Bruksela poprzeczkę dla nadzwyczajnych zysków unijnych przedsiębiorstw, które wynikać mają ze zmian na rynkach wywołanych agresją Rosji na Ukrainę, zawiesiła dość nisko. Firmy zajmujące się ropą naftową, gazem i węglem będą zobowiązane do zapłacenia nadzwyczajnego podatku, jeśli ich zyski przed opodatkowaniem będą w tym roku wyższe od średniej z lat 2019-2021 przynajmniej o 20 proc. Wzrost zysku z roku na rok w takiej skali nie jest zjawiskiem rzadkim, w szczególności w sektorach związanych z surowcami, gdzie zmienność wyników finansowych bywa wysoka.
- Rzeczywiście, poziom wzrostu zysków, którego przekroczenie powoduje uznanie ich za nadzwyczajne, nie jest zbyt wysoki. Ale i sytuacja jest niestandardowa. Znalezienie formuły, która byłaby w jakiś sposób sprawiedliwa dla wielu różnych przedsiębiorstw, znajdujących się często na odmiennym poziomie rozwoju, wydaje się niewykonalne - mówi Adam Ruciński, doradca inwestycyjny i prezes firmy BTFG. - Jednocześnie wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków wydaje się sprawiedliwe i konieczne. Bo nie ulega wątpliwości, że wyniki finansowe w niektórych branżach zdecydowanie się poprawiły w konsekwencji wojny w Ukrainie, a z drugiej strony poprawa ta okupiona jest cierpieniem ogromnej rzeszy konsumentów i firm, zmuszonych do płacenia wysokich rachunków za paliwa i energię - dodaje.
Najwyższe w historii zyski zanotowało na początku 2022 r. m.in. wiele firm zajmujących się wydobyciem i przetwarzaniem ropy naftowej. Na przykład francuski koncern TotalEnergies tylko w II kw. zarobił 5,7 mld euro (wobec 2,2 mld euro przed rokiem), a rumuński OMV Petrom w I półroczu 940 mln euro, ponad cztery razy więcej niż rok wcześniej. Wśród firm, które zyskały na wzroście cen ropy naftowej i marż na jej przerobie, znalazł się także PKN Orlen, dla którego pierwsze sześć miesięcy 2022 r. było najbardziej udanym okresem w historii. Jednym z istotnych czynników stojących za poprawą wyników było powiększenie różnicy między ceną ropy gatunku Brent a rosyjskim Uralsem, przerabianym przez Orlen.
Reklama
Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej od nadmiarowego zysku, czyli nadwyżki ponad powiększoną o 20 proc. średnią z lat 2019-2022, spółki zapłacą przynajmniej 33-proc. podatek. Opierając się na tej formule, po pierwszym półroczu Orlen byłby zmuszony zapłacić ok. 1,5 mld zł ekstrapodatku.
Jeden z najlepszych okresów w historii ma za sobą także działający na rynku gazu PGNiG. Zysk spółki w I półroczu przed opodatkowaniem wyniósł 11,4 mld zł, co sprawia, że według proponowanych przez UE zasad PGNiG zapłaciłby ok. 2,2 mld zł podatku, najwięcej ze wszystkich krajowych firm.

Reklama
Prawdopodobnie odmienne regulacje dotyczyć będą firm działających w sektorze energii elektrycznej. W tym wypadku Komisja Europejska proponuje ograniczenie przychodów ze sprzedaży prądu do 180-200 euro za 1MWh. Można przypuszczać, że część kosztów związanych z ograniczeniem cen działające w tym sektorze firmy mają wziąć na siebie. Bo i one - w większości przypadków - zanotowały zdecydowany wzrost zysków, wynikający z rekordowych w Europie cen energii elektrycznej. I tak np. RWE, największy wytwórca prądu w Niemczech, zanotował w I półroczu 2,5 mld euro zysku przed opodatkowaniem, o dwie trzecie więcej niż przed rokiem.
Krajowe firmy energetyczne znalazły się w tej grupie, która znacznie poprawiła swoje wyniki finansowe - przychody wzrosły o 40-50 proc. w ujęciu rocznym, zwiększyły się również zyski. Ale nie każda miara wyników finansowych pokazała poprawę w odniesieniu do 2021 r. Uwzględniając również szczególną sytuację krajowych firm, znajdujących się w trakcie transformacji, trudno wskazać tę grupę spółek jako kandydatów do płacenia nadzwyczajnych podatków. - Nie powiedziałbym, że zyski firm energetycznych były nadzwyczajnie wysokie, i pewnie takie nie będą w całym 2022 r. Skorygowana EBITDA (zysk netto powiększony o amortyzację) grupy PGE w I półroczu spadła o 2 proc. w porównaniu z 2021 r. Prezentując wyniki za I półrocze, spółka skorygowała w dół oczekiwania na cały rok w odniesieniu do zysków segmentu wytwarzania konwencjonalnego, oczekując spadku wyniku tego segmentu w całym roku - mówi analityk DM BOŚ Jakub Viscardi.
Analityk zwraca uwagę, że sytuacja na rynku energii elektrycznej jest dość nietypowa, bo wysokie ceny wynikają przede wszystkim z drogiego węgla kamiennego i gazu. - W przypadku OZE, energii jądrowej czy wytwarzanej z węgla brunatnego takiego wzrostu kosztów surowców nie ma. Sytuacja na rynku unormuje się sama, jeśli ceny węgla kamiennego i gazu spadną, jednak z uwagi na problemy z podażą w krótkim terminie to zapewne nie nastąpi. Nim do tego dojdzie, powinny pojawić się mechanizmy regulujące ceny energii. Najprawdopodobniej będziemy mieli do czynienia z jakimś mechanizmem hybrydowym, który z jednej strony będzie ustalać ceny maksymalne energii (np. w szczycie), z drugiej strony mogą pojawić się systemy wsparcia dla odbiorców końcowych lub kompensujące dla firm energetycznych - mówi Viscardi.
W przypadku krajowego rynku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że do końca 2022 r. elektrownie węglowe mają zostać przekazane do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego zarządzanej przez państwo, co pozwoli spółkom energetycznym skupić się na inwestycjach w nisko- i zeroemisyjne źródła energii. W tej sytuacji państwo będzie też głównym podmiotem ustalającym ceny energii na rynku.
Krajowe spółki spełniają kryterium nadzwyczajnych zysków / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe