Nad rozwiązaniem problemu finansowania pomostowego dla Aten w wysokości około 7 mld euro pracuje grupa robocza strefy euro. Pieniądze te mają uchronić Grecję przed niewypłacalnością do czasu, aż wynegocjowany i uruchomiony zostanie trzeci program pomocowy, uzgodniony przez przywódców eurolandu. Ateny zalegają ze spłatą rat do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a 20 lipca upływa termin spłaty części należności wobec Europejskiego Banku Centralnego w wys. 3,5 mld euro.

"Analizujemy wszystkie instrumenty i fundusze, jakie moglibyśmy tu wykorzystać. W każdym przypadku są jakieś wady albo przeszkody prawne" - powiedział we wtorek szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.

Fiński minister finansów Alexander Stubb ocenił, że rozwiązanie tego problemu nie będzie łatwe.

"Dla każdego kraju członkowskiego wyłożenie nowych pieniędzy bez jakichkolwiek wstępnych warunków byłoby bardzo trudne, zwłaszcza że prawdopodobnie te pieniądze nawet nie byłyby pożyczką" - powiedział Stubb dziennikarzom przed wtorkowym spotkaniem ministrów finansów państw UE w Brukseli. Jak ocenił, że być może niektóre państwa eurolandu będą gotowe do udzielenia Grecji dwustronnych pożyczek. Inna rozważana możliwość to odroczenie terminów spłat należności greckich wobec MFW i EBC do czasu uruchomienia nowego programu pomocowego.

Reklama

Niektóre opcje zakładają też udział wszystkich krajów UE - nie tylko strefy euro - w finansowaniu pomostowym dla Grecji. W trakcie szczytu eurolandu w minioną niedzielę i poniedziałek unijne źródła wspomniały o wykorzystaniu Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji Finansowej (EFSM).

Reklama

W ramach EFSM Komisja Europejska mogła zebrać na rynkach finansowych korzystnie oprocentowane pożyczki na łączną kwotę do 60 mld euro. Ponieważ EFSM jest finansowany dzięki gwarancjom budżetu UE, dotyczy on wszystkich 28 krajów członkowskich. W pomocy dla Grecji uczestniczyłaby również Polska. Na jego uruchomienie muszą wyrazić zgodę ministrowie finansów całej UE, a decyzja wymaga kwalifikowanej większości.

Takiej możliwości kategorycznie sprzeciwiła się jednak Wielka Brytania.

"Podpisanie i przypieczętowanie porozumienia z Grecją leżało w interesie stabilności gospodarczej w całej Europie. Ale muszę powiedzieć jasno. Wielka Brytania nie należy do strefy euro, a zatem pomysł, że brytyjscy podatnicy mieliby dopłacać do tego porozumienia z Grecją, jest całkowitym niewypałem" - powiedział dziennikarzom w Brukseli brytyjski minister George Osborne.