Jak wynika z informacji GP, Stanisław Kluza, przewodniczący Komisji raczej uchyli się od głosowania w sprawie akceptacji prezesa PZU. Miałby to zrobić z dwóch powodów. Po pierwsze, swojej pracy w BGŻ, którego udziałowcem jest Rabobank, akcjonariusz Eureko, z którym Ministerstwo Skarbu Państwa jest w głębokim konflikcie o PZU. Po drugie, w PZU pracował od 2003 roku do 13 października tego roku jego brat Krzysztof Kluza. Zajmował się tam opracowywaniem strategii ubezpieczyciela.

Kontrowersyjny prezes PZU Jaromir Netzel musi uzyskać akceptację Komisji Nadzoru Finansowego. Głos przewodniczącego Stanisława Kluzy może przeważyć, ale on sam nie chce głosować ze względu na konflikt interesów

Jest komplet dokumentów
– Decyzja jak zagłosują poszczególni członkowie Komisji będzie podjęta po zapoznaniu się z cała sprawą i spotkaniu z kandydatem na posiedzeniu 19 grudnia – mówi Łukasz Dajnowicz z KNF. Dodaje, że Komisja już 11 grudnia miała komplet dokumentów potrzebnych po podjęcia decyzji, bo zgodnie z prawem trzeba je przesłać zainteresowanym nie później niż na 7 dni przed posiedzeniem. Zapewnia też, że niemal na pewno zostanie ujawnione, kto jak głosował.
Kwalifikacje prezesa
Głos Kluzy może być bardzo istotny, bo w przypadku równowagi przeważyłby szalę w jedną lub drugą stronę. Komisja liczy bowiem siedmiu członków, z czego dwóch to delegaci ministerstw: finansów i polityki społecznej, a jeden prezydenta, którzy na pewno będą głosowali zgodnie z linią rządową. A ta – przynajmniej oficjalnie – jest niezmienna. – Prezes Netzel posiada kwalifikacje do pracy w zarządzie – zapewnia GP Paweł A. Kozyra rzecznik resortu skarbu, odpowiadając na pytanie, czy minister rozważa odwołanie Netzla i wskazanie nowego prezesa w przypadku braku akceptacji. Jednak Nasz Dziennik poinformował wczoraj o możliwej zmianie na stanowisku prezesa PZU. Netzla miałby zastąpić Włodzimierz Soiński. Był on już członkiem zarządu za czasów Zdzisława Montkiewicza, odpowiedzialnym za informatyzację PZU. Jeśli więc okaże się, że rządowi członkowie Komisji głosowali przeciw akceptacji Netzla na prezesa PZU, może to oznaczać, że stracił on polityczne poparcie i brak akceptacji może być pretekstem do odwołania go ze stanowiska. Sam Netzel w trakcie ostatniego burzliwego nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy stwierdził, że na pewno nie będzie prezesem PZU tak długo jak Cezary Stypułkowski (czyli trzy lata). Na osłodę pozostaną mu zapisy umowy o pracę, której treść zaakceptowano na walnym zgromadzeniu. Okazuje się bowiem, że poprzedni zarząd największej polskiej firmy ubezpieczeniowej nie miał podpisanych żadnych umów o pracę.
Roczna odprawa
– Dotychczas członkowie zarządu pracowali bez umów o pracę, a pobierane środki były określane jako zaliczka na poczet wynagrodzenia – mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU. Ważniejszy od uregulowania tej sytuacji jest zapis o 12-miesięcznym zakazie konkurencji za pełnym wynagrodzeniem. – To zapis uderzający w osoby wskazane przez Eureko, które – w przeciwieństwie do prezesa Netzla – po zakończeniu pracy w PZU mają szansę na kontynuowanie kariery w ubezpieczeniach – uważa Michał Nastula, prezes Eureko Polska. Wynagrodzenie kominowe (to około 15 tys. zł) nie jest zbyt atrakcyjne. Ale przy pracy w innej branży może to być niezły dodatek do pobieranej pensji. Ostatecznie w ciągu 12 miesięcy uzbiera się 180 tys. zł.