Jak rósł rynek gwarancji
W 2008 roku ruszy realizacja Narodowej Strategii Spójności, która przewiduje wydanie niemal 86 mld zł na inwestycje, z czego ponad 67 mld euro ma pochodzić z budżetu UE. Dla towarzystw ubezpieczeniowych nadchodzi czas żniw, bo wykonawcy różnych projektów inwestycyjnych będą potrzebowali gwarancji jako zabezpieczenia np. wykonania kontraktu, usunięcia wad lub usterek czy płatności na rzecz podwykonawców.
- Szacujemy, że około 30-40 proc. wartości realizowanych kontraktów będzie zabezpieczane różnego rodzaju gwarancjami ubezpieczeniowymi - mówi Elwira Ostrowska-Graczyk, dyrektor biura ubezpieczeń finansowych w PZU.
Oznaczałoby to, że łączna wartość kontraktów zabezpieczanych gwarancjami wystawianymi przez towarzystwa sięgnęłaby od 25 do 34 mld euro. Wyjaśnia, że firmy coraz częściej korzystają z gwarancji ubezpieczeniowych, bo w ten sposób uwalniają sobie limity kredytowe w bankach, które nie mogą przekraczać pewnego poziomu zaangażowania w kredytowanie jednej firmy i jednocześnie wystawiać jej gwarancji bankowej.
- Nadal jednak przy dużych kontraktach banki będą głównymi graczami, ze względu na większe możliwości oferowania gwarancji na wysokie kwoty - mówi Andrzej Kardasiewicz, kierownik biura obsługi gwarancji w Euler Hermes.
Dodaje, że obecnie banki mają około 70 proc. rynku gwarancji, a dla ubezpieczycieli zostaje około 30 proc.
- Szacujemy, że rynek gwarancji ubezpieczeniowych będzie miał znaczny udział w finansowaniu przedsięwzięć inwestycyjnych, ponieważ obserwujemy coraz wyższe tempo ich wzrostu - mówi Elwira Ostrowska-Graczyk.
Po III kwartale 2007 r. wartość składek zebranych z gwarancji wzrosła o 24 proc., a jeszcze dwa lata temu było to 7,3 proc.
- To także efekt wzrostu cen na rynku budowlanym i związanego z tym wzrostu wartości inwestycji, a co za tym idzie, większej wartości składki, która jest określana jako procent kwoty gwarancji - mówi Andrzej Kardasiewicz.
Zakładając, że to tempo wzrostu zostanie utrzymane, można oszacować, że na koniec tego roku ten rynek będzie wart ponad 185 mln zł. Natomiast na koniec 2015 roku, kiedy skończy się realizacja unijnych programów, rynek gwarancji może być wart nawet 1 mld zł. A może to być nawet więcej, bo wydaje się, że od 2009 roku trzeba będzie płacić wyższe składki.
- W wystawianych od 2009 roku gwarancjach, które zazwyczaj obowiązują średnio pięć, siedem lat, będziemy musieli zacząć uwzględniać już ryzyko pogorszenia się koniunktury gospodarczej - mówi Elwira Ostrowska-Graczyk.
Wyjaśnia, że nikt nie zakłada spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego przed 2013 rokiem, ale wystarczy, że analitycy pomylą się co do prognoz inflacyjnych, i firmy wykonawcze mogą mieć problemy z wypłacalnością. Niewiadomą są też np. ceny surowców, których wzrost może spowodować, że firmy zobligowane zaakceptowanym w przetargu kosztorysem, nie będą w stanie wykonać kontraktu, nie dokładając do niego.
Z RYNKU
W ciągu ostatniego półtora roku następował drastyczny spadek cen za gwarancje, przeciętnie o 30-50 proc. Obecnie cena za podstawowe gwarancje dobrego wykonania kontraktu i usunięcia wad lub usterek oscyluje w granicach 1 proc. od kwoty gwarancji. Towarzystwa mimo sporego ryzyka chętnie wystawiają gwarancje, bo to dla nich szansa na pozyskanie klienta na innego rodzaju ubezpieczenia.
Marcin Jaworski
DGP