Dochody idą w górę za sprawą wysokich stóp procentowych. Duża część jest odkładana na rezerwy dla frankowiczów. To wszystko przy niewielkiej dynamice kredytów.

Dziesięć giełdowych banków zarobiło w II kw. łącznie niemal 6,2 mld zł – wynika z podsumowania DGP. Zysk był o 90 proc. większy niż rok wcześniej. Wynik instytucji, których akcje są notowane na giełdzie, to równocześnie 90 proc. ogólnej kwoty zysku całego sektora bankowego. Był to trzeci z rzędu kwartał, w którym banki o statusie spółki publicznej zarobiły ponad 6 mld zł – choć w poprzednich dwóch wyniki były nieco lepsze.

Pogorszenie to w głównej mierze konsekwencja rezerw na ryzyko prawne związane z hipotekami we frankach. W połowie czerwca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził ubiegłoroczną opinię rzecznika generalnego TSUE – że przy unieważnieniu umowy kredytu walutowego banki nie mogą domagać się od klientów „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”. To wymusiło zmiany w modelach, które służą bankom do wyliczania, ile stracą na przegrywanych procesach z frankowiczami.

PKO BP, największy krajowy bank, w związku z tym zwiększył odpisy o niemal 2,5 mld zł – choć jak zaznaczał przy okazji prezentacji wyników za II kw. wiceprezes Piotr Mazur, to „rezerwy, które nieco antycypują sytuację”. W mBanku było to 1,5 mld zł. mBank oraz Bank Ochrony Środowiska w wyniku tworzenia rezerw na ryzyko prawne znalazły się w minionych trzech miesiącach pod kreską. W PKO zysk nie przekroczył 600 mln zł, choć jeszcze w poprzednim kwartale wynosił niemal 1,5 mld zł.

W tej sytuacji liderami zyskowności okazali się ci gracze, którzy na „problem frankowy” są narażeni w mniejszym stopniu. Pekao zarobił niemal 1,7 mld zł, a Santander Bank Polska 1,1 mld zł. Do grona instytucji, które są w stanie wygenerować ponad miliard zysku w trzy miesiące, po raz pierwszy dołączył ING Bank Śląski. Na czwartym miejscu pod względem kwoty zysku znalazł się Bank Handlowy, który jeśli chodzi o wielkość bilansu, lokuje się w końcówce pierwszej dziesiątki.

W dalszym ciągu motorem wzrostu dochodów i zysków jest wynik odsetkowy. Banki korzystają na podwyżkach stóp procentowych. Instytucje giełdowe zbliżają się już do 20 mld zł wyniku odsetkowego kwartalnie. Nie udaje się im natomiast zwiększać dochodów prowizyjnych (w giełdowej dziesiątce były one w II kw. o 3 proc. mniejsze niż rok wcześniej). To pochodna wysokich stóp procentowych: klienci wolą spłacać kredyty, niż zaciągać nowe.

W efekcie zyski są wypracowywane bez powiększania skali działania. Łączne aktywa 10 giełdowych banków były w końcu czerwca o 5 proc. wyższe niż rok wcześniej. To najsłabszy wynik od dwóch lat. – Nasi klienci korporacyjni wykazują mniejsze zainteresowanie kredytami, czekając na możliwe obniżki stóp. Sami mają wysoką płynność – tłumaczyła wczoraj Elżbieta Czetwertyńska, prezes Handlowego. Akcja kredytowa nie rozwija się również w odniesieniu do klientów indywidualnych.

Od początku pandemii, czyli od marca 2020 r., suma bilansowa giełdowych banków zwiększyła się średnio o 25 proc., wartość zgromadzonych depozytów o niespełna 32 proc., a należności od klientów o 7,5 proc. ©℗

ikona lupy />
Giełdowe banki w II kw. 2023 r. / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe