Zarząd jednego z ostatnich w pełni państwowych banków - Banku Gospodarstwa Krajowego poddał się do dymisji. BGK, który pod względem sumy bilansowej zajmuje 12 miejsce w branży bankowej, specjalizuje się w obsłudze sektora finansów publicznych. Wpływ na działanie banku ma Ministerstwo Finansów, którym kieruje wicepremier Zyta Gilowska.

- Potwierdzam tę informację. Członkowie zarządu zrezygnowali z pełnienia swoich funkcji - mówi GP Jakub Lutyk, rzecznik Ministerstwa Finansów.

Oficjalnie przedstawiciele rządu i byli członkowie zarządu nie chcą rozmawiać na temat przyczyn tej niespodziewanej dymisji. Według bankowców główną przyczyną tych decyzji była rozbieżność pomiędzy Ministerstwem Finansów a zarządem banku na temat rozwoju BGK.

Bank ten, obok NBP, jest instytucją powołaną do pełnienia funkcji rozliczeniowych i innych na rzecz sektora finansów publicznych. Jako agent ministra finansów, BGK prowadzi m.in. obsługę zadłużenia zagranicznego oraz w ramach zarządzania długiem publicznym na zlecenie ministra finansów zagospodarowuje nadwyżki złotowe i walutowe budżetu. BGK uczestniczy, poprzez kilka funduszy m.in.: Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych i Fundusz Poręczeń Unijnych, w systemie poręczeń rządowych.

Od połowy 2006 roku prezesem BGK był Wojciech Kuryłek. Wcześniej przez siedem lat pracował w Kredyt Banku, m.in. na stanowisku głównego ekonomisty. W zarządzie zasiadali także Romuald Sawicz (były szef dealerów walutowych w Kredyt Banku), Artur Smolarek (pracował wcześniej m.in. w The Boston Consulting Group), a także Andrzej Szornak (pracował m.in. w Banku BPH).

Według informacji GP spór dotyczył także decyzji ministra finansów o tym, że Bank Gospodarstwa Krajowego nie będzie nadzorował wydawania 19 mld euro, które w latach 2007-2013 mają zostać przeznaczone na inwestycje drogowe i kolejowe. Zajmie się tym Ministerstwo Transportu. MF nie zgodziło się, by rolę instytucji wdrażającej (odpowiadającej m.in. za wybór inwestycji, podpisywanie umów z beneficjentami oraz wypłacanie unijnych pieniędzy) dla Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko pełnił BGK. Taką możliwość daje urzędom ustawa o zasadach prowadzenia polityki rozwoju.

Resort transportu chciał skorzystać z pomocy banku. Naciskał na to już w ubiegłym roku, choć sam mógł zająć się nadzorem nad funduszami, tak jak to robi dla środków w perspektywie finansowej 2004-2006. Ministerstwo twierdziło, że dzięki przekazaniu kompetencji instytucji wdrażającej do BGK łatwiej będzie można zatrudnić pracowników, którzy zajmą się obsługą funduszy unijnych.

- Zarząd nie chciał być już więcej piłką w grze pomiędzy resortem finansów a transportu - mówi GP jeden z bankowców.

Nadal nie został także zatwierdzony przez radę nadzorczą, zdominowaną przez przedstawicieli Ministerstwa Finansów, plan finansowy banku na ten rok.

- Wśród kandydatów na nowego szefa BGK pojawia się nazwisko Macieja Piotrowskiego - mówi GP jeden z polityków koalicji rządzącej. Zna on BGK od środka. Był przewodniczącym rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego.

SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK

Inny bank, w którym kontrolę sprawuje państwo - PKO BP nie ma prezesa zarządu od siedmiu miesięcy. Proces poszukiwania prezesa PKO BP ma już długą i burzliwą historię. Kandydatem na to stanowisko w drugim konkursie był Kazimierz Marcinkiewicz, w ostatnim - Maria Pasło-Wiśniewska i Andrzej Klesyk, który został wybrany w pierwszym postępowaniu kwalifikacyjnym, ale wówczas zrezygnował. Fotel prezesa PKO BP jest pusty od września ubiegłego roku, kiedy z banku odszedł Andrzej Podsiadło. Od tego czasu pełniącymi obowiązki byli: Sławomir Skrzypek, Marek Głuchowski, a obecnie Rafał Juszczak.

Paweł Czuryło

Kuba Kurasz

gp@infor.pl