Europejski popyt na ropę zahamowała recesja, rozwój elektromobilności i efektywności energetycznej. Zmniejszyło się też znaczenie OPEC+.

Według analityków 2023 r. był wyraźnie spokojniejszy na rynku ropy od poprzedniego. Popyt wzrósł o 2,3 mln baryłek dziennie (mmb/d) do poziomu 101,7 mln – szacuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) w grudniowym raporcie. Popyt w IV kw. będzie mniejszy o 400 tys. baryłek dziennie (kbpd), niż prognozowano. Aż za połowę spadku odpowiada Europa. Agencja przewiduje, że w 2024 r. popyt urośnie o 1,1 mmb/d, czyli o połowę mniej niż w tym roku. Prognozuje się również, że koniunktura w Europie polepszy się dopiero w połowie 2024 r., ale popyt na ropę hamowany jest też przez rozwój elektromobilności i inwestycje w efektywność energetyczną.

– To był rok rozbujanych oczekiwań wobec popytu, które niestety rozmijały się z rzeczywistością. Niestety, ponieważ pokazuje to, że jesteśmy w okresie dekoniunktury gospodarczej po pandemii – mówi w rozmowie z DGP dr Jakub Bogucki, analityk e-Petrol.pl.

Dekoniunkturę w Europie widać także po wartościach wskaźnika PMI (Purchasing Managers’ Index, wskaźnik aktywności finansowej). Według grudniowych odczytów jego wartości dla strefy euro wyniosły 47 (łączny wskaźnik), 44,2 (przemysł) i 48,1 (usługi). Były to wartości poniżej oczekiwań, a także poniżej 50 pkt, czyli progu, powyżej którego można mówić o wzroście aktywności ekonomicznej. „Dane przedstawiają przygnębiający obraz, ponieważ gospodarka strefy euro nie wykazuje żadnych wyraźnych oznak ożywienia. Wręcz przeciwnie, kurczyła się przez sześć miesięcy z rzędu. Prawdopodobieństwo, że strefa euro znajduje się w recesji od trzeciego kwartału, pozostaje szczególnie wysokie” – komentował Cyrus de la Rubia, główny ekonomista w Hamburg Commercial Bank. W Polsce wskaźnik PMI dla przemysłu w listopadzie wyniósł 48,7.

– Pierwsza połowa 2024 r. może być jeszcze trudna, jeśli chodzi o koniunkturę gospodarczą, więc popyt będzie rozczarowujący, lecz według początkowych prognoz powinien się on ożywić w okolicach połowy roku – mówi DGP Dorota Sierakowska, analityczka DM BOŚ.

Kolejnym czynnikiem, który według MAE obniża popyt na ropę, jest rozwój elektromobilności. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) spośród niemal 10 mln nowych aut zarejestrowanych w Unii Europejskiej w okresie styczeń–listopad 2023 r. aż 14,2 proc. stanowiły samochody elektryczne (w Polsce 3,6 proc.). W analogicznym okresie rok temu było to 11,1 proc. (2,6 proc. w Polsce).

Zdaniem Doroty Sierakowskiej mijający rok był spokojniejszy niż naznaczony rosyjską inwazją na Ukrainę rok 2022. – Działo się wówczas dużo więcej pod kątem zmienności cen. 2023 r. był pod tym kątem dla inwestorów łagodniejszy, choć i tak w miesiącach letnich widzieliśmy wzrost notowań wywołany zobowiązaniem OPEC do cięcia produkcji i późniejszym faktycznym obniżeniem wydobycia – mówi DGP. Dodaje, że największe znaczenie miały dobrowolne cięcia produkcji przez Arabię Saudyjską.

Zdaniem Jakuba Boguckiego najciekawsze w 2024 r. będzie funkcjonowanie OPEC+. – Zobaczymy, czy grupa ta będzie w stanie oddziaływać na rynki, czy siły odśrodkowe tej struktury ją rozerwą. Dotychczas zbieżność polityki Rosji i Arabii Saudyjskiej utrzymywała jedność OPEC+, ale będzie to coraz trudniejsze, ponieważ inne kraje mogą nie chcieć poddawać się ograniczeniom – ocenia ekspert. Dodaje, że ewentualny rozpad OPEC+ może doprowadzić do załamania cen, bo każdy kraj będzie mógł wydobywać tyle ropy, ile będzie chciał, i nie będzie musiał stosować się do narzuconych limitów.

Jak podaje MAE, udział OPEC+ w rynku światowym wyniósł w tym roku 51 proc. – najmniej od jego powstania w 2016 r. Podczas gdy producenci spoza OPEC+ odpowiadali za wzrost podaży ropy o 2,2 mmb/d, grupa zmniejszyła produkcję o 400 kbpd.

W ostatnich tygodniach rynkiem ropy kierowały obawy o ataki na statki na Morzu Czerwonym. Zdaniem Sierakowskiej nie będzie to jednak istotnym czynnikiem w 2024 r. – Widać, że większość inwestorów niemal zignorowała te wiadomości. Widzimy dużą niepewność co do tego, jak długo ataki będą trwać. Moim zdaniem nie wpłynie to jednak w większym stopniu na ceny, ponieważ Kanał Sueski odpowiada za relatywnie niewielką część globalnego handlu ropą naftową – mówi DGP. ©℗

Średnia cena ropy naftowej Brent na rynkach europejskich / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe