Transformacja w Polsce jest na coraz bardziej zaawansowanym etapie. Również PGE, największa firma energetyczna w kraju, realizuje inwestycje mające zwiększyć dostępność zielonej energii. Uzupełnieniem OZE do 2049 r. będzie energia z węgla, a trochę dłużej – z gazu. Docelowo rolę stabilizatora przejmie energetyka jądrowa, którą PGE chce budować z ZE PAK i koreańskim KHNP

Transformacja energetyczna jest niezbędna, przesądza o tym kilka czynników. Poza troską o środowisko, istotna jest legislacja oraz odgórnie narzucone na poziomie europejskim cele klimatyczne. Transformacja to również gwarancja bezpieczeństwa energetycznego. Budowa rozproszonych źródeł odnawialnych uniezależnia Polskę od dostawców surowców energetycznych. Ważnym argumentem są w tym przypadku również oczekiwania klientów grup energetycznych. Aby polska gospodarka pozostała konkurencyjna, musi mieć dostęp do tańszej, zielonej energii.

Krajowe firmy już teraz liczą swój ślad węglowy. Obniżają emisje, by sprostać wymaganiom kontrahentów zagranicznych, z którymi współpracują. Ten proces już trwa i motywuje do jeszcze szybszych inwestycji w energetykę nisko- i zeroemisyjną.

– Firmy, które chcą w Polsce inwestować w budowę dużych zakładów produkcyjnych, przemysłowych, zużywających dużo energii, za każdym razem zadają nam podstawowe pytanie – czy jesteśmy w stanie zapewnić im odpowiednie wolumeny zielonej energii. Również w przypadku ciepła padają pytania o dostępność ciepła odnawialnego. Takie są trendy światowe i one dotarły również do Polski – mówił podczas Krynica Forum 2023 Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE ds. operacyjnych.

OZE podstawą transformacji

Grupa PGE, odpowiadając na zapotrzebowanie rynkowe, inwestuje w odnawialne źródła energii. PGE już teraz posiada 21 farm wiatrowych, 29 farm fotowoltaicznych, 29 elektrowni wodnych i cztery elektrownie szczytowo-pompowe. Łącznie daje to 2478 MW zainstalowanej mocy. Do 2030 r. grupa chce mieć 3000 MW w fotowoltaice. Do końca 2023 r. będzie to około 500 MW w oddanych do użytku instalacjach oraz będących w różnych fazach budowy, ale przedstawiciele spółki informują, że zostały już zabezpieczone tereny na posadowienie kolejnych 2000 MW. W zakresie lądowej energetyki wiatrowej PGE planuje dojść do 1700 MW, stan na dziś to prawie 800 MW.

– Zmiany na rynku energii, pojawienie się OZE i prosumentów zmieniły paradygmaty pracy sieci dystrybucyjnych. Od jakiegoś czasu modernizujemy sieć dystrybucyjną, by możliwe było przyłączanie kolejnych farm fotowoltaicznych i instalacji prosumenckich – mówił Przemysław Kołodziejak, wiceprezes PGE ds. operacyjnych.

W trakcie realizacji jest program budowy morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Najbardziej zaawansowane projekty – Baltica 2 i 3 – realizowane są wraz z duńskim partnerem, firmą Ørsted. W tych dwóch farmach zainstalowanych zostanie łącznie 2500 MW, a prąd z pierwszej z nich popłynie już w 2027 r. Projekt Baltica 1 realizowany jest samodzielnie, w tym przypadku moc farmy wyniesie niemal 1000 MW. W ostatnim czasie PGE otrzymała pozwolenia lokalizacyjne w ramach kolejnych pięciu postępowań. W efekcie do 2040 r. może mieć ponad 7000 MW mocy zainstalowanej w morskich farmach wiatrowych na Bałtyku.

Istotnym elementem nowego miksu energetycznego są magazyny energii, które są niezbędne dla stabilizowania i optymalnego wykorzystania energii produkowanej z OZE. Grupa stawia m.in. na elektrownie szczytowo-pompowe. Elektrownie takie budowane są pomiędzy dwoma zbiornikami wodnymi – górnym i dolnym. W okresie niskiego zapotrzebowania na energię elektryczną, na przykład w nocy lub latem, woda pompowana jest ze zbiornika dolnego do górnego. W godzinach szczytu następuje odwrócenie procesu, czego efektem jest wytworzenie i przekazanie do systemu energetycznego prądu. Obecnie firma posiada cztery tego typu jednostki – Żarnowiec, Solina, Porąbka-Żar i Dychów. Największa z nich, w Żarnowcu, dysponuje mocą 710 MW. PGE ma także gotowe studium wykonalności dla realizacji kolejnej takiej inwestycji w Młotach.

Węgiel i gaz pomogą w okresie przejściowym

Zanim transformacja dokona się na dobre, podstawą polskiego miksu energetycznego i stabilizatorem uzależnionych od pogody odnawialnych źródeł energii będą bloki konwencjonalne – węglowe i gazowe. Węgiel pozostanie w polskim miksie do 2049 r. Taki termin wygaszania kopalń przewidziany został w umowach społecznych dla górnictwa. – Na razie węgiel jest i w najbliższym czasie pozostanie podstawą krajowego systemu energetycznego, stąd nasze działania, które mają odeprzeć ataki na kopalnię węgla brunatnego w Turowie. Chcemy, by mogła – zgodnie z wydaną koncesją – działać do 2044 r. i by jednocześnie mogły pracować bloki w Turowie zasilane węglem brunatnym. Podobnie w Opolu – po to dwa lata temu skończyliśmy budowę nowych efektywnych bloków numer 5 i 6, by dalej pracowały i zapewniały energię – mówił wiceprezes PGE.

PGE inwestuje też w bloki gazowe, gaz ma być bowiem paliwem przejściowym w procesie transformacji. Na wiosnę przyszłego roku, na przełomie kwietnia i maja mają zostać oddane do eksploatacji dwa bloki gazowo-parowe w Gryfinie. Są to bloki o wysokiej sprawności, moc każdego z nich wyniesie 671 MW. Niezależnie od tego rusza budowa bloku o mocy 870 MW w Rybniku.

W segmencie ciepłownictwa na wiosnę zostanie oddany do użytku blok gazowo-parowy w elektrociepłowni Czechnica, zasilający w ciepło aglomerację wrocławską. Również w kilku innych miastach, gdzie Grupa posiada aktywa ciepłownicze, trwa budowa bloków silnikowych o różnej mocy. Powstaje też druga nitka instalacji termicznego przetwarzania odpadów z odzyskiem energii w Rzeszowie.

W przyszłości źródłem stabilnej, niskoemisyjnej energii o przewidywalnych kosztach będzie elektrownia jądrowa, którą PGE planuje wybudować w powiecie konińskim wraz z polskim partnerem firmą ZE PAK i koreańskim koncernem KHNP. Powstać mają dwa bloki o łącznej mocy 2800 MW, które odpowiadałyby za 12 proc. obecnego zapotrzebowania na energię elektryczną w kraju. Powołana została w tym celu spółka PGE PAK Energia Jądrowa. Do Ministerstwa Klimatu i Środowiska trafił już wniosek w sprawie wydania decyzji zasadniczej dotyczącej budowy elektrowni. Pierwszy blok nowej elektrowni ma powstać do 2035 r.

Wyzwania dla dystrybucji

Transformacja nie będzie możliwa bez inwestycji w sieci przesyłowe będące pod zarządem Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz w sieci dystrybucyjne, którymi zarządzają poszczególne firmy energetyczne. PGE intensywnie inwestuje w tym obszarze.

– Zmiany na rynku energii, pojawienie się OZE i prosumentów zmieniły paradygmaty pracy sieci dystrybucyjnych. Od jakiegoś czasu modernizujemy sieć dystrybucyjną, by możliwe było przyłączanie kolejnych farm fotowoltaicznych i instalacji prosumenckich – mówił Przemysław Kołodziejak.

Inwestycje obejmują między innymi kablowanie linii średniego i niskiego napięcia, czyli przenoszenie linii napowietrznych pod powierzchnię ziemi. Sieć dystrybucyjna PGE w dużej mierze znajduje się we wschodniej Polsce, w tym na obszarach leśnych. Narażona jest na awarie będące efektem złych warunków atmosferycznych, elementem ryzyka jest duża wietrzność czy oblodzenia. PGE realizuje program skablowania 30 proc. tych linii, co poprawi niezawodność dostaw. Dodatkowo, dzięki zwiększeniu przekrojów linii kablowych i większej ich przepustowości, pojawiają się nowe możliwości przyłączania OZE.

Innym kierunkiem inwestycji jest digitalizacja sieci. Sieć inteligentna, opomiarowana umożliwia śledzenie przepływów energii na konkretnych odcinkach i zdalne nimi sterowanie. To o tyle ważne, że w ostatnich latach w związku z rozwojem źródeł OZE zmieniają się kierunki przepływów energii. Spółka inwestuje też w liczniki zdalnego odczytu. Dzięki tym inwestycjom PGE otrzyma pełny obraz działania sieci w czasie rzeczywistym, co ułatwia zarządzanie utrzymaniem majątku sieciowego. Ponadto montaż liczników zdalnego odczytu pozwoli klientom m.in. na bieżąco monitorować zużycie energii.

– Naszym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i zagwarantowanie dostaw energii zero- i niskoemisyjnej po konkurencyjnych cenach. W horyzoncie 2050 r. dominować będą źródła wytwarzające energię zieloną, przy czym miks będzie zróżnicowany. Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że system rozproszony oparty na różnych źródłach energii sprawia, że stajemy się odporniejsi na zmiany koniunktury na rynku, na wahania cen, na zmiany technologiczne, a także na kryzysy, w tym taki jak ten ostatni wywołany wojną w Ukrainie. Dlatego będziemy dalej iść w tym kierunku – podsumował Przemysław Kołodziejak.

ms
Materiały prasowe









Partner relacji:

Materiały prasowe