Forum w Karpaczu jest dobrym miejscem, abyśmy mówili naszym partnerom o rzeczach ważnych dla Polski i o tym, co ma kluczowe znaczenie dla całej Europy – mówi Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego

Hasło tegorocznej, XXXII edycji Forum Ekonomicznego w Karpaczu brzmi „Nowe wartości Starego Kontynentu – Europa u progu zmian”. Jaka jest jego geneza?
ikona lupy />
Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego / fot. materiały prasowe

Nikt już nie może mieć wątpliwości, że po tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch, trzech lat, znaleźliśmy się w niepowtarzalnej sytuacji. Po raz pierwszy od kilku dekad musimy przedefiniować wszystkie istotne elementy wyznaczające kształt europejskiej polityki i gospodarki. Jesteśmy w przededniu fundamentalnych zmian, bo trudno sobie wyobrazić inny scenariusz, jeżeli np. spojrzymy na konsekwencje wojny na Wschodzie. Wojna wpłynęła na europejski układ sił. Po pierwsze, pokazała ogromną, niekwestionowaną rolę w polityce europejskiej Stanów Zjednoczonych. Moglibyśmy to porównywać tylko z okresem II wojny światowej i pierwszych lat po wojnie. Po drugie, nastąpiło przedefiniowanie roli Rosji w polityce europejskiej, z partnera – w konkurenta, rywala, a nawet wrogiego państwa. Po trzecie, mamy zmianę sytuacji w Europie Środkowej i jej znaczenia w Unii Europejskiej. Otwiera się bowiem ogromna szansa w postaci obecności w Ukrainie, czyli na rynku, który ma prawie 40 mln konsumentów. Polska staje się niezbędna do tego, aby realizować europejską oraz amerykańską obecność na Wschodzie.

Wojna przyniosła ze sobą ogromne zmiany, dlatego Europa na powrót musi zdefiniować to, w jaki sposób chce realizować swoje interesy.

Poza tym pandemia pokazała, iż koncepcja, w myśl której produkująca wszystko „fabryka świata”, jak mówiło się o Chinach, ma swoje ograniczenia. I wcale nie chodzi o politykę. Pandemia spowodowała zrywanie łańcuchów dostaw, pokazała, że brakuje nam bezpieczeństwa energetycznego, lekowego i w wielu innych wymiarach.

Europejczycy muszą podjąć decyzje dotyczące produkcji na terenie Europy lekarstw, paneli fotowoltaicznych, wiatraków, samochodów, baterii do aut niezależnie od tego, jak to będzie drogie. Bezpieczeństwo militarne i konsumenckie kosztuje. I tu znowu beneficjentem w dużej części będzie Europa Środkowa, dysponująca liczną i dobrze wykształconą siłą roboczą.

Goście Forum Ekonomicznego będą mogli niejako zmierzyć puls Europy Środkowej, dotknąć tego, co stanowi o jej specyfice. Będą mogli poznać tu ludzi z setek polskich innowacyjnych firm, które jeżeli nie dziś, to już jutro będą stanowić o rozwoju naszej gospodarki.

Jakie działania czy procesy w naszym kraju są pożądane, aby wpisywać się w ten kierunek zmian, być ich beneficjentem?

Największym wyzwaniem dla Polski jest Ukraina, nie definiowana jako problem, ale jako szansa. Na ile będziemy w stanie się zaangażować w procesy związane z odbudową, jak bardzo wesprzemy naszych wschodnich partnerów w ich działaniach? To jest dla nas najważniejsze, tak jak dla Niemców na początku XXI w. największym wyzwaniem była integracja Europy Środkowej z Unią Europejską. Dzisiaj dla Polaków największym wyzwaniem jest integracja Ukrainy z Europą. Nie mówię o wielkich projektach, o czymś, co pewnie w niewielkim zakresie będzie udziałem polskiej korporacji, ale o tym, co zdominuje ten proces, a więc o małych i średnich przedsiębiorstwach oraz o obywatelach, którzy przechodzą u nas pewnego rodzaju szkołę, podobnie jak my nie tak dawno na Zachodzie.

Kolejną rzeczą jest zachowanie czy wzmocnienie ogromnego kapitału, którym Polska dysponuje. To przede wszystkim oparta na konsensusie próba budowy gospodarki liberalno-socjalnej czy też socjalno-liberalnej, która nie opiera się na konflikcie, ale na konsensusie, na redystrybucji, i daje szansę na bardzo szybki rozwój. Wydaje się, że jakość instytucji, które udało nam się stworzyć przez kilkadziesiąt lat, jest bardzo dobra. Chociaż przyzwyczailiśmy się do tego, żeby je krytykować. Jednak gdy podsumujemy ostatnie 30 lat, musimy zdawać sobie sprawę, że jesteśmy w grupie krajów wysoko rozwiniętych. Zajmujemy drugie miejsce, jeżeli chodzi o parametry rozwoju gospodarczego, za Chinami. Czy byłoby możliwe kreowanie tego rozwoju bez dobrych instytucji, przy częstych i tak głębokich zmianach politycznych? Nie.

Jeżeli spojrzymy na skłonność Polaków do pracy, do inwestowania, skłonność, a właściwie jej brak, do strajku, wszystko to nas istotnie wzmacnia, kiedy się porównujemy z naszymi partnerami w Europie Zachodniej.

Jakie instytucje ma pan przede wszystkim na myśli?

Spójrzmy na prywatyzacje, mieliśmy do czynienia z jej różnymi modelami w tym okresie, o którym rozmawiamy. Był model niemiecki, rosyjski, czeski czy właśnie polski. Przeprowadziliśmy ten proces, przy wszystkich zastrzeżeniach, lepiej niż inni. I to jest pierwsza konstatacja. Druga jest taka, że w Polsce mamy silnych partnerów społecznych. Gdy wiele obszarów życia prywatyzujemy, poddajemy regułom rynku, maksymalizujemy efektywność, to polski model gwarantuje tu najwyższą jakość, a także pewien społeczny konsensus co do tego, że poniżej pewnego poziomu nie można schodzić, oczywiście z zastrzeżeniem, iż czeka nas ciągła praca w celu polepszania usług, np. publicznych.

I wreszcie, jeśli spojrzymy na rolę banku centralnego, to nie przeżyliśmy w Polsce ani jednego kryzysu bankowego w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Obecnie prowadzone stress testy pokazują, że polski sektor bankowy należy do najbardziej odpornych, a może nawet jest najbardziej odporny na kryzysy w Europie. Nigdy nie byłoby to możliwe, gdyby nasz bank narodowy był słaby. To jest oczywiste.

Mamy fundamenty, aby teraz, w nowych okolicznościach, wdrażać odpowiednie rozwiązania i iść do przodu?

Zdecydowanie tak. Jeżeli weźmiemy pod uwagę moment startu, okoliczności, w których rozpoczynaliśmy nasz polski marsz do nowoczesności, to dokonaliśmy gigantycznego wyczynu. Zbudowaliśmy dostatecznie silne, dostatecznie nowoczesne instytucje, nieprzerwanie się rozwijaliśmy i dzięki temu zajmujemy dziś zupełnie inne miejsce. Przy czym oczywiście nie jest to proces zakończony.

Mamy znakomitą okazję, aby w tym momencie, w jakim znajduje się Europa, rozmawiać na Forum Ekonomicznym o tych bardzo ważnych sprawach, wyzwaniach, nie tylko dla Europy Środkowej, lecz także dla całej Unii Europejskiej.

Na pewno wielkim wyzwaniem dla nas i całej Europy jest obecność w cyberprzestrzeni, cyfryzacja, bezpieczeństwo. To również będzie jednym z głównych tematów w Karpaczu, odbędą się również Forum Ochrony Zdrowia, Forum Zrównoważonego Rozwoju – poruszymy całe bogactwo tematów. W końcu Forum Ekonomiczne to ponad 400 wydarzeń merytorycznych z tysiącami gości o wielkich kompetencjach.

O czym szczególnie warto rozmawiać, patrząc z polskiej perspektywy?

Zwrócę uwagę na ważny aspekt. Spójrzmy na gospodarkę wodno-ściekową, w 2004 r. zobowiązaliśmy się, że rozwiążemy wszystkie problemy. Dokonaliśmy ogromnego skoku, stworzyliśmy bardzo nowoczesne instrumentarium finansowe, nie brakowało pieniędzy. Jednak po upływie 15 lat zrealizowaliśmy ledwie 43 proc. celów. Mimo to przyjmujemy gigantyczne zobowiązanie związane z zeroemisyjnością budynków. Czas na jego realizację wynosi 12 lat. Właściciele nieruchomości w takim czasie nie wykreują potrzebnego strumienia finansowania. Społeczeństwa Europy Środkowej żyły w komunie, nie zdążyły akumulować takich bogactw jak Europa Zachodnia.

Na Forum Ekonomicznym w Karpaczu musimy głośno mówić naszym partnerom o tym, że pewne cele, bardzo ambitne zresztą, mogą być realizowane, ale z zachowaniem pewnego umiaru, równowagi. Zeroemisyjność budynków to ledwie pierwszy krok do tego, co jest zawarte w pakcie dla 55 proc., przygotowywanym na podstawie trendów, tendencji do roku 2021. Tak naprawdę pracowano na podstawie lat 2016–2019. Planowanie takiej rewolucji wymaga uwzględnienia co najmniej dziesięciolecia. Przecież dzisiaj Europa nie ma taniego gazu z rurociągu, nie wiadomo też, co dalej z produkcją „fabryki świata”.

Nie chodzi o to, że nie chcemy realizować działań, przedsięwzięć, dobrych dla nas i dla całej Europy. Możemy to robić w pewnym horyzoncie czasowym.

Jeżeli chcemy zachowywać niezależność, nie możemy w nieskończoność udawać, że metale ziem rzadkich da się wydobywać tylko w Chinach, jest to możliwe w Europie. Pouczający jest przykład litu. Unia zadeklarowała, już po okresie dynamicznego wzrostu jego notowań, że będzie rejestrowała tylko samochody elektryczne. Co to oznacza? Jeszcze większy wzrost zapotrzebowania na lit. A przecież 80 proc. przetworzenia tego pierwiastka przypada na Chiny. Taka zależność może przynieść gigantyczne negatywne konsekwencje, gdy powtórzy się jakaś pandemia.

Dla Polaków największym wyzwaniem jest integracja Ukrainy z Europą, tak jak dla Niemców na początku XXI w. była integracja Europy Środkowej z Unią Europejską

Tak różne i ambitne cele w tak krótkim okresie, przy bardzo ostrych przepisach dotyczących ochrony środowiska, są niemożliwe do zrealizowania. Kładzie się to cieniem na całej rewolucji związanej z dążeniem Europy do niezależności energetycznej. Tempo odchodzenia od pewnych rozwiązań nie może być efektem odgórnego ustawiania limitów i wyznaczania dat. Interpretacja zjawisk musi być wynikiem dyskusji. Czy Europa jest gotowa do tak głębokich, szerokich i szybkich zmian? Według mnie nie. Takie miejsca jak Karpacz są doskonałym miejscem, aby o tym mówić.

Skala zmian zachodzących w Europie może zaskakiwać.

Na naszych oczach dochodzi do przewartościowania pewnych tradycyjnych pojęć. Do połowy XVIII w. słabszą częścią Europy była Europa Południowa, najsilniejszą – Północna. Potem, w związku z tymi działaniami, które były podejmowane przez naszych sąsiadów, francuscy myśliciele epoki oświecenia zaczęli mówić o chorym człowieku Europy, którym miała być I Rzeczpospolita. Wszystko miało być tu słabsze, gorsze, świadczyć o dzikości tego obszaru. Miejsce podziału: zamożna, dobrze zorganizowana Północ oraz słabe, źle zorganizowane Południe, zajął taki sam podział, ale Zachód-Wschód. Przyniósł to koniec epoki oświecenia i później wiek XIX.

Jesteśmy świadkami przełomu. Dzisiaj Europa Środkowa, w tym Polska, są częścią dobrze zorganizowanej, rozwijającej się części Europy. To już nie u nas jest największa korupcja. Mamy dobre instytucje, dzięki którym rozwijamy się nieprzerwanie od 30 lat. Warto wspomnieć, że u nas nigdy nie było takich protestów, strajków, jakie obserwujemy np. we Francji czy we Włoszech. Polacy protestują nawet mniej niż Niemcy. Zdumiewające. To znaczy, że model, który wypracowaliśmy, nie jest zły. Poprzez konsultacje ze związkami, politykę redystrybucji, uzyskanie konsensusu wokół najważniejszych spraw, w drodze porozumienia udało nam się zbudować coś, co zbudować dzisiejszej Europie jest niezwykle trudno.

Ten model zapewnia rozwój i gwarantuje pewien poziom socjalnego, społecznego bezpieczeństwa. Bo cóż z zasad konkurencji i wolnego rynku, jeżeli co chwilę mielibyśmy, jak u naszych zachodnich partnerów, demolujące życie publiczne i społeczne protesty oraz strajki? Mamy czego bronić i czym się szczycić.

Jacek Pochłopień

https://www.forum-ekonomiczne.pl/event/xxxii-forum-ekonomiczne/

Organizator:

fot. materiały prasowe