Sektor rolno-żywnościowy jest szczególnie wrażliwym obszarem negocjacji w obrębie TTIP. Różne modele rolnictwa w UE i USA nie pozwalają na wypracowanie szybkich i zadowalających obie strony postanowień, zwłaszcza że od 2001 r., gdy w UE przyjęto strategię na rzecz zrównoważonego rozwoju, żadne decyzje nie powinny sprzeciwiać się tej doktrynie. Negocjatorzy unijni zapewniają o potrzebie zmian w wysokości ceł i zniesienia powielanych po obu stronach Atlantyku kontroli produkcji, ale z zachowaniem rygorystycznych norm. Przeciwnicy TTIP twierdzą, że za zapowiadanymi działaniami będzie szło równanie w dół i obniżenie standardów bezpieczeństwa, zwłaszcza wpuszczenie tylnymi drzwiami upraw roślin GMO. Umowa spowoduje znaczący napływ amerykańskich produktów rolnych, bo USA zainteresowane są nie tylko eksportem soi, ale też drobiu, mięsa wołowego czy wieprzowego. To doprowadzi do zmniejszenia udziału rolnictwa unijnego w europejskim PKB. Spadek cen skupu płodów rolnych w każdej kategorii przewiduje w swoim badaniu nawet Departament Rolnictwa USA. Determinacja Stanów Zjednoczonych w walce o rynek europejski jest coraz większa.
KOMENTARZ: MARIA ŚWIETLIK: TTIP ma zharmonizować dwa odmienne systemy regulujące poszczególne etapy produkcji i obrót towarami. Negocjatorzy wychodzą z założenia, że te różnice są „barierami dla handlu”, nie biorąc pod uwagę, że ich wprowadzenie miało na celu ochronę praw konsumenckich, dobrostanu zwierząt czy środowiska. Tymczasem władze USA uznały obecne unijne listy niedozwolonych pestycydów i substancji stosowanych w produkcji kosmetyków czy chemii domowej za „dyskryminujące amerykańskie firmy” w dostępie do europejskiego rynku. Dotyczy to też dopuszczalnych pozostałości środków stosowanych w produkcji roślinnej (np. z oprysków). Normy europejskie są wyższe w stosunku do światowych, jednak w przecieku Greenpeace wskazane zostały jako wyjściowe dla ustaleń w obrębie TTIP niższe, ujęte w Codex Alimentarius (Chapter Sanitary and phytosanitary measures consolidated proposals art. X.11.7).