Oferta Canal+ została wybrana dlatego, że zgodziła się podzielić się prawami z konkurentami, czyli platformą n i Cyfrowym Polsatem. Taki był warunek członków Ekstraklasy i Canal+ się na niego zgodził. Jest to świetna wiadomość, pod warunkiem że obietnice zostaną dotrzymane - mówi GP Maciej Sojka, prezes platformy n, należącej do Grupy ITI.
Zapowiada, że platforma będzie chciała pokazywać mecze polskiej ligi, pod warunkiem jednak że Canal+ nie będzie blokował do nich dostępu, na przykład w postaci wyższych opłat. Tymczasem Canal+ ogłosił wczoraj, że nabył prawa do polskiej ligi piłkarskiej razem z TP (część pakietów dostała też TVP), ale o dzieleniu się prawami z konkurencją nie wspomniał. Marta Jóźwiak, rzecznik prasowy Cyfry+, operatora należącego do Canal+, była zdziwiona informacjami GP.
- Nie składaliśmy takiej oferty i nie dostaliśmy też takiego wymogu ze strony Ekstraklasy - powiedziała GP Marta Jóźwiak.
Co będzie dalej nie wiadomo, bo według naszych informacji umowa z Canal+ nie jest jeszcze formalnie podpisana. Stanie się to, kiedy zgodę wyrażą na nią przedstawiciele wszystkich klubów grających w lidze.
Canal+ miał do tej pory wyłączność na polską ligę. W tym roku jednak platforma n połączyła siły z Cyfrowym Polsatem i złożyła Ekstraklasie konkurencyjną ofertę. Zaproponowała 115 mln zł, ale Canal+ przebił ich ofertę, dając 120 mln zł. Jeśli dojdzie do porozumienia i Canal+ podzieli się prawami z konkurencją, rozgrywki polskiej ligi dostępne będą w domach 3,5 mln abonentów platform cyfrowych w Polsce. Jeśli nie, oglądać je będzie mogło około 1 mln abonentów Cyfry+, klienci ponad 50 sieci kablowych i klienci TP, która chce mocno zaistnieć na rynku telekomunikacyjnym.
120 mln zł kosztowało prawo do transmisji meczów Ekstraklasy
MichaŁ Fura