W I kwartale 2008 r. w polskim internecie pojawi się serwis umożliwiający pożyczanie sobie nawzajem pieniędzy przez internautów - dowiedziała się GP. Miejscem, w którym będą mogli spotkać się pożyczkodawcy i pożyczkobiorcy, będzie serwis Finansowo.pl, który dotychczas był bezpłatną platformą handlu produktami finansowymi.
- Chciałbym, aby do serwisu trafiali znajomi i znajomi znajomych, dzięki czemu większe będzie wzajemne zaufanie potrzebne do tego, aby ludzie chcieli sobie pożyczać pieniądze - mówi Rafał Agnieszczak, właściciel serwisu społecznościowego Fotka.pl, który pracuje nad zmianą dotychczasowej koncepcji działania Finansowo.pl.
Nie będzie to pierwszy serwis pozwalający na pożyczanie pieniędzy przez internautów. To tak naprawdę polski klon brytyjskiego serwisu Zopa.com, który działa od dwóch lat, a za jego pośrednictwem pieniądze pożycza sobie już 150 tys. internautów.
- Zopa.com to taki społecznościowy bank. Jeśli chcesz pożyczyć pieniądze na jakiś projekt, po prostu to ogłaszasz. Podobnie, jeśli masz pieniądze, które możesz komuś pożyczyć. Pożyczyłem trochę pieniędzy w ten sposób. Jak dotąd wszystko jest w porządku. Nie było przypadku, żeby ktoś nie oddał długu - mówił Financial Times Suranga Chandratillake, prezes wyszukiwarki video blinkx.com.
Jedną z gwarancji bezpieczeństwa Zopa.com, która przyciąga internautów, jest licencja bankowa, której nie ma Finansowo.pl. Na jakich warunkach będzie można pożyczać w nim pieniądze. Tych, którzy pożyczą w ten sposób pieniądze, czeka zapłacenie podatku od czynności cywilnoprawnych. Obecnie jego stawka wynosi 2 proc. Internauci będą mogli dodatkowo ubezpieczyć swoje transakcje, a żeby zachęcić ich do korzystania, twórcy serwisu wprowadzą ujednolicone umowy, które użytkownicy będą musieli podpisać przed dokonaniem transakcji.
SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK
Twórcy brytyjskiego Zopa.com nazwali pożyczanie w internecie pożyczaniem społecznościowym (social lending). W serwisie można pożyczyć najmniej 10 funtów na okres od roku do pięciu lat. Zarówno pożyczkodawcy, jak i pożyczkobiorcy płacą 0,5 proc. zakontraktowanej kwoty. To pieniądze, jakie zarabia Zopa.com.
MICHAŁ FURA