Osiągnięcie progu rentowności nie oznacza, że spółka będzie już wykazywała zyski, bo przed nami jeszcze szereg nowych projektów, np. rozpoczęcie sprzedaży masowych ubezpieczeń zdrowotnych, które będą generowały koszty - mówi Jarosław Mastalerz, członek zarządu BRE Banki i przewodniczący rady nadzorczej BRE Ubezpieczenia.
Wyjaśnia, że spółka zarabia na już wdrożonych projektach, które do końca listopada przyniosły 274 mln zł składki z 480 tys. polis. Przy czym samemu towarzystwu ubezpieczeniowemu BRE przypadła z tego niewielka część, bo po trzech kwartałach spółka zebrała 11,5 mln zł składek. Reszta trafiła np. do Benefii Życie (w ramach programu BRE Wealth Management), Benefi, HDI Asekuracji i GO!Direct (z ubezpieczeń aut) czy Allianz (z ubezpieczeń finansowych do kredytów). Obecnie w BRE Ubezpieczenia pracuje 31 osób, z czego dziesięć zostało zaangażowanych do pracy nad nowymi projektami.
- Tradycyjnie działające towarzystwo nie ruszy bez przynajmniej 100 osób - mówi Jarosław Mastalerz.
Nowością w ofercie są ubezpieczenia mieszkaniowe, które ma wyróżniać stała suma ubezpieczenia na wyposażenie 150 tys. zł, ochrona dla rowerów i szybkość zawarcia umowy (kalkulację składki dostaje się po wypełnieniu 3-5 pól). Firma chce też zaoferować atrakcyjne warunki na ubezpieczenia nowych samochodów, w których stawki będą konkurencyjne w stosunku do tych oferowanych u dealerów. BRE będzie sprzedawało też polisy do kredytów w Czechach i na Słowacji, gdzie w grudniu rusza mBank. Podobny scenariusz zostanie powtórzony w przyszłym roku w Wielkiej Brytanii.
MARCIN JAWORSKI
ikona lupy />
Zebrane składki w BRE ubezpieczenia / DGP