Wojna gadżetowa coraz bardziej doskwiera wydawcom pism kolorowych, bo nie tylko nie zapewnia nowych czytelników, ale coraz gorzej się sprzedają. Z danych ZKDP, przygotowanych na zlecenie wydawnictwa Gruner+Jahr wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat sprzedaż gadżetów w magazynach kobiecych spadła o ponad 80 proc.: najbardziej - aż o 88 proc. - zmniejszyła się sprzedaż toreb, podobnie - 87 proc. - płyt CD, natomiast o 67 proc. płyt DVD.

- Wynika z tego, że mamy do czynienia z przysłowiowym zmęczeniem materiału. Czytelnikom widocznie już się to znudziło i nie chcą płacić dodatkowo za wydania magazynów z tymi gadżetami - mówi Katarzyna Wiater, dyrektor zarządzająca Domu Mediowego MediaVest.

W przypadku G+J, należącego do największych wydawców prasy kolorowej w Polsce, posiadajacego w swoim porfolio m.in. Galę, Glamour i National Geographic roczne wydatki na gadżety wynoszą prawie 80 mln zł. Teraz wydawca zamierza całkowicie odejść od gadżetów.

- Gadżety za rok, półtora, mogą przynosić straty wydawcom - mówi Magdalena Malicka, prezes wydawnictwa G+J, które w ubiegłym roku osiągnęło przychody 235 mln zł, a zysk netto wyniósł 4,4 mln zł.

Gadżety były ratunkiem na spadającą sprzedaż, ale z powodu zbyt dużej liczby dziś się tak dobrze nie sprawdzają. Przychody ze sprzedaży egzemplarzowej największych wydawców spadły bowiem w ubiegłym roku średnio o 6 proc. Jedynie Bauer zanotował wzrost o 2 proc.

- Bo już ograniczył liczbę gadżetów i obniżył ceny, żeby zostać liderem rynku we wszystkich segmentach. Wzrosła sprzedaż, a za tym przyszli reklamodawcy - mówi Rafał Oracz, dyrektor generalny CR Media Consulting, firmy zajmującej się badaniem rynku mediów.

Z danych Expert Monitora wynika, że przychody reklamowe Bauera wzrosły w ubiegłym roku o 21 proc., czyli najwięcej ze wszystkich wydawców. Czy G+J uda się całkowicie odejść od gadżetów bez straty przychodów?

- Przynajmniej na początku trzeba się spodziewać spadku sprzedaży. Żeby się przed tym ratować, wydawca może być zmuszony jednak do obniżenia cen egzemplarzowych - mówi Rafał Oracz.

Dlatego specjaliści przewidują raczej, że wydawcy będą stopniowo zmniejszać liczbę gadżetów, dobierając je tak, aby pasowały do profilu pisma. Mogą też zacząć sprzedawać je osobno w formie kolekcji.

- To najbardziej kosztowo-efektywny dziś model. Z powodzeniem stosuje go Agora i pewnie kolejni będą szli w jej ślady - dodaje Rafał Oracz

MICHAŁ FURA

michal.fura@infor.pl