Turbulencje gospodarcze są wiodącym wątkiem Światowego Forum Ekonomicznego. Uczestnicy debaty „Dlaczego Polska? Wykorzystanie szansy w dobie przejścia od globalizacji do regionalizacji”, która odbyła się w Polish House, zastanawiali się nad konsekwencjami globalnych trendów i ich wpływem na polską gospodarkę oraz omówili najważniejsze wyzwania i szanse, jakie stoją przed naszym krajem. Rozmawiali również o konieczności inwestowania w infrastrukturę i kapitał ludzki oraz o potrzebnym wsparciu innowacyjnych przedsiębiorstw.
W debacie uczestniczyli Tomasz Kulik, członek zarządu i dyrektor finansowy (CFO) Grupy PZU, Jerzy Kwieciński, wiceprezes Banku Pekao, Mark Loughran, prezes Honeywell na region Europy Środkowej i Wschodniej, Loic Tassel kierujący Procter & Gamble w Europie, Rafał Brzoska, twórca i prezes Grupy InPost, oraz Krzysztof Krawczyk, partner w funduszu CVC Capital Partners.
Z dyskusji wynikało, że Polska ma wiele cech pozwalających wykorzystać szanse, jakie niesie ze sobą regionalizacja.
Reklama

Szansa w regionalizacji

Od wielu lat Polska jest atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych, którzy doceniają otwartość, położenie geograficzne i stabilność gospodarczą kraju. W 2022 r. tylko przy wsparciu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu zagraniczni inwestorzy ulokowali w Polsce ponad 3,7 mld euro - był to kolejny rekordowy rok.

Reklama
Pozycję Polski widać także w strategicznych decyzjach inwestycyjnych. Nasz kraj jest obecnie jednym z największych w regionie ośrodków przyciągających inwestycje typu greenfield, a także obszarem licznych transakcji fuzji i przejęć dokonywanych przez podmioty zagraniczne.
Niemniej jednak ostatnie wydarzenia, najpierw pandemia koronawirusa, a potem wojna w Ukrainie, znacząco wpłynęły na funkcjonowanie gospodarek na całym świecie. Zdestabilizowały międzynarodowy handel i produkcję, czego skutkiem był silny trend przejścia od globalizacji do regionalizacji.
Nowe rozdanie, jak każda znacząca i gwałtowna zmiana, niesie ze sobą wyzwania, jednak może mieć pozytywny wpływ na polską gospodarkę. Przykłady padły podczas debaty w Davos. Wśród sektorów dotkniętych zmianami jest motoryzacja, co pociąga za sobą skutki dla innych branż.
- Deglobalizacja, powrót produkcji do Unii Europejskiej, w tym Polski, to większa kontrola nad łańcuchami dostaw i korzyści dla firm z wielu sektorów. Dla przykładu, na rynku szkód komunikacyjnych redukcja zakłóceń i opóźnień w dostawach części zamiennych i podzespołów potrzebnych do napraw aut może w efekcie istotnie skrócić czas obsługi szkód i tym samym obniżyć koszty - zauważył Tomasz Kulik. Dyrektor finansowy Grupy PZU wskazywał, że skrócenie czasu trwania naprawy ograniczy koszty związane choćby z wynajmem samochodu zastępczego. - Roczne koszty ponoszone przez ubezpieczycieli w Polsce na wypłaty związane z likwidacją szkód komunikacyjnych to ok. 15,3 mld zł, więc nawet ich kilkuprocentowa redukcja mogłaby przełożyć się na istotne oszczędności dla ubezpieczycieli, a także korzyści dla całej gospodarki. Mogłoby to wpływać na niższe ceny dla klientów, większe rentowności ubezpieczycieli, wyższe płacone przez nich podatki - tłumaczył Kulik.
CFO PZU podkreślił też kluczową rolę branży ubezpieczeniowej w rozwoju gospodarczym. Wskazał, że stabilność tego sektora jest niezbędna dla utrzymania dobrej kondycji całej gospodarki. Tomasz Kulik zwrócił również uwagę na potrzebę skoncentrowania się na zrównoważonym rozwoju i zwiększenia odporności na ryzyka związane z różnymi kryzysami, by móc w pełni skorzystać z szans, jakie Polsce daje regionalizacja.
Krzysztof Krawczyk podzielił tę opinię. Mówił o tym, że liczba biur prowadzonych przez lokalnych partnerów świadczy o postępującej regionalizacji.
- W naszym DNA jest bycie lokalnym. Jeśli trend regionalizacji będzie się utrzymywał, co wciąż jest pod znakiem zapytania, nasza struktura ma na celu pomoc lokalnym firmom w rozwoju na dużą skalę - mówił przedstawiciel CVC Capital Partners, funduszu znanego w Polsce m.in. z inwestycji w sieć handlową Żabka.
Destabilizacja handlu oraz produkcji odbija się także na rynku e-commerce i również kieruje rozwój ku regionalizacji.
- Zrównoważony rozwój, digitalizacja i transformacja fizycznego handlu detalicznego w internetowy naturalnie napędzają nasze możliwości. Staramy się wykorzystać każdą z nich, choć kolejna wielka szansa pojawi się po wygraniu wojny. Wynik wojny w Ukrainie najprawdopodobniej zredefiniuje wszystko. To już się dzieje w kontekście podejścia krajów do zasobów energetycznych - mówił Rafał Brzoska. W warunkach szybkiego rozwoju niektóre polskie firmy już teraz są znacznie bardziej zaawansowane technologicznie niż firmy na Zachodzie. Dlatego, jego zdaniem, właśnie teraz powinny one rozszerzać swoją działalność i szukać tam partnerów.

Wykorzystać talenty

Przedstawiciele zagranicznych inwestorów zgodnie podkreślali, że Polska przyczyniła się znacząco do rozwoju biznesu ich firm. Loic Tassel docenił wykwalifikowane kadry stanowiące o sile szybkiego wzrostu. P&G zatrudnia w Polsce ok. 4,5 tys. pracowników, co czyni nasz kraj drugim w Europie i piątym na świecie pod względem zatrudnienia i zakładów produkcyjnych.
- W Europie będzie rosła liczba firm, które są prowadzone z siedziby w Polsce. Ten trend jest już widoczny i prawdopodobnie będzie się utrzymywał ze względu na dostępność wykwalifikowanej siły roboczej w Polsce. W ciągu najbliższej dekady Polska ma szansę osiągnąć poziom rozwoju gospodarczego zbliżony do Niemiec dzięki pokonaniu obecnych ograniczeń i pełnemu wykorzystaniu swoich zasobów - prognozował Loic Tassel.
Z kolei Mark Loughran podkreślił, że w Polsce - w przeciwieństwie do wielu innych państw - rynek pracy nie jest skupiony niemal w całości wokół tylko dwóch-trzech największych metropolii, a utalentowanych pracowników można znaleźć w każdym zakątku kraju. Jego zdaniem to unikalna szansa dla Polski, którą należy wykorzystać. Zasugerował, że budowa wydajnej infrastruktury transportowej łączącej główne miasta pozwoli na lepszą współpracę i zwiększy mobilność. Ponadto zauważył, że wobec rozwoju największych ośrodków ważne jest, aby skupić się na zrównoważonym rozwoju gospodarczym w innych regionach, gdzie również można znaleźć cennych pracowników.
W podobnym tonie wypowiadał się przedstawiciel Grupy PZU. Zauważył, że w ciągu ostatnich dekad u podstaw zainteresowania zagranicznego kapitału polską gospodarką były łatwy dostęp do dobrze wykształconych, utalentowanych specjalistów i relatywnie niskie koszty pracy, ale ten drugi czynnik odchodzi w przeszłość wraz ze wzrostem wynagrodzeń i zamożności Polaków. - Koszty pracy rosną, więc przewagi konkurencyjne powinniśmy budować gdzie indziej - w obszarze nowych technologii. Zarówno prywatne, jak i publiczne inwestycje w innowacje mogą wyzwolić olbrzymi potencjał naszych doskonałych kadr, co w epoce powszechnej digitalizacji i automatyzacji jest kluczowe - mówił Kulik. Jego zdaniem, aby to było możliwe, musimy kontynuować proces ograniczania barier dla swobody prowadzenia działalności gospodarczej.
Również Jerzy Kwieciński podkreślał znaczenie różnych czynników związanych z rynkiem pracy. Stwierdził, że sytuacja zmieniła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Wówczas obserwowano wysokie bezrobocie i nadwyżkę pracowników. Obecnie jest odwrotnie - rośnie zapotrzebowanie na pracę, a młodych pracowników brakuje ze względu na zmiany demograficzne. Szansą jest widoczny napływ pracowników z Ukrainy do Polski, który ma pozytywny wpływ na gospodarkę, nie tylko dzięki wzrostowi konsumpcji, lecz także poprzez próbę sprostania potrzebom kadrowym firm funkcjonujących w naszym kraju.

Potrzebne działania

Według Tomasza Kulika Polska powinna być promowana jako kraj z potencjałem inwestycyjnym, szczególnie teraz, gdy za naszą wschodnią granicą trwa wojna.
- Oczywiście położenie naszego kraju blisko strefy działań wojennych może wywoływać obawy wśród potencjalnych inwestorów zagranicznych. Jednak to położenie może się okazać dla polskiej gospodarki błogosławieństwem, zwłaszcza w kontekście przyszłej odbudowy infrastruktury Ukrainy i rozwijania sieci różnych połączeń między wszystkimi kluczowymi rynkami europejskimi. Ci, którzy dziś dostrzegą tę szansę i zainwestują w Polsce, mogą być w przyszłości największymi wygranymi - tłumaczył CFO PZU.
Paneliści w Polish House w Davos zgodnie podkreślali, że możliwe obawy wobec przenoszenia biznesu do Polski skutecznie redukują: odporność naszej gospodarki na kryzysy, gwarancje bezpieczeństwa związane z członkostwem Polski w NATO oraz gospodarcze możliwości oferowane przez nasz kraj w związku z członkostwem w UE i wspólnym rynku.
Aby wykorzystać nowy trend regionalizacji i przyciągnąć inwestorów, musimy obniżyć koszty wejścia na rynek, mieć bardziej przewidywalny i stabilny system podatkowy oraz inwestować w cyfryzację i innowacje - wskazał członek zarządu Grupy PZU.
- Pozytywny wizerunek Polski budują też takie inicjatywy jak Polish House w Davos, współorganizowany przez Grupę PZU już po raz czwarty. W tym miejscu, podczas debat i wielu kameralnych spotkań, przekonujemy naszych zagranicznych partnerów o tym, co wiemy sami i co wiedzą ci, którzy zainwestowali u nas wcześniej - że Polska jest stabilnym krajem położonym w kluczowym miejscu Europy, w którym naprawdę opłaca się robić biznes - puentował Tomasz Kulik.
BACH
partner
Fot. materiały prasowe