Zasada podwójnej istotności
Drugi zasadniczy problem to brak istotnych danych. Spółka, podejmując decyzję dotyczącą raportowania, nie musi raportować o wszystkim, ale ma uwzględnić zasadę podwójnej istotności. Raportowanie dotyczy kwestii ważnych z punktu widzenia samej spółki i jej finansów, czyli chociażby wpływu zmian klimatu na działalność, powstawania nowych ryzyk w scenariuszach krótko-, średnio- i długoterminowych; np., że jeżeli temperatura wzrośnie do określonego poziomu, to wyparuje jezioro, z którego spółka czerpie wodę do produkcji. Firma powinna jednak informować również o swoim wpływie na świat zewnętrzny - chodzi tu o kwestie społeczne i środowisko, przede wszystkim postępujące zmiany klimatyczne - m.in. podając informacje o swoich emisjach.
Bartosz Kwiatkowski, dyrektor oddziału Frank Bold w Polsce / Fot. materiały prasowe
Reklama
W dyrektywie CSRD, która dopiero zacznie obowiązywać, mowa jest wprost o podwójnej istotności i stanie się ona normą prawną. Podwójnej istotności brakuje niestety w raportach polskich firm.

Reklama
Niezbadany ślad węglowy
Banki i ubezpieczyciele w Polsce raportują np. o tym, jakiego papieru do drukarki używają. Kilka lat temu trafiały się raporty, w których spółki informowały o tym, że wymieniły w biurze perlatory do kranów, dzięki czemu zaoszczędzono określoną ilość wody. Czytamy też o żarówkach energooszczędnych, natomiast nie znajdziemy w raportach informacji o tym, czy nie ubezpieczają i nie finansują szkodliwych dla klimatu przedsięwzięć.
Takie dane to trzeci zakres raportowania śladu węglowego dotyczący emisji pośrednich - w tym przypadku skutku klimatycznego udzielanych kredytów i ubezpieczeń. W trzecim zakresie instytucje finansowe w Polsce najczęściej raportują o podróżach służbowych swoich pracowników wynajętymi środkami transportu. Nie sposób zaprzeczyć, że trzeci zakres emisji jest najtrudniejszy do policzenia, jednak to niekiedy najważniejszy wskaźnik, który należałoby opisać, używając choćby danych szacunkowych. Niektóre spółki energetyczne w ogóle nie raportują drugiego i trzeciego zakresu emisji. Trzeci zakres to w przypadku takich spółek choćby emisje zakładów przemysłowych, które korzystają z kupionego od nich prądu.
To coś, co powinno się skończyć na gruncie nowych przepisów. Obowiązek raportowania trzech zakresów emisji gazów cieplarnianych wynika wprost z projektu dyrektywy CSRD. Bardzo konkretne wskaźniki będą wymagane również przez obligatoryjne standardy raportowania.
„Własny standard”
Grzechem pierworodnym poprzedniej dyrektywy o raportowaniu niefinansowym było niewprowadzenie żadnych jednolitych standardów europejskich. Określono w niej jedynie, że spółki mogą stosować istniejące już dobrowolne standardy krajowe, unijne lub międzynarodowe. Polski ustawodawca, implementując ten przepis, przepisał go w całości, a oprócz tego dodał możliwość raportowania według „własnego standardu”. Doprowadziło to do tego, że szereg spółek miesza różne obowiązujące standardy (najpopularniejsze w Polsce to standardy GRI - Global Reporting Initiative) i dodaje do nich coś swojego albo w całości raportuje w oparciu o własne wskaźniki. Taka różnorodność prowadzi do tego, że po pierwsze w raportach brakuje danych istotnych, a po drugie prezentowane w nich dane nie są porównywalne.
Inny kłopot, którego rozwiązaniem ma być reforma raportowania, to brak weryfikowalności raportów niefinansowych. Najczęściej nie są one poddawane zewnętrznym audytom, co wynika z tego, że na rynku brakuje audytorów. Nie mamy żadnych przepisów na ten temat, a trudno wymagać od dzisiejszych biegłych rewidentów, że będą się znali np. na liczeniu śladu węglowego. Dyrektywa CSRD wprowadzi obowiązek audytu. Wiele zależy jednak od tego, w jaki sposób przepisy te zostaną zaimplementowane do polskiego porządku prawnego, kto będzie pełnił rolę audytora i jakie wymagania zostaną postawione przed taką osobą.
Dyrektywa dotycząca sprawozdawczości w zakresie informacji niefinansowych / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Specjaliści na wagę złota
Czeka nas moment taki, jak w wtedy, gdy wdrażano przepisy RODO - o ochronie danych osobowych. Coraz więcej spółek będzie musiało raportować na temat zrównoważonego rozwoju, a te, które nie będą objęte tym obowiązkiem bezpośrednio i tak mogą - zgodnie z dyrektywą na temat należytej staranności w łańcuchu wartości - zostać poproszone o dostarczenie danych przez inną spółkę, która raportuje. Z takimi żądaniami będą też występować instytucje finansowe, które zostały objęte dodatkowymi obowiązkami sprawozdawczymi. W związku z tym katalog podmiotów, które będą musiały zacząć zbierać dane na temat zrównoważonego rozwoju, jest szerszy, niż wynikałoby to wprost z unijnych przepisów. To prowadzi do dużej luki w kadrach.
W tej chwili coraz więcej firm consultingowych zaczyna rekrutować specjalistów. Rynek będzie weryfikował, czy dysponujemy wystarczającą liczbą takich pracowników, jednak obawiam się, że pierwsze lata będą pod tym względem dość brutalne. Jakość raportów może okazać się niska, szczególnie w przypadku podmiotów, które będą je przygotowywać po raz pierwszy, bo dla nich zebranie takich danych będzie wyzwaniem. Do tego dochodzą niezwykle szczegółowe obligatoryjne standardy raportowania niefinansowego, których obecny projekt liczy kilkaset stron. Na razie obejmują zagadnienia ogólne, później dojdą do nich standardy sektorowe. Przebicie się przez nie po raz pierwszy będzie dużym problemem.
Obawiam się też audytów i nie wiem, na ile organy odpowiedzialne za nadzór poradzą sobie z tym zadaniem. Dyrektywa w sprawie należytej staranności w łańcuchu wartości przewiduje utworzenie specjalnego organu z myślą o nadzorze zawartych w niej obowiązków, nie wiadomo jednak, czy w Polsce kompetencje te nie zostaną przekazane organowi już istniejącemu. W przypadku raportów finansowych i dotychczasowych raportów niefinansowych rolę organu nadzorczego pełni Komisja Nadzoru Finansowego.