W tym roku nie będzie zapowiadanych przez Jaromira Netzla rekordowych zysków grupy PZU.

- Wynik netto będzie na zbliżonym poziomie co w 2006 roku. Zapowiedzi o 4,5-5 mld zł były wyssane z palca - mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Oznacza to, że grupa PZU zarobiła w 2007 roku około 3,7 mld zł. Wynik techniczny, pokazujący, jak firma zarabia na działalności typowo ubezpieczeniowej, samego PZU wyniósł ponad 1 mld zł, z czego 295 mln zł to efekt rozwiązania rezerwy katastroficznej. Plany na 2008 rok zakładają wynik techniczny w wysokości 875 mln zł.

W części będzie on obciążony podatkiem Religi, czyli 12-proc. opłatą na NFZ od wartości każdej polisy OC.

- Co miesiąc to około 20 mln zł, oznacza to, że roczne koszty tego podatku to dla PZU około 250 mln zł - mówi Andrzej Klesyk.

Dodaje, że to zbyt dużo, nawet jak dla PZU i spółka będzie chciała podzielić się tym obciążeniem z klientami. Oznacza to już wkrótce podwyżki OC, choć Witold Jaworski, odpowiadający za ten obszar w spółce, zapowiada, że nie oznacza to automatycznego wzrostu składek dla wszystkich. Przy tej okazji PZU dokonuje przeglądu taryf w regionach, co oznacza, że w niektórych miejscach stawki mogą być niższe. Zapowiedział też, że PZU nie będzie wydzielało kosztu podatku na dokumentach ubezpieczeniowych. To wstęp do głębszych zmian w ofercie i taryfach ubezpieczeń komunikacyjnych, które mają pojawić się w połowie roku. Wtedy też ma ruszyć sprzedaż polis komunikacyjnych przez telefon i internet.

To m.in. ten projekt ma zapobiec utracie rynku przez PZU, który to proces w ostatnim czasie znacznie przyspieszył. Według danych po trzech kwartałach 2007 r. udział PZU w rynku wynosił 50,7 proc., a w analogicznym okresie roku poprzedniego było to 54,1 proc. W 2007 roku firma straciła około 100 tys. klientów na OC komunikacyjne. Dla porównania w całym 2005 roku wskaźnik udziału w rynku wynosił 55,9 proc., a rok wcześniej 57,9 proc.

Nowa strategia PZU ma być gotowa przed wakacjami. Interesujący będzie w niej wątek ewentualnych akwizycji zagranicznych, bo prezes PZU uważa, że obecnie nie ma już firm, które PZU mogłoby kupić. A grupa musi się rozwijać, bo ma sporo nadmiarowych kapitałów i potencjał, żeby być w pierwszej dziesiątce firm ubezpieczeniowych w Europie. Już teraz wartość spółki jest znacznie wyższa niż około 30 mld zł wynikających z obecnych cen transakcyjnych na akcjach spółki, które wynoszą 350 zł.

- Przedstawiciele banków inwestycyjnych, z którymi się spotykam, szacują wartość PZU na poziomie 12-19 mld euro - mówi Andrzej Klesyk.

250 mln zł rocznie ma wpłacać PZU do kasy NFZ z tytułu podatku Religi

MARCIN JAWORSKI

marcin.jaworski@infor.pl