Uczestnicy Światowego Forum Ekonomicznego w Davos będą dyskutowali m.in. o atrakcyjności inwestycyjnej rynków Europy Środkowo-Wschodniej.
Maciej Rapkiewicz, członek zarządu PZU / foto: materiały prasowe
Reklama
Rzeczywiście, w Davos będę miał przyjemność uczestniczyć w panelu na temat sposobów przyciągania nowych inwestorów na rynki Europy Środkowej i Wschodniej. Punkt widzenia Grupy PZU jest tu istotny dlatego, że jesteśmy największym konglomeratem finansowym w regionie, który działa nie tylko w Polsce, lecz także w trzech państwach bałtyckich i w Ukrainie. Obsługujemy miliony klientów biznesowych, w tym inwestorów zagranicznych, ubezpieczając ich biznesy lub udzielając finansowania. Ponad 20-letnia tradycja marki PZU i znajomość rynków, na których działamy, dają nam ogromną wiedzę o możliwościach i potrzebach gospodarek regionu, zwłaszcza polskiej – największej z nich.

Reklama
W ostatnich dwóch latach mamy do czynienia z przyspieszeniem wielu trendów, z szeroko pojętymi konsekwencjami dla globalnej gospodarki najpierw pandemii, teraz wojny w Ukrainie. Jak to wszystko wpływa na postrzeganie przez inwestorów rynków środkowoeuropejskich?
W ostatnich, trudnych dla światowych rynków latach, gospodarka Polski wyglądała lepiej niż większości państw unijnych. W 2021 r. nasz PKB wzrósł o 5,9 proc., podczas gdy średnia dynamika w całej UE wyniosła 5,4 proc. Podobnie było w latach poprzedzających pandemię. Procesy gospodarcze doceniają inwestorzy. Widzimy to m.in. w rekordowej wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych, jaką Polska zanotowała w 2021 r. Firmy zagraniczne zainwestowały w Polsce przy wsparciu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu ponad 3,5 mld euro – to o 800 mln euro więcej niż przed rokiem i o 700 mln więcej niż w rekordowym do tej pory 2019 r. Wydaje się, że wojna może jeszcze zwiększyć świadomość znaczenia Polski jako państwa przyfrontowego, uczestniczącego także w procesach gospodarczych związanych z Ukrainą, co powinno wpłynąć również na skłonność do inwestycji. Ekonomiści i analitycy wskazują, że doświadczenia ostatnich lat – a także wydarzenia geopolityczne – mogą wywołać tendencję deglobalizacji. Rozważane jest przeniesienie produkcji kluczowych elementów i technologii bliżej głównych centrów produkcyjnych. Dzięki temu zredukowane zostałoby ryzyko zakłóceń dostaw, choć być może kosztem efektywności. Polska – podobnie jak cały region Europy Środkowej – mogłaby na tym skorzystać.
W związku z tymi atutami i wyzwaniami, jakie główne działania są potrzebne, aby przyciągać inwestorów do Europy Środkowo-Wschodniej oraz do Polski?
Mimo niewątpliwych sukcesów wciąż przed Polską jak i innymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej pozostaje dużo wyzwań. Inwestorzy gotowi rozważyć zaangażowanie patrzą na zwrot z inwestycji, ale bardzo poważnie biorą pod uwagę ryzyka, z jakimi mogą się mierzyć. W mojej ocenie, w dalszym ciągu trzeba wzmacniać działania wyjaśniające inwestorom wszystkie ryzyka istniejące w obecnym otoczeniu makroekonomicznym i geopolitycznym, które mogą być przez nich w kontekście regionu Europy Środkowo-Wschodniej przeceniane czy wręcz oceniane niewłaściwie.
PZU od kilkunastu lat działa na Ukrainie, nawet dziś, w warunkach konfliktu zbrojnego – choć w ograniczonej skali. Czy państwa zdaniem w dzisiejszej sytuacji można realnie prognozować przyszłe szanse i wyzwania dotyczące rynku ukraińskiego pod kątem inwestycyjnym? Czy to już czas, by myśleć o udziale w przyszłej odbudowie tego kraju?
Przy zagadnieniach strategicznych trzeba planować kilka kroków do przodu. Przy takim podejściu, myśleć o działaniach związanych z przyszłą odbudową Ukrainy można w zasadzie od dnia, kiedy wojna wybuchła. Same konkretne decyzje inwestycyjne natomiast zależą od wielu czynników, w tym analizy ryzyk i tego, czy te ryzyka, w tym przypadku działań wojennych, nie są zbyt poważne, aby dokonać na dany moment faktycznego zaangażowania. Na pewno dużo większe ryzyko związane z działaniami wojennymi jest obecnie na wschodzie Ukrainy niż w części zachodniej, w dużo mniejszym stopniu bezpośrednio dotkniętej wojną. Zresztą taką materializację ryzyka wojennego widzimy w PZU na przykładzie naszych ubezpieczeniowych spółek na Ukrainie, których działalność koncentruje się obecnie na terenach niedotkniętych tak mocno rosyjską agresją.
Jednym z największych współczesnych wyzwań są następstwa zmian klimatu. Ubezpieczyciele odczuwają je zresztą wyraźnie, np. w postaci rosnącej liczby szkód z powodu coraz częstszych gwałtownych zdarzeń pogodowych. Czy w przypadku obszaru Europy Środkowo-Wschodniej będzie to czynnik zwiększonego ryzyka, czy przeciwnie – ze względu na relatywnie mniejsze negatywne skutki zmian klimatu - raczej atut w oczach inwestorów?
PZU jest bardzo mocno zainteresowany zagadnieniami zmian klimatu i ich potencjalnego wpływu na naszą działalność biznesową, nie tylko w zakresie ubezpieczeń majątkowych. Natomiast inwestorzy bardziej niż bezpośrednimi skutkami zmian klimatu interesują się zagadnieniami ESG i polityką państwa stosowaną w tym obszarze. Wydaje się, że ostatnie lata to czas, kiedy Polska i inne państwa regionu dokonały nie tylko znaczącego postępu świadomości, lecz także implementacji ESG. Dobrym przykładem jest PZU i zapisanie przez naszą Grupę mierników ESG w obowiązującej strategii.
JPO
foto: materiały prasowe