Zrównoważony rozwój to taki, który „zabezpiecza potrzeby współczesnych bez ograniczania realizacji potrzeb przyszłych pokoleń”. To definicja sformułowana w Raporcie Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju z roku… 1987. Świat nie za późno sobie o niej przypomniał, żeby taki rozwój był jeszcze możliwy?
To ostatni dzwonek – nie mamy już czasu na to, żeby zapomnieć na kolejne dekady o tej definicji. Wszyscy – rządzący, przedsiębiorcy i my konsumenci – musimy nauczyć się jej na pamięć i wszyscy ją realizować. Nie ma alternatywy – jeżeli chcemy zapewnić przyszłym pokoleniom dobre życie. Zdaniem naukowców, dzieci urodzone w 2020 r. doświadczą od dwóch do siedmiu razy więcej ekstremalnych zdarzeń pogodowych, co osoby urodzone 60 lat wcześniej. Dlatego nie mamy wyjścia.
Wybuch wojny w Ukrainie, związane z tym zakłócenia procesu transformacji energetycznej, obawy przed recesją, które mogą hamować inwestycje (również te zielone). Jak to wszystko wpływa na potencjał ESG, z naciskiem na literę E – Środowisko (z ang. environmental)?
Reklama
Wojna każe nam stawiać sobie bardzo trudne pytanie: czy wybierać zieloną transformację, czy bezpieczeństwo energetyczne. Nie możemy być naiwni i musimy, przynajmniej na krótką metę, akceptować dostawy energii z tych mniej akceptowanych technologii. Ale podkreślam – na krótką metę. O ile wojna może w początkowym okresie spowolnić proces odchodzenia od węgla w Europie, to jednak znacząco przyspieszy transformację energetyczną. To nie jest paradoks, droga energia wymusza radykalną poprawę efektywności energetycznej i przyspiesza rozwój odnawialnych źródeł. Cieszę się, że Unia Europejska ogłosiła program REPowerEU, który zakłada odejście od rosyjskich paliw kopalnych i przyspieszenie zielonej transformacji.
Dla Polski to duże wyzwanie.

Reklama
Cały czas jesteśmy najbardziej uzależnioną od węgla gospodarką w Unii Europejskiej. Budowa silnego koncernu multienergetycznego pod egidą Orlenu pomoże zrealizować ogromne inwestycje w zielone technologie, których potrzebuje polska energetyka – w ciągu dekady na te działania wydane będzie 30 mld zł. Orlen podtrzymuje też – mimo toczącej się wojny – deklarację osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 r. Według ekspertów firmy McKinsey pełna dekarbonizacja Polski do 2050 r. doprowadzi do rozwoju innowacyjnych branż i zapewni nawet 300 tys. nowych miejsc pracy.
Nie obawia się pan jednak, że trend związany z troską o środowisko i klimat spowolni?
Nie może spowolnić. Musimy być gotowi na prawdziwe zielone przyspieszenie. W ciągu ostatnich 30 lat emisja gazów cieplarnianych na terenie Unii zmniejszyła się o 20 proc. Czy to dużo? Okazuje się, że nie – w ciągu najbliższej dekady redukcja ma być dwa razy większa niż w ciągu ostatnich trzech.
Na jakim jesteśmy etapie?
Nie jest dobrze. Na 10 sektorów polskiej gospodarki, aż pięć w latach 2009-2019 nie tylko nie zmniejszyło emisji, ale jeszcze bardziej zatruwało środowisko.
Kto jest temu winien?
Na niechlubnej liście znajdują się: rolnictwo, przetwórstwo, produkcja metali i materiałów budowlanych i główny winowajca – transport. Wystarczy przywołać nasze złe nawyki – większość Polaków do pracy czy na zakupy wybiera się samochodem. Gdybyśmy tylko raz w tygodniu zrezygnowali z auta, to w ciągu roku zmniejszylibyśmy emisję CO2 o prawie 2 mln ton. Nasza podróż samochodem z domu do pracy i z powrotem – zakładając, że trasa liczy ok. 15 km w jedną stronę – to każdorazowo 3,6 kg dwutlenku węgla w powietrzu! Autobus pozwala pięciokrotnie ograniczyć emisję, a pociąg o napędzie elektrycznym – nawet 15-krotnie.
Czy w finansowym dołku, który może dotknąć gospodarkę, firmy będą chciały inwestować w działania związane z ESG?
Ja traktuję ESG jako szansę rozwoju firmy, a nie jako niepotrzebne koszty w trudnych czasach. Nowe branże, nowe produkty, nowe usługi – to nowe możliwości rozwoju firm. Kluczowe jest planowanie i myślenie strategiczne o działaniach, które mogą przynieść korzyści naszej firmie w przyszłości, zgodnie z powiedzeniem „jeśli chcesz wygrać mecz, nie biegnij tam, gdzie jest piłka, ale tam gdzie piłka dopiero będzie”. Jesteśmy świadkami czwartej rewolucji przemysłowej, w której między słowami „zielony” i „przemysł” wreszcie będziemy mogli dać znak równości. Jej cechą charakterystyczną jest transformacja cyfrowa, dzięki której będziemy mogli oszczędzać zasoby, energię, materiały. I to daje nowe możliwości dla firm.
Dostrzega pan inne niż recesja wyzwania, które mogą stanąć na drodze zrównoważonego rozwoju?
Zawsze możemy spotkać się z niespodziewanymi wydarzeniami, które będą miały wpływ na gospodarkę. Kto spodziewał się pandemii COVID-19? Teraz zmagamy się z następstwami wojny w Ukrainie – czy uwierzylibyśmy w wybuch tego konfliktu rok temu? Kto wie co nas spotka za pięć, dziesięć czy piętnaście lat? Wiele sytuacji bardzo trudno jest nam przewidzieć. Nie możemy z tego powodu zawieszać na kołku „Europejskiego Zielonego Ładu”. Możemy go oczywiście lekko modyfikować, ale podstawowe założenia muszą być niezmienne, a termin 2050 r. – nieprzesuwalny.
Co sprzyja wdrażaniu strategii ESG w firmach i myśleniu o zrównoważonym rozwoju w biznesie?
Paradoksalnie właśnie wydarzenia nieprzewidywalne, z którymi się zmagamy, pokazują, że ESG jest koniecznością. Pandemia i lockdowny zmusiły wiele firm do przyspieszenia transformacji cyfrowej. Praca zdalna, telekonferencje, elektroniczny obieg dokumentów, wirtualizacja wielu produktów i usług – zapotrzebowanie na takie rozwiązania bardzo wzrosło. Doszło też do przemian społecznych – pandemia np. otworzyła wiele nowych możliwości zatrudnienia dla osób z niepełnosprawnościami i starszych. Jestem przekonany, że wojna w Ukrainie z kolei przyspieszy zmiany w energetyce – rosnące koszty energii będą dodatkowym motywatorem dla firm do przyspieszenia zielonej transformacji.
Co z pozostałymi literkami w skrótowcu ESG? Czy da się rzetelnie zmierzyć postępy firmy w zakresie społecznej odpowiedzialności i ładu korporacyjnego?
Firma może skutecznie konkurować i rozwijać się na rynku tylko wtedy, gdy cały tworzący ją zespół podziela wartości i kierunek działania przedsiębiorstwa. Wpisane w dokumentach wartości firmy muszą pokrywać się z rzeczywistością, muszą być podzielane przez ludzi tworzących przedsiębiorstwo, niezależnie, czy będą dotyczyć kwestii środowiskowych czy społecznych. Oba te obszary dotykają pracowników bezpośrednio, jeśli będą oni widzieć, że firma nie traktuje tych zobowiązań poważnie, wpłynie to negatywnie na organizację. Z drugiej strony skupienie się wokół wartości ważnych dla zespołu sprawia, że firma może czerpać z potencjału identyfikacji pracowników z jej działalnością.
Czy z myślą o społecznej odpowiedzialności, a zatem o takich hasłach jak społeczne włączenie i wyrównywanie szans; nie powinniśmy zacząć zastanawiać się również nad mądrzejszą redystrybucją kapitału i narzędzi sięgania po niego?
Firma to nie jest fundacja ani organizacja pozarządowa. Firma musi poprawiać wyniki finansowe, zdobywać nowe rynki, przejmować inne przedsiębiorstwa, tworzyć nowe produkty i usługi. To istota jej działania. Ważne jednak, aby właściciele przedsiębiorstw, akcjonariusze i zarządy mieli świadomość pewnej epokowej zmiany – muszą czuć się współodpowiedzialni za planetę, zmiany klimatyczne i przyszłe pokolenia. No i muszą pamiętać, że firma to także klienci i pracownicy – ich głos i przyszłość powinny być w centrum uwagi.
Wspomniał pan, że firma musi poprawiać wyniki finansowe. Być może, z myślą o zatrzymaniu katastrofy klimatycznej, powinniśmy skupić się raczej na postwzroście?
Pojawiają się różne koncepcje, ale ja jestem zdecydowanym zwolennikiem idei zrównoważonego rozwoju, w której jednym z kluczowych elementem są firmy – firmy, które mają pełne prawo do rozwoju, ale z poszanowaniem zasobów, materiałów i energii. Według mnie najważniejszym celem jest stworzenie gospodarki o obiegu zamkniętym. Musimy jak najszybciej odchodzić od gospodarki linearnej, którą możemy hasłowo określić „Kup, zużyj, wyrzuć”. Firmy powinny korzystać z materiałów ułatwiających ich powtórne zastosowanie i pochodzących z recyklingu oraz ograniczać straty materiałów i powstawanie odpadów na etapie produkcji. Bardzo ważna jest faza projektowania nowych produktów – sprawa odzysku materiałów musi być rozważana już na tym etapie przez wybór odpowiednich technologii. Trzeba też przedłużać żywotność produktów.
A co z greenwashingiem?
To zmora zielonej transformacji – pozorowane akcje prośrodowiskowe, które są marketingowym chwytem, a nie zieloną transformacją przedsiębiorstwa. Zielona transformacja ma być kluczowym elementem strategii rozwoju firmy, a nie pomysłem działu PR. Myślmy o niej jako o realnej korzyści dla firmy, która da nam oszczędności, pozwoli zdobyć nowe rynki, stworzyć nowy produkt. Podglądajmy inne firmy i nie bójmy się korzystać z najlepszych już sprawdzonych rozwiązań. Przykładów jest wiele. W Zakładach Tłuszczowych Kruszwica odpad poprodukcyjny zyskał drugie życie jako dodatek do produkcji keramzytu. Fabryka okien w Namysłowie wióry i zręby przetwarza w energię cieplną. Producent ubrań Koko szyje z włókien, które powstały z przetworzonych butelek plastikowych. BASF Polska opracował tworzywo do produkcji folii dla rolnictwa, które ulega całkowitemu rozkładowi w glebie.
Ile ESG kosztuje firmy?
Koszty zależą od konkretnych działań, które przyjęła firma i od jej wielkości. Lecz dobrze przemyślane działania długofalowo podwyższają wartość spółek, przynoszą zysk, jakim jest zaufanie banków, funduszy inwestycyjnych, klientów.
Jak zachęciłby pan firmy, które nie skonstruowały jeszcze strategii ESG do tego, aby przyjrzały się tej kwestii?
Traktujmy ESG nie jak przykry obowiązek, ale inwestycję, która przyniesie korzyści. Postrzeganie organizacji jako przyjaznej ESG ma coraz większe znaczenie – od możliwości znalezienia tańszego finansowania po większą atrakcyjność dla potencjalnych klientów i pracowników – szczególnie młodych. ESG po prostu się opłaca i to wszystkim – przedsiębiorcom, nam jako konsumentom i planecie.
O ile wojna może w początkowym okresie spowolnić proces odchodzenia od węgla w Europie, to jednak znacząco przyspieszy transformację energetyczną. To nie jest paradoks, droga energia wymusza radykalną poprawę efektywności