Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, jaki system podatkowy jest optymalny dla danej gospodarki czy społeczeństwa, zależy od kryteriów, które przyjmiemy do oceny. Ekonomiści upierają się, że wyboru powinniśmy dokonywać, polegając tylko na kalkulacji dobrobytu poszczególnych członków społeczności. Dobrobyt społeczny można wyrazić sumą, trochę abstrakcyjnych, użyteczności, wartości odpowiadających wyborom ekonomicznym, takim jak decyzja o tym, ile konsumować, ile pracować, a ile oszczędzać. Ale jak w takim systemie myślenia ująć to, że w niektórych społeczeństwach pojęcie dobrobytu może zależeć od, na pierwszy rzut oka, mało wymiernych i trudno mierzalnych parametrów, takich jak relatywny, a nie nominalny dochód (ile mam w stosunku do tego, co mają inni), czyli innymi słowy – od zawiści społecznej.
Kaplow i Steven Shavell 20 lat temu opublikowali artykuł, w którym dowodzili, że takich kryteriów jak zawiść nie powinniśmy brać pod uwagę. Argumentowali, że doprowadzają one do sytuacji, w której gospodarka osiąga równowagę w punkcie, w którym jednym jest lepiej kosztem drugich, a nie w takim, w którym nie można już poprawić sytuacji pojedynczej osoby, nie pogarszając sytuacji innej. A to dla wielu nienaruszalna zasada równowagi (reguła Pareto). W nowym artykule Kaplow nie odchodzi zbytnio od wniosków sprzed 20 lat, ale wydaje się, że robi więcej miejsca na alternatywne – niedobrobytowe podejście do oceny różnych systemów podatkowych, analizując inne sposoby agregacji użyteczności czy opodatkowanie rodziny, a nie poszczególnych osób.