Reklama

W Brukseli dobiegają końca prace nad nowym pakietem sankcji wobec Rosji, który ma objąć ropę naftową – jedno z największych źródeł dochodów Kremla. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ma go dziś przedstawić w Parlamencie Europejskim, a po południu proces domknie decyzja unijnych ambasadorów.

Nie spełnią się nadzieje tych państw (jak Polska i kraje bałtyckie), które liczyły na błyskawiczne odcięcie Kremla od surowcowych dochodów pozwalających finansować wojnę. Długie i trudne negocjacje pozwoliły na przyjęcie terminu końca roku jako obowiązującego dla całej Wspólnoty. Wcześniej – jako swoją datę pożegnania z ropą ze Wschodu – termin ten wyznaczyły rządy m.in. Polski i Niemiec. Szacuje się, że od początku wojny wartość importu rosyjskich surowców przez UE osiągnęła rekordowe 48 mld euro, z czego ponad 20 stanowiła ropa.

Równolegle Bruksela szuka sposobu na przywrócenie jedności UE w zakresie opłat za gaz po tym, jak w zeszłym tygodniu Gazprom ogłosił zatrzymanie dostaw kontraktowych do Polski i Bułgarii (oba państwa odrzuciły narzuconą przez Moskwę procedurę regulowania zobowiązań w rublach).

Dziś światło dzienne ujrzeć ma szósty pakiet sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji, w tym długo oczekiwane restrykcje dotyczące dostaw ropy naftowej ze Wschodu. Prawdopodobnie po raz pierwszy oficjalnie przedstawi go w Parlamencie Europejskim szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Według naszych informacji obecna propozycja KE obejmuje odejście od importu rosyjskiego surowca do końca roku. Wcześniej deklaracje dotyczące wygaszenia do końca roku dostaw rosyjskiej ropy złożyło już wiele państw członkowskich, w tym Polska i Niemcy.

Reklama
Polska i kraje bałtyckie w dalszym ciągu domagają się jednak mocniejszej reakcji UE i szybkiego pozbawienia Rosji dochodów ze sprzedaży paliw do Wspólnoty. Chodzić miałoby o skrócenie terminu wejścia w życie embarga albo o wprowadzenie mechanizmu, który zachęcałby do jak najszybszego rugowania surowca rosyjskiego, określonego przez minister klimatu Annę Moskwę mianem „rosyjskiego ETS”. Instrument ten, wzorowany na systemie opłat za emisje, miałby motywować kraje UE do szybkiej derusyfikacji, a jego szczegóły mają zostać zaprezentowane na najbliższym szczycie UE. MKiŚ tłumaczy nam, że zgodnie z polską propozycją kraje, które będą odchodzić od rosyjskich surowców wolniej, kupowałyby specjalne uprawnienia. Sama minister Moskwa określiła zaś w poniedziałek mechanizm rosyjskiego ETS jako rodzaj „opłaty solidarnościowej”.
Z wyliczeń Centrum Badań nad Energią i Czystym Powietrzem wynika, że wartość rosyjskiej ropy, gazu i węgla kupionych przez UE od dnia rozpoczęcia inwazji przekroczyła już 48 mld euro. Największą część, 27 mld, stanowiło błękitne paliwo. Ropa naftowa odpowiadała za ok. 20 mld. Z danych fińskiego think tanku wynika jednocześnie, że w ostatnich tygodniach dochody Rosji z eksportu surowców do UE spadają. Gaz i ropa, dla których szacowane wartości dostaw sięgały w wojennym „szczycie” ok. pół miliarda euro dziennie, pod koniec kwietnia spadła poniżej 100 mln dla gazu i poniżej 200 mln dla ropy. Na zmiany te, oprócz cen surowców, wpływały decyzje państw i wielkich koncernów o rezygnacji z zaopatrywania się w Rosji.
Rozmowy na temat sankcji naftowych rozpoczęły się tuż po Wielkanocy, ale sprzeciw Niemiec, Węgier i Austrii był początkowo na tyle wyraźny, że państwom członkowskim nie udało się szybko dojść do porozumienia. Nieoficjalnie mówi się, że przełamanie impasu wymagało stworzenia wyjątków od sankcji dla Węgier i Słowacji. Mogłyby one liczyć na wydłużenie okresu przejściowego odchodzenia od importu rosyjskiej ropy, czyli w praktyce możliwość dłuższego jej zakupu. Dyplomaci, z którymi rozmawiał DGP, uważają, że obowiązywanie embarga od początku 2023 r. jest obecnie jedynym rozwiązaniem, które jest w stanie poprzeć cała „27”. – Już ta data będzie sukcesem, nie będziemy w stanie tego niestety przyśpieszyć – ocenił jeden z dyplomatów.
Szósty pakiet ma także uderzyć w rosyjskich lobbystów oraz doprowadzić do wykluczenia kolejnych banków z systemu SWIFT. Propozycje dziś mają omówić ambasadorowie państw członkowskich. Brukseli zależy, by pakiet został przyjęty do 9 maja, kiedy w Rosji obchodzony będzie Dzień Zwycięstwa, upamiętniający pokonanie przez ZSRR nazistowskich Niemiec w trakcie II wojny światowej. Nawet jeśli wszystkie stolice zaakceptują dziś propozycję KE, to niewykluczone, że będzie to ostatni lub jeden z ostatnich tak dużych pakietów sankcji.
Równolegle Unia stara się wyegzekwować jednolitą odpowiedź państw członkowskich na żądania Rosji związane z płatnościami za gaz. Już w najbliższych dniach – jak zapowiedziała unijna komisarz ds. energii Kadri Simson – Bruksela ma wydać nowe, bardziej szczegółowe rekomendacje w tej sprawie. Już dziś KE podkreśla, że płacenie w rublach zgodnie z procedurą narzuconą przez Rosję – poprzez specjalne konto w Gazprombanku i dwuetapowy mechanizm wymiany realizowanej przez stronę rosyjską – zapewnia środki rosyjskiemu bankowi centralnemu, stanowiąc tym samym naruszenie sankcji na ten kraj.
W zeszłym tygodniu Gazprom ogłosił wstrzymanie realizacji kontraktowych dostaw paliwa do Polski i Bułgarii, które odmówiły podporządkowania się marcowemu dekretowi Władimira Putina dotyczącemu rozliczeń za gaz w rublach. Wydane w odpowiedzi na dekret rekomendacje Komisji okazały się niewystarczające i doprowadziły do podziału w UE. Część państw zdecydowała się całkowicie odrzucić roszczenia Moskwy, zarzucając Gazpromowi łamanie kontraktów, które przewidują płatności w euro lub dolarach. Inne kraje rozpoczęły rozmowy z koncernem – szukają sposobu na pogodzenie wypełnienia unijnych sankcji z oczekiwaniami Rosji i utrzymaniem ciągłości dostaw. Według niepotwierdzonych oficjalnie doniesień część europejskich odbiorców gazu założyła już konta w Gazprombanku, które mają pozwolić na zrealizowanie przez ten bank operacji przewalutowania opłat za gaz przed ostatecznym przekazaniem pieniędzy Gazpromowi.
Wcześniej kilka państw, m.in. Węgry i Włochy zasugerowało, że są gotowe spełnić wytyczne Kremla, lecz podporządkują się stanowisku Brukseli. Czas na wypracowanie spójnego stanowiska w tej sprawie Unia ma do połowy maja. To termin uregulowania płatności przez znaczną część europejskich odbiorców rosyjskiego gazu. ©℗
106,83 dol. za baryłkę kosztuje obecnie ropa typu Brent
71,56 dol. to cena baryłki rosyjskiej ropy Urals
100,50 euro za megawatogodzinę – taka jest cena gazu na giełdzie w Rotterdamie