwyczaj w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Najtańsze – zazwyczaj w sieci Orange. Ceny dostępu do internetu w sieciach komórkowych są wyższe niż w sieciach stacjonarnych i telewizjach kablowych. Na dodatek obowiązują limity transferu danych, po przekroczeniu których operator może drastycznie ograniczyć prędkość transmisji. Transmisja staje się horrendalnie droga, gdy korzystamy z niej w roamingu, czyli gdy jesteśmy za granicą. 1 MB przesłanych danych może kosztować nawet 60 zł. Tyle płacą klienci Ery w niemieckich sieciach E-Plus i Vodafone.
Szersza perspektywa
UNIA Z badań przeprowadzonych w pięciu krajach Europy Zachodniej (Francja, Hiszpania, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy) i w USA na zlecenie Online Publishers Association wynika, że 31 proc. użytkowników komórek korzysta z bezprzewodowego internetu, a 75 proc. ma telefony umożliwiające taki dostęp. Według firmy badawczej Forrseter regularnie z bezprzewodowego internetu przez sieci komórkowe korzysta 10 proc. Europejczyków.