ANALIZA

Tylko dywidenda pozwala transferować zyski banków za granicę. Jednak to nie oznacza, że banki w inny sposób nie mogą wspierać spółek- -matek, które w danym momencie mają problemy finansowe. Spółki publiczne, a takimi jest większość dużych banków, mają obowiązek w kwartalnych bilansach informować o wszystkich większych operacjach finansowych.

- System bankowy jest dobrze kontrolowany i wszystkie operacje, które się u nas odbywają, są oparte na cenach rynkowych. Akceptowanie wyższych stawek nie wchodzi w ogóle w grę - twierdzi Wojciech Kaczorowski z banku Millennium.

Najprostszym i zgodnym z prawem sposobem transferu zysku z polskiego sektora bankowego za granicę jest wypłata dywidendy. Trzeba rozczarować wszystkie osoby, które sądzą, że kapitał zagraniczny drenuje polski sektor bankowy. W ubiegłym roku sektor bankowy w naszym kraju miał rekordowe zyski, 11,6 mld zł, natomiast dywidenda przekazana inwestorom zdecydowanie spadła w porównaniu z poprzednim okresem i wyniosła 4,5 mld zł. Większość wypracowanych pieniędzy pozostała w kraju z przeznaczeniem na inwestycje. Wyjątkiem w tym zestawieniu jest bank Pekao, który wypłacił 2,5 mld zł dywidendy. Kwota jest szokująco wysoka, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to dywidenda wypracowana tylko przez bank Pekao, ale też przez przejmowany Bank BPH.

- Jesteśmy po fuzji, dlatego zastosowaliśmy zabieg polegający na tym, że część zysku Banku BPH została przepisana do kapitału rezerwowego. Jest to swego rodzaju zabieg techniczny - twierdzi Arkadiusz Mierzwa z Pekao. Dlatego dywidenda była tak szokująco wysoka i dlatego często podaje się, że wyniosła 125 proc. zysku wypracowanego przez Pekao w 2007 roku. Jest oczywiście spór prawny, czy bank mógł wypłacić tę dywidendę także z kapitału rezerwowego. Sprawą zajmuje się nadal KNF.

Biorąc pod uwagę wysokość dywidendy z Pekao, to tym bardziej widać, że pozostali udziałowcy polskich banków, zdecydowanie poskromili swoje apetyty na transfer zysków z Polski. To wcale nie oznacza, że podobnie będzie z dywidendą, która zostanie wypłacona w przyszłym roku. Tegoroczny zysk sektora bankowego niemal na pewno nie będzie rekordowy. Zagraniczne banki, mając jednak bardzo duże problemy finansowe, będą pewnie chciały nieco poprawić swoją sytuację, domagając się wyższej wypłaty z zysku.

- Dywidenda będzie wysoka, ale właściciel ma do tego prawo - twierdzi Ryszard Petru, do niedawna główny ekonomista Banku BPH.

- Polski bank może założyć lokatę w banku-matce. To nie jest transfer zysków, ale lokata jest zasileniem w gotówkę firmy-matki, która tej gotówki potrzebuje - twierdzi Ryszard Petru. Taki rodzaj operacji zasilania dosyć łatwo jednak można wykryć.

- Te proste depozyty są bardzo łatwe do sprawdzenia i KNF będzie mogła bardzo łatwo je ustalić - uważa Marcin Piątkowski z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. R. Łazarskiego. Rzeczywiście w ubiegłym tygodniu nadzór rozesłał po bankach pismo, w którym zażądał przekazywania raportów o wszystkich operacjach między polskim bankiem, a jego zagranicznym właścicielem.

- Dostaliśmy pismo z KNF, ale jeszcze żadnego sprawozdania nie pisaliśmy, bo nie było żadnego przepływu finansowego z naszym właścicielem - mówi Ryszard Kaczorowski. Specjaliści twierdzą jednak, że są inne, trudniejsze do kontroli, sposoby pomocy finansowej zagranicznemu właścicielowi.

- Banki już od pewnego czasu wiedzą, że KNF może je sprawdzić. Mogą więc wykorzystać bardziej wyrafinowane instrumenty finansowe - mówi dr Piątkowski.

To może się sprowadzać do tego, że polski bank robi depozyt w jednym z londyńskich banków, z którym nie ma nic wspólnego. Ten bank z kolei zakłada taki sam depozyt w banku, który jest właścicielem polskiej firmy. Pośredników może być oczywiście więcej, bo w tej całej operacji chodzi o to, by nikt się nie połapał, jakie są faktycznie przepływy środków. Nie jest to prosty transfer zysku, ale transfer płynności, a czasem spółka-matka potrzebuje właśnie szybko gotówki.

- Są takie możliwości i konia z rzędem temu, kto w KNF znajdzie specjalistę, który będzie w stanie prześledzić te transakcje. W wypadku takich operacji nadzór jest niemal ślepy - uważa Marcin Piątkowski.

Teoretycznie w takich transakcjach nie ma nic złego, bo lokata jest przecież normalnie oprocentowana, jednak jeśli bank-matka ma kłopoty i nikt nie chce jej pożyczyć pieniędzy, to może dojść do najgorszego, czyli bankructwa tej firmy. Wówczas polską spółkę czeka nie tylko zmiana właściciela, ale też bardzo duże problemy finansowe - zależnie od wartości tych lokat. Nikt nie jest w stanie oszacować, czy takie działania są podejmowane i jaka jest ich skala. Wiadomo tylko, że może to być bardzo groźne.

Zdaniem ekspertów, jeśli do takich sytuacji nie dochodzi zbyt często, to nie z sentymentu zagranicznych właścicieli, tylko z powodów bardzo prozaicznych. Środki, jakimi dysponuje cały polski system bankowy, to bardzo małe kwoty w porównaniu z problemami, jakie mają zachodnie, gigantyczne instytucje finansowe. Nawet miliard dolarów dywidendy Pekao w porównaniu z problemami całego UniCredit, to niewielka suma.

OPINIA

MARTA CHMIELEWSKA-RACŁAWSKA

Komisja Nadzoru Finansowego

Komisja Nadzoru Finansowego ma narzędzia umożliwiające monitorowanie aktywności działających w Polsce banków. Stale monitorowane są także transakcje z podmiotami zagranicznymi. Banki dostosowały się do naszego żądania codziennego raportowania tego typu operacji. Do tej pory nie zaobserwowaliśmy prób szukania finansowego wsparcia przez banki zagraniczne w swoich spółkach-córkach działających w Polsce. Takie działanie, w razie wystąpienia problemów z płynnością w polskich bankach, musiałoby zostać uznane za działanie na szkodę spółki, wraz ze wszelkimi tego konsekwencjami prawnymi. Dodatkowo próba przeprowadzenia operacji, która spowodowałaby przepływ środków do spółki-matki, mogłaby się spotkać z działaniami represyjnymi ze strony nadzoru, np. z negatywną opinią przy konieczności udostępnienia instrumentów z Pakietu Zaufania przedstawionego przez NBP. W szczególnych przypadkach mogłoby to także mieć wpływ na udzielenie, przez nadzór, członkom zarządu banku rękojmi ostrożnego i stabilnego zarządzania bankiem.

Nadzór jest także gotowy aktywnie wspierać podlegające mu instytucje, w przypadku zaistnienia konfliktu interesów pomiędzy spółką-córką i macierzystym podmiotem.