Banki chętnie finansują małe i średnie przedsiębiorstwa, ale nie te, które dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą lub prowadzą ją od kilku miesięcy. Dla nich kredyt bankowy jest praktycznie niedostępny. – Ogromnym sukcesem jest już to, że niektóre banki obniżyły lub zlikwidowały formalne bariery uniemożliwiające jakiekolwiek rozmowy o kredyt dla firm, które nie skończyły roku – mówi Michał Macierzyński, analityk portalu Bankier.pl. Takie bariery zlikwidowało kilka banków. Bank BGŻ, Bank BPH, Deutsche Bank PBC, Getin Bank, Kredyt Bank czy PKO BP deklarują, że firma może aplikować o kredyt już w momencie otwierania biznesu. Inne banki stawiają pewne warunki. W Banku Ochrony Środowiska trzeba posiadać rachunek firmy od co najmniej trzech miesięcy lub przedstawić historię rachunku z innego banku. W ING Banku Śląskim i Pekao okres ten wynosi sześć miesięcy. Większość produktów kredytowych oferowanych młodym firmom związanych jest z rachunkiem firmowym (linie kredytowe, debet, kredyty obrotowe), dlatego wnioskując o kredyt firma musi otworzyć konto w danym banku. Warunkiem, który zniechęca firmy do zaciągania kredytów są zbyt wygórowane wymagania banków dotyczące zabezpieczeń. – Jeśli chodzi o relację wartości zabezpieczenia do kwoty kredytu, zabezpieczenie musi być ustanowione na kwotę kredytu wraz z odsetkami – wyjaśnia Krystyna Forowicz z BOŚ. W Banku BPH, Getin Banku czy w SKOK Stefczyka praktykuje się, by wartość zabezpieczenia była wyższa od kredytu o co najmniej 50 proc. – Z punktu widzenia banku, jeśli tylko nadarzy się okazja do zarobku, należy z niej korzystać. W ten sposób trzeba traktować minimalną wartość zabezpieczeń, w wysokości np. 150 proc. wartości kredytu. Ryzyko banku jest praktycznie żadne, zarobek bardzo dobry, bo wbrew pozorom nie jest to tani kredyt – mówi Michał Macierzyński. Banki preferują zabezpieczenia płynne, a więc zastaw na aktywach finansowych: lokatach, obligacjach, bonach skarbowych, jednostkach uczestnictwa otwartych funduszy inwestycyjnych czy akcjach notowanych na giełdzie. Formą zabezpieczenia mogą być gwarancje, np. udzielane za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego, co wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami. Przedsiębiorca może też zastawić samochód albo nieruchomość. Ale nawet jeśli młoda firma przedstawi zabezpieczenia, kwota kredytu zazwyczaj nie może przekroczyć średniomiesięcznych wpływów na rachunek. Dla młodych firm ciekawym rozwiązaniem są kredyty w postaci karty kredytowej. Obecnie taki plastik oferują cztery banki. W ING Bank Śląskim i PKO BP kartę można otrzymać już po trzech miesiącach prowadzenia rachunku (ING akceptuje historię rachunku z innego banku), a w Pekao po sześciu miesiącach. Limity kredytowe w tych przypadkach wynoszą do 25 tys. zł. Raiffeisen Bank Polska wydaje kartę firmom działającym co najmniej rok, ale oferuje najwyższy limit kredytowy – do 150 tys. zł. W drugiej połowie 2007 roku kartę kredytową dla firm zaoferuje Getin Bank, wcześniej Lukas Bank.