Wobec braku ważnych danych z gospodarki, piątkową sesją na rynku walutowym znów będą rządziły emocje i plotki - takie, jak poranna o kłopotach węgierskiego banku OTP, która spowodowała gwałtowne załamanie kursów walut rynków wschodzących.

"Rynkiem od kilku dni sterują emocje i plotki i w piątek nie będzie inaczej. Poranna informacja o kłopotach, a nawet możliwym upadku węgierskiego banku OTP spowodowała nagły spadek kursu złotego, który przekroczył nawet poziom 2,70 za dolara" - powiedział ekonomista Banku Zachodniego WBK Piotr Bielski.

Analityk dodał, że w takiej sytuacji oczywiste jest, iż inwestorzy z coraz większą niechęcią patrzą na ryzykowne rynki i aktywa, lokując swoje środki w waluty najbezpieczniejsze i najmocniejsze - głównie dolara.

"Podobnie, jak we wcześniejszych dniach tygodnia, na dzisiaj nie zaplanowano wielu publikacji danych z wyjątkiem handlu zagranicznego w USA, ale i one pozostaną w cieniu globalnej niepewności i kolejnych napływających informacji z zagranicznego sektora finansowego. Wsparciem dla rynków mogłoby być osiągnięcie porozumienia w sprawie skoordynowanych działań interwencyjnych na forum G7, które zbiera się dzisiaj wieczorem" - uważa Bielski.

W piątek o godz. 9:05 za jedno euro płacono średnio 3,6000 zł a za dolara 2,6562 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,3450.

W czwartek ok. 16:20 euro kosztowało 3,4519 zł, a za dolara inwestorzy płacili 2,5251 zł. Rano, ok. godz. 9:40 za jedno euro płacono 3,4485 zł a za dolara 2,5183 zł. Kurs euro/dolar wynosił 1,3692.