Szacunki dotyczące wielkości utraconej produkcji w chińskim zakładzie mogą ulec zmianie, ale sytuacja będzie zależała od szybkości, z jaką Foxconn, tajwańska firma zarządzająca zakładem, jest w stanie ściągnąć ludzi z powrotem na linie produkcyjne po wprowadzeniu przez Chiny rygorystycznych ograniczeń dotyczących koronawirusa - powiedziała osoba zaznajomiona ze sprawą, której wypowiedź cytuje w poniedziałek Bloomberg.

Produkcja może być jeszcze bardziej opóźniona, jeśli restrykcje będą kontynuowane.

W zakładzie w Zhengzhou doszło w zeszłym tygodniu do protestów i starć robotników ze służbami porządkowymi. Z nagrań krążących w mediach społecznościowych wynika, że nowo zatrudnieni robotnicy zbuntowali się, gdy dowiedzieli się o opóźnieniu w wypłacie obiecanych im premii.

Reklama

Foxconn oferował wysokie wynagrodzenia i premie, by uzupełnić załogę i przywrócić pełną produkcję, zakłóconą między innymi przez surowe restrykcje wprowadzane przez władze w walce z ogniskiem pandemii Covid-19. W październiku media informowały o masowej ucieczce pracowników zakładu przed lockdownem.

Apple przyznał na początku listopada, że zakład w Zhengzhou działał „ze znacznie zmniejszonymi mocami produkcyjnymi” i w związku z tym klienci „doświadczą dłuższego czasu oczekiwania” na nowe produkty.

Apple i Foxconn zrewidowały swoje szacunki dotyczące braków produkcyjnych w zakładzie w Zhengzhou w ciągu ostatnich dwóch tygodni z powodu rosnących zakłóceń - twierdzi osoba zaznajomiona ze sprawą.

Jak informuje Bloomberg, Apple obniżył swój ogólny cel produkcyjny do około 87 mln sztuk z wcześniejszej prognozy 90 mln sztuk. Firma oczekuje, że w 2023 roku będzie w stanie nadrobić produkcję "utraconych" 6 milionów urządzeń.(PAP)

mma/ tebe/

arch.