Wykorzystanie sztucznej inteligencji w ZUS i w administracji publicznej, wpływ na rynek pracy, kwestie cyberbezpieczeństwa i ochrony danych obywateli – to tematy dyskusji podczas drugiej edycji konferencji „EMC – Cyfrowe wyzwania”

– Aby gospodarka oparta na nowych technologiach cyfrowych mogła służyć obywatelom, beneficjentom Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i polityce społecznej, musimy być świadomi wyzwań z nią związanych. Tylko wtedy będziemy mogli reagować i minimalizować ewentualne ryzyka – powiedziała, otwierając wydarzenie, którego organizatorem był ZUS, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, dodając, że ZUS po raz kolejny pokazuje, iż jest w awangardzie w zakresie wykorzystania nowych technologii.

– Z wyprzedzeniem przygotowuje się do tego, co ma wdrożyć, co pozwala wykorzystać stworzone szanse – zaznaczyła.

Dorota Bieniasz, członek zarządu ZUS nadzorująca pion świadczeń i orzecznictwa, zastępująca prezesa zakładu, opowiedziała o najnowszych rozwiązaniach przyjętych w zakładzie, wśród których są rozwiązania chmurowe, big data i połączenia z innymi instytucjami publicznymi.

– Powstała platforma do zarządzania cyberbezpieczeństwem. Chcemy być bowiem jednocześnie odporni na tego rodzaju zagrożenia – wyliczała Dorota Bieniasz.

Część rzeczywistości

Podczas konferencji uwaga ekspertów została skupiona na tym, jak data science i sztuczna inteligencja wpłynie na rynek pracy oraz na funkcjonowanie ZUS.

– Pierwszy okres rozwoju nowych technologii nie prowadzi do pełnej automatyzacji i zastąpienia pracy ludzkiej. Na to potrzeba dekad. Jest to natomiast czas, kiedy powinniśmy się uczyć współpracy z nową technologią – powiedział dr hab. Dominik Batorski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego – ICM.

Wspomniał przy tym o zagrożeniach, wśród których jest brak pełnej kontroli nad technologią.

– Dlatego konieczna jest wnikliwa analiza nowych systemów, na których opieramy pracę. Istnieje bowiem ryzyko wydawania niesprawiedliwych i dyskryminujących decyzji – zauważył.

Eksperci zwrócili uwagę, ze data science i sztuczna inteligencja mogą być wykorzystywane nie tylko do prostych usług administracyjnych, lecz także skomplikowanych procesów. Są już modele systemów, które powstały w oparciu o nie, przewidujące ryzyko przedwczesnej śmierci, dzięki czemu można inaczej podejść do ochrony zdrowia.

– Dlatego ważna jest integracja danych różnych instytucji – dodał Dominik Batorski.

Doktor Szymon Kasprowski, główny inspektor kontroli ZUS, zaznaczył, że zakład wykorzystuje nowe technologie na coraz większą skalę. W zakresie kontroli płatników i płaconych przez nich składek – nawet od dekady.

– Stworzyliśmy systemy analityczne, dzięki czemu możemy ustalić ryzyko prawdopodobieństwa nadużyć, czyli przewidywać, a na tej podstawie planować kontrole płatników i składek – wytłumaczył. W jego wypowiedzi również pojawił się wątek obaw o interpretację wyniku przygotowaną przez sztuczną inteligencję.

– To wyzwanie stojące przed firmami, naukowcami, by budować algorytmy, dzięki którym będzie można mieć pewność co do wyniku. W ZUS dane są bezpieczne – podkreślił.

Eksperci zwrócili uwagę, że AI w administracji i organizacjach publicznych to już nie nowinka, ale część rzeczywistości. Do przetworzenia są ogromne ilości danych. Sztuczna inteligencja jest w stanie przyspieszyć ich obróbkę, na czym korzystają obywatele, ale i pracownicy.

– Im jednak system oparty na nowych technologiach będzie bardziej wpływał na nasze życie, tym jego skutki będą dalekosiężne. Tym więcej obowiązków będzie do spełnienia przez sektor publiczny, ale i prywatny – zaznaczyła dr Aleksandra Musielak, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Trzeba mieć pewność, że dane do analiz są prawidłowe, bo od nich zależy finalny wynik. Proces analizy musi być transparentny, nie tylko na potrzeby skarg i roszczeń, ale wydawanych decyzji, wpływających na życie ludzi.

– Ważna jest też zgodność z przepisami – dodała dr Aleksandra Suchorzewska, ekspert Accenture, w kontekście zaufania do zastosowanych rozwiązań.

Co z tą pracą

Dyskutowano również o wpływie sztucznej inteligencji na rynek pracy i zagrożeniach. Powszechne są obawy dotyczące likwidacji miejsc pracy. W tle pojawia się jednak nieubłagana demografia. Społeczeństwo się starzeje, ubywa osób w wieku produkcyjnym. AI może być remedium na te kłopoty.

– Uważam, że nie ma ryzyka masowego bezrobocia w Polsce. Jedne miejsca pracy będą likwidowane, ale w ich miejsce będą powstawały nowe. Teraz najważniejsze jest to, by dostosowywać kompetencje i umiejętności do nowych stanowisk – powiedziała dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej. W jej ocenie AI może pomóc w wyzwaniach z demografią. Pracodawcy już dziś szukają pracowników i nie mają kogo zatrudniać, bezrobocie jest na historycznie niskim poziomie. Co prawda liczba ubezpieczonych w ZUS rośnie – to jednak dzięki migrantom.

– Poprawa produktywności jest ważna, dlatego AI ma szanse bardziej uratować rynek pracy niż migranci. Szczególnie że tych ostatnich nie możemy przyjmować w nieskończoność – dodała Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Mecenas Beata Bieniek-Wiera, wspólnik w kancelarii Adwokaci i Radcowie Prawni Żyglicka i Wspólnicy spółka partnerska, wskazała, że AI nie zastąpi we wszystkim ludzi, bo to nie jest kreatywna technologia. Poza tym rezultat jej pracy trzeba zawsze sprawdzić. Niemniej jednak niektóre zawody zostaną wyparte, a wielu ludzi będzie musiało się przekwalifikować.

– Na pewno trzeba być przygotowanym na różne scenariusze – stwierdził dr Tomasz Lasocki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Dodał, że sztuczna inteligencja mocno zmieni sposób pracy. Brakuje jednak zgody co do tego, czy całkowicie go zburzy, czy tylko przemodeluje, tak jak rewolucja przemysłowa. Jeśli to ostatnie, wszystko będzie dobrze. Ale jeśli dojdzie do bezrobocia technologicznego, trzeba będzie pomyśleć o zmianie systemu ubezpieczeniowego. Tomasz Lasocki zauważył, że Polska ma niski odsetek osób kształcących się przez całe życie. To rodzi wyzwania w kontekście zdobywania nowych kompetencji.

– Trzeba też myśleć, jak zaangażować w rynek pracy wszystkie pokolenia, a nie tylko młodych, gdzie potencjał jest coraz mniejszy do wykorzystania – zauważyła dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Kamil Sobolewski, główny ekonomista organizacji Pracodawcy RP, stwierdził natomiast, że miejsc pracy będzie ubywać, bo zmniejszyła się liczba osób w wieku produkcyjnym. AI może pomóc .

– Rewolucje przemysłowe z przeszłości też nie zlikwidowały miejsc pracy, a tak przecież sądzono. Sprawiły, że ludzi musieli zająć się czymś innym. I tak będzie teraz. Oczywiście jest wizja, że zmaleje udział pracy w PKB, a wzrośnie kapitału, i co wtedy, jak to wpłynie na system emerytalny. Pojawi się pytanie, na ile system emerytalny ma być ubezpieczeniowym w zamian za składki, a na ile zaopatrzeniowym – dodał.

Pojawia się też pytanie, co w sytuacji, gdy produktywność nie będzie rosła przez człowieka, a przez AI, czyli będzie za to odpowiadał właściciel kapitału. Czy w tej sytuacji powinien się dzielić zyskami z pracownikami?

Doktor Tomasz Lasocki zaznaczył, że metody opodatkowania pracy to jest nowy wynalazek, nie było podatku od pracy i jeśli się okaże, że państwo nie pozyska zasobów z pracy, wymyślimy coś innego do opodatkowania. AI może w tym pomóc. Może też pomóc w sprawiedliwej ocenie ludzi, by lepiej przydzielać im renty, a wtedy będziemy lepiej gospodarować zasobami. Pojawia się też pomysł opodatkowania maszyn, dzięki czemu będą pieniądze na świadczenia.

– Starzenie się ludności oznacza nie tylko mniej osób do pracy, ale przyrost tych na świadczeniu. Mix podatków będzie niezbędny, by je finansować. Powinien uwzględniać, co wpływa na wytworzenie produktu – przyznała dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak i zgodziła się, że AI można wykorzystać w zabezpieczeniach społecznych. Ale nie tylko, by lepiej przyznawać renty, lecz wykorzystać ją do tego, by było ich jak najmniej, czyli do przewidywania ryzyk, którym podlegają dane osoby, by odpowiednio wcześnie im zapobiegać, a tym samym sprawić, by te osoby nie stawały się trwale niezdolnymi do pracy.

Bezpieczeństwo lubi ciszę

Eksperci odnieśli się też do cyberbezpieczeństwa, które będzie szczególnie ważnym tematem w 2024 r. Jest to bowiem rok wyborów na świecie, wciąż toczy się wojna za naszą wschodnią granicą, odbędą się letnie igrzyska olimpijskie. To zdarzenia, które sprzyjają atakom hakerskim. Dlatego, zdaniem Włodzimierza Owczarczyka, członka zarządu ZUS, nie powinno się już otwarcie mówić o tym, co i jak jest chronione. Zupełnie jak dzieje się to w zakresie systemu obrony państwa. To właśnie sposób na dbanie o bezpieczeństwo danych, a zagrożenie jest ceną nowoczesności.

– Wojna cybernetyczna może w związku z tym zdestabilizować państwo, bo wypłacanie świadczeń w przypadku np. ZUS przestanie być możliwe – wytłumaczył i podkreślił, że ZUS, jak inne instytucje, chroni swoje ekosystemy.

Eksperci zwrócili uwagę, że o cyberbezpieczeństwo trzeba dbać nieustannie, bo charakter ataków cały czas ewoluuje. Jeszcze 10–15 lat temu chodziło głównie o transakcje i kradzież (przelanie) pieniędzy. Dziś są nakierowane na wprowadzenie chaosu i dezinformacji.

– Pojawiają się ataki w łańcuchach dostaw. Przykładem jest ten z wykorzystaniem luki w oprogramowaniu SolarWinds, przez co zagrożono podmiotom rządowym Stanów Zjednoczonych. Na popularności zyskują ataki ransomware, które blokują pliki lub urządzenie użytkownika, a za przywrócenie dostępu żądany jest okup – wymieniła Magdalena Nowicka, wiceprezes BNP Paribas

Zwrócono też uwagę na czynnik ludzki. W zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa w firmach pomogą szkolenia, edukacja, która będzie uczulać na zagrożenia. Wspomniano również, że nie da się skutecznie chronić, nie mając systemów zarządzania cyberbezpieczeństwem. Składa się na niego pięć czynników. Pierwszym jest identyfikacja tego, co ma podlegać ochronie. Kolejnym jest wprowadzenie mechanizmów obronnych i dalej: do wykrycia ataku, jego odparcia i służących do obudowy infrastruktury, gdy już do niego doszło.

– Do tego potrzeba kompetencji, a tych brakuje nie tylko na rynku publicznym, lecz także prywatnym. Potrzeba też organów państwa, które będą za to odpowiedzialne. W Polsce natomiast nie ma takiej instytucji – powiedział Krzysztof Dyki, prezes ComCERT.

Zdaniem ekspertów dobrze jest też wyciągać wnioski z ataków, do których dochodzi już nie tylko w Ukrainie, ale też innych krajach na świecie. A uczą one, jak ważna jest współpraca między instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo, dobre planowanie i przygotowanie się na wypadek różnych zdarzeń.

PAO
fot. materiały prasowe