Tak. W Polsce ściąganie filmów lub plików muzycznych nie jest przestępstwem. Ale ich udostępnianie tak, aby mogli je ściągnąć inni - już jest. Udostępnianie utworów wbrew zasadom dozwolonego użytku lub określonym przez autora jest traktowane jak kradzież płyty ze półki sklepowej. To przestępstwo, za które grozi grzywna, ograniczenie wolności (np. prace społeczne), a nawet dwa lata więzienia. Nie jest przy tym ważne, że rozpowszechniamy legalnie kupioną muzykę czy programy, na które mamy licencję. Internauci, którzy ograniczą się do pobierania plików z sieci, narażają się na odpowiedzialność cywilną względem twórcy. Ma on prawo żądać od osoby, która naruszyła jego autorskie prawa majątkowe, zaprzestania ściągania plików i usunięcia ich ze swojego komputera, wydania korzyści uzyskanych dzięki posiadaniu nielegalnie ściągniętego utworu albo zapłacenia podwójnej, a w przypadku gdy naruszenie jest zawinione - potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia (najczęściej opłaty licencyjnej na rzecz autora). W przypadku pliku mp3 jest to kwota rzędu 40 groszy.

MICHAŁ FURA

Gazeta Prawna