Minister skarbu może chcieć poczekać na uporządkowanie struktury grupy PZU, co podniosłoby jej wartość, a więc i uzyskaną cenę. Najbardziej spornymi kwestiami będą: odszkodowanie dla Holendrów za opóźnienia w prywatyzacji szacowane na 5-8 mld euro i ewentualne zaangażowanie Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w rozwiązanie konfliktu.
W debiut PZU mocno wierzą pytani przez GP analitycy i obserwatorzy rynku.
- Naszym zdaniem czas działa na niekorzyść polskiej strony,
umowy są podpisane i z tego, że politycy przez ostatnie dwa lata mówili w mediach, że z Eureko da się wygrać, niewiele wynikło - mówi Marcin Juzoń, wiceprezes Secus Asset Management.
Należący do tej firmy fundusz inwestycyjny zamknięty ostatnio kupił 10 tys. akcji PZU (poniżej 1 proc.) za 3,6 mln zł. Zamierza je sprzedać w momencie wprowadzenia PZU na giełdę z przynajmniej 30 proc. zyskiem.
- Jeśli przeczyta się wyrok wydany po pierwszym etapie arbitrażu, wnioski mogą być tylko jednoznaczne: przegramy ten spór. W najczarniejszym scenariuszu przewidujemy, że
sąd arbitrażowy zakończy swoją pracę do końca przyszłego roku i nakaże wprowadzenie spółki na giełdę. Do tego wyznaczy odszkodowanie, które może wynieść nawet 5-8 mld euro - mówi Marcin Juzoń.
Ewentualne odszkodowanie to element, którym Eureko może mocno naciskać na rząd. Nie będzie o nie raczej kruszyć kopii, bo dla Holendrów ważniejsze jest odpolitycznienie spółki, niż jednorazowy zastrzyk finansowy, nawet w tak dużej wysokości. Rząd też będzie się starał uniknąć wypłaty, żeby nie obciążać budżetu. Stąd bardzo prawdopodobne jest porozumienie w sprawie debiutu giełdowego.
Pytanie tylko, kiedy to zrobić, żeby uzyskać najlepszą cenę?
- Szkoda, że nie wykorzystano bardzo dobrej koniunktury na
GPW w ostatnich kilku latach - uważa Michał Nastula, prezes Eureko.
Jednak eksperci uważają, że nawet wprowadzenie PZU na giełdę w najbliższym czasie nie oznacza słabej wyceny spółki.
- Obecne spadki nie zmieniają generalnie dobrej oceny polskiego rynku kapitałowego, który pozostanie płynny i będzie dobrym miejscem do inwestowania. To, co teraz obserwujemy, to efekt słabych nerwów inwestorów indywidualnych - mówi Artur Wolak, doradca ds. strategii inwestycyjnych w Union Investment.
Dodaje, że choć jako inwestor chętniej widziałby na giełdzie firmę spoza sektora finansowego, bo ten ma i tak duże znaczenie na naszym parkiecie, to PZU jako spółka jest na tyle ciekawy, że na pewno będzie spore zainteresowanie inwestorów, szczególnie instytucjonalnych.
Sam prezes PZU uważa, że spółkę można wprowadzić na giełdę najwcześniej w ciągu 8-12 miesięcy od podjęcia decyzji.
Dla Skarbu Państwa opóźnienie prywatyzacji oznacza ryzyko wprowadzania spółki, kiedy giełda będzie zniżkować. Z drugiej strony, debiut po restrukturyzacji grupy może mieć dobry wpływ na cenę. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to taki, w którym spółka weszłaby na giełdę już po ogłoszeniu wyników za cały 2008 rok lub przynajmniej za połowę 2008 roku. Byłyby one dużo lepiej przyjęte przez inwestorów niż podpisywane przez trzy zarządy wyniki za 2007 rok.
Niewykluczone jest, że i tym razem w rozwiązanie konfliktu zostanie zaangażowany Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Przypomnijmy, że poprzednia ugoda wynegocjowana przez Jacka Sochę, ówczesnego ministra skarbu, zakładała, że Eureko będzie miało 40 proc. akcji (z zastrzeżeniem, że może dokupić dodatkowe akcje, ale bez zgody rządu całość udziałów spółki nie przekroczy 50 proc.), EBOiR - 5 proc., Skarbowi Państwa zostałoby nie mniej niż 20 proc. udziałów, a reszta miałaby zostać sprzedana na giełdzie.
- Bank został włączony do ugody, ponieważ wówczas było to warunkiem rozwiązania sporu, jako że to podmiot dobrze rozpoznawalny, który stanowi gwarancję stabilności wynegocjowanego porozumienia - mówi Jacek Socha.
Dodaje, że co prawda Skarb Państwa miał posiadać nie mniej niż 20 proc. udziałów, ale statut PZU przewidywałby, że mimo to resort skarbu współdecyduje o istotnych aspektach działalności spółki.
Dziś Holendrzy choć deklarują gotowość do rozmów, jasno mówią, że do ugody Sochy nie ma już powrotu. W międzyczasie ich pozycję negocjacyjną wzmocnił wygrany pierwszy etap arbitrażu i zwycięstwa w kolejnych potyczkach przed sądami w Belgii związanych z próbami kwestionowania orzeczenia arbitrów.
31 mld zł jest warte PZU wg ostatniej ceny
transakcji zakupu pakietu akcji spółki
Kwestia debiutu PZU na giełdzie zależy od decyzji akcjonariuszy i ich priorytetów. Mogą zdecydować, żeby wprowadzić spółkę na giełdę jak najszybciej. W takiej sytuacji spółką, która debiutowałaby na giełdzie, byłoby PZU. Zajęłoby nam to od 8 do 12 miesięcy, od momentu podjęcia decyzji. Udziałowcy mogą też wybrać tryb zakładający maksymalizację wartości spółki, a więc też ewentualnych wpływów ze sprzedaży akcji. Potencjalni inwestorzy oceniają przejrzystość działalności spółki czy grupy i im jest ona mniejsza, tym większe jest dyskonto na ryzyko. Struktura Grupy PZU jest bardzo skomplikowana, np. dla zewnętrznego obserwatora nie zawsze jest jasne, kto ma prawo do wskazywania członków zarządu w poszczególnych spółkach-córkach. Ale decyzja o tym, czy np. tworzyć strukturę holdingową, również należy do akcjonariuszy. Ewentualny debiut mógłby rozwiązać problemy związane z konfliktem akcjonariuszy, bo PZU kapitału nie potrzebuje.
Aleksander Grad, minister skarbu, w
przeciwieństwie do poprzedników ma szansę wynegocjować
porozumienie z Gerardem van Olphenem, wiceprezesem Eureko
/
DGP
Kalendarium negocjacji listopad 1999 -
listopad 2005
/
DGP
Kalendarium negocjacji styczeń 2006 -
październik 2007
/
DGP