Reklama

Skomplikowane przepisy podatkowe, biurokracja, nieefektywnie działający wymiar sprawiedliwości czy wreszcie inflacja – to problemy wszystkich firm, niezależnie od tego, czy wywodzą się z sektora MŚP, czy są wielkimi koncernami.

Długa lista problemów

– Jest projekt przepisów, które mają naprawić Polski Ład. Problem w tym, że nadal jest niedoskonały. Przy składce zdrowotnej nie pozwala na odliczenie strat z lat ubiegłych. Nie pozwala też na odliczanie straty za złe długi – zauważył Adam Krzysztof Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, i dodał, że znowu powstaje prawo, które wymaga korekty. – Do tego biurokracja, której przez lata nie umiemy się pozbyć. Powinniśmy brać przykład z takich krajów, jak Wielka Brytania, gdzie zadaniem małych firm jest rozwijanie się i zarabianie, a obowiązkiem wyliczania jedynie podatku i składki na ubezpieczenie społeczne – mówił Adam Krzysztof Abramowicz.

Na nadmierną biurokracje uwagę zwracał również Jacek Siwiński, prezes zarządu spółki VELUX Polska. – Jesteśmy dużą firmą, jednak rozumiemy bolączki, z którymi mierzą się też mali gracze. Działamy bowiem w ekosystemie. Dlatego ważne są dla nas nie tylko nasze problemy, lecz także naszych partnerów biznesowych i dostawców. Wpływają one na ciągłość łańcucha dostaw. Zależy nam więc na ich rozwiązywaniu – podkreślał. Jacek Siwiński podzielił wyzwania, z którymi muszą się mierzyć firmy, na dwie grupy. Pierwsze są o charakterze doraźnym. Mowa tu o skomplikowanych przepisach, biurokracji, ale też wysokiej inflacji, wyzwaniach rynku pracy. Remedium na to jest m.in. uproszczenie przepisów w zakresie zatrudniania obcokrajowców, osób niepełnosprawnych, wyrównywanie szans kobiet, unikanie rozwiązań kosztotwórczych dla biznesu. Druga grupa to wyzwania strategiczne. – Biznes nie działa z dnia na dzień. I wszystko, co dotyczy transformacji związanej z przyjętą polityką klimatyczną, jest dla nas szansą, ale i barierą. Nie wszędzie jest legislacja, która pozwala na korzystanie z dostępnych rozwiązań. To może rodzić problemy w przyszłości. Polskie firmy stracą na konkurencyjności w starciu z zachodnimi. Będziemy wypadać z globalnych łańcuchów dostaw tylko dlatego, że nie byliśmy w stanie ograniczyć wystarczająco śladu węglowego. Potrzeba rozwiązań, które pomogą łatwiej przechodzić transformację energetyczną. Tego oczekuje biznes – mówił Jacek Siwiński.

Reklama

Stabilizacja i proste przepisy

Zdaniem ekspertów ważne jest więc, by zadbać o to, na co mamy wpływ, co pozwoli firmom spojrzeć w przyszłość, zaplanować im strategię działania. – Tym czymś jest stabilizacja, którą może dawać państwo poprzez ład instytucjonalny, łatwe i proste przepisy. Postulatem są więc trzy miesiące bez zmiany przepisów. Urzędnicy! Dajcie nam spokojnie pracować, bo z okolicznościami, na które nie mamy wpływu, takimi jak najpierw pandemia, teraz wojna w Ukrainie i związane z tym zawirowania w zakresie dostępności do towarów czy cen, sobie poradzimy. Przyszedł czas na odbudowę zaufania do państwa – mówiła Katarzyna Woszczyna, wiceprezes, kanclerz Lóż Małopolskiej i Częstochowskiej BCC. Podkreśliła, że od lat w różnego rodzaju badaniach przeprowadzanych wśród przedsiębiorców na temat największych barier na pierwszym miejscu zawsze pojawiają się skomplikowane przepisy. Wskazuje na nie za każdym razem ponad połowa respondentów.

– Ważne jest, by słuchać tego, co firmy mają do powiedzenia. Bo wszyscy mamy wspólny interes, a jest nim budowanie dobrobytu państwa. Trzeba więc skończyć z traktowaniem biznesu jak oszustów, którzy chcą przyoszczędzić na podatkach, a zacząć traktować jak partnerów. Bo nagroda będzie wspólna – przekonywała Katarzyna Woszczyna.

Bożena Lublińska-Kasprzak, ekspert ds. przedsiębiorczości i innowacji, BCC, prezes Fundacji Rozwoju Edukacji Menedżerskiej SGH, uważa jednak, że to się nie uda bez edukacji, bo kluczowym problemem jest nie tylko częsta zmiana prawa, lecz także złe podejście do jego tworzenia. Za rzadko analizuje się to, jaki wpływ zmiany wywrą na biznes. Powstają przepisy, których wiele firm nie rozumie. Ważne jest więc tworzenie takich regulacji, które w sposób szczególny będą traktować przedsiębiorców, zwłaszcza tych z sektora MŚP, którzy nie korzystają ze sztabu doradców i prawników. Bożena Lublińska-Kasprzak przywołała przykład przepisów dotyczących sposobów wydatkowania środków z Funduszy Europejskich. – Nie jesteśmy liderami w naruszaniu procedur w UE. Wręcz odwrotnie, możemy stanowić wzorzec dla innych krajów. Mimo tego ustawa wprowadza bardzo restrykcyjne zapisy, zgodnie z którymi możliwa będzie kontrola w firmie z udziałem policji pod nieobecność właściciela będącego beneficjentem środków. To może zniechęcić firmy do startowania po wsparcie z nowego rozdania – tłumaczyła.

Roman Kusz, dziekan Izby Adwokackiej w Katowicach, niezależny członek rady nadzorczej PKN Orlen, tłumaczył, że dynamika zmian jest w pewien sposób zrozumiała, przynajmniej w ostatnich latach, kiedy otoczenie i warunki rynkowe podlegają ciągłym modyfikacjom i konieczne jest szybkie dostosowywanie do nich przepisów. Jednak jego zdaniem nie we wszystkich gałęziach prawa musi mieć to miejsce. – W Niemczech i Austrii kodeksy mają po 100 lat i ciągle obowiązują, u nas brakuje tej ciągłości – mówił Roman Kusz. – Jak prawo nie jest jasne, to oddajemy jego interpretację w ręce urzędników. To powoduje, że w każdym województwie obowiązuje inna. To nie służy budowaniu zaufania biznesu do państwa. Nie da się tego zrobić również w sytuacji, kiedy sądy i urzędy są nieprzyjazne firmom. To wina przepisów, które do tego motywują urzędników. Choć obowiązuje zasada domniemania niewinności, w sądach i tak trzeba udowadniać brak winy – przekonywał prawnik. – Należy też pomyśleć nad modelem tworzenia prawa. Pytanie, czy nie nadszedł czas, by uporządkować przepisy powstające w oparciu o projekt rządowy i poselski – dodał.

Ideałem jest sytuacja, gdy legislacja jest dywanem, a nie schodami, wtedy biznes ma pole do rozwoju. W tym celu jednak – jak mówili uczestnicy debaty – trzeba słuchać praktyków, ale nie gdy już ustawa jest uchwalona, a na etapie jej tworzenia.

– Bez efektywnie działającego sądownictwa nie ma mowy o sprawnie działających firmach. Tymczasem polski wymiar sprawiedliwości przespał ostatnie lata i nie wykorzystał szansy, jaką stworzyła pandemia. Nie przeprowadzono cyfryzacji, tak jak zrobiły to inne sektory. Tu nadal króluje papier, co wydłuża procedury, na czym tracą firmy. Bo proces zamiast trwać trzy miesiące, nadal toczy się przez trzy lata – mówił Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Bartłomiej Rajchert, prezes i założyciel GDS Grupa Doradztwa Strategicznego, mówił o problemie z kompatybilnością komunikacji na linii biznes, administracja i polityka. Biznes, jak zauważa, jest racjonalnie merytoryczny i szybki. Ale ma do czynienia z administracją, która jest absurdalnie merytoryczna i do tego powolna. Przez to rzeczy, które można wyjaśnić podczas dialogu, są niemożliwe do załatwienia. Do tego dochodzi polityka, która jest elastycznie merytoryczna, a więc zakłada negocjacje. Co z tego, skoro jest szybsza niż biznes. Podejmuje przez to działania w sposób wykluczający się. – W efekcie podejmowane działania mają charakter ratowania kryzysowego, a nie planowania strategicznego i poprawiania obszarów, które wszystkich determinują do rozwoju – wyjaśniał.

Rząd: chcemy rozwiązywać problemy

A co na to resort rozwoju i technologii, który podczas debaty reprezentował minister Waldemar Buda? – Tak jak każdy, podpisuję się pod postulatem: „dajcie nam spokojnie pracować”. Problem w tym, że czasy są niespokojne. Kto w 2019 r. przewidywał, że wybuchnie pandemia, a potem wojna w Ukrainie? Musimy przestawić się na myślenie o tym, że spokojnych czasów już nie będzie. Nie będziemy funkcjonować jak kiedyś – tłumaczył. Podkreślił, że w 2016 r. powstało 40 tys. stron przepisów. W kolejnych latach ich liczba spadła o połowę. To dowód, że administracja jest zainteresowana ograniczaniem tworzenia nowych regulacji. Niestety koronawirus odwrócił ten pozytywny trend.

– Są dwa podejścia. Regulacje pozostawia się rynkowi, temu, że sam zareaguje na pewne zmiany i wypracuje rozwiązania, albo reaguje się odgórnie. My przyjmujemy to drugie rozwiązanie, stąd duże zmiany w przepisach – tłumaczył Waldemar Buda, odpierając zarzut na temat modyfikacji prawa robionych bez powodu. – Albo chcemy reagować na problemy, albo udawać, że ich nie dostrzegamy. Ja jestem za tym, by je rozwiązywać – dodał.

Minister przyznał natomiast, że kłopot stanowi system tworzenia prawa. Każda nowa regulacja musi przejść proces ustawowy. To błąd. Zwłaszcza teraz, w czasach konfliktu wojennego. – Jak życzę sobie w związku z tym zmiany konstytucji, tak by można było na pewne problemy reagować szybciej na drodze rozporządzeń. To działa w wielu krajach Europy – podkreślił. Przyznał też, że wymiar sprawiedliwości nie podąża z duchem czasu i jego cyfryzacja jest zapóźniona.

Waldemar Buda odniósł się także do zarzutów zaostrzania przepisów w ustawie o sposobach wydawania pieniędzy unijnych. – Nie sądzę, by przedsiębiorcy rezygnowali ze wsparcia tylko dlatego, że wejdą nowe regulacje dotyczące kontroli. Dodam, że wielu rozwiązań wymaga od nas KE. Były już przypadki, że konieczna była nowelizacja przepisów, tylko dlatego, że były zbyt proste w stosunku do oczekiwań stawianych przez KE – podkreślił.

Minister odpierał też zarzut o braku myślenia strategicznego, a skupianiu się na tym, co jest tu i teraz. – Dowodem jest ogłoszona rano w poniedziałek krajowa strategia produktywności w gospodarce oparta na innowacjach i cyfryzacji. Choć wiele jest do zrobienia, to na tle innych krajów i tak nie mamy czego się wstydzić. Zrobiliśmy bowiem już bardzo dużo – zaznaczył Waldemar Buda.

Po pierwsze dialog

Adam Krzysztof Abramowicz przekonywał jednak, że państwo nie jest antidotum na wszystko. Dlatego odwrót od gospodarki wolnorynkowej to droga w złą stronę. Sukces gospodarczy Polski, jak przekonywał, tkwi w tym, że sektor MŚP ma pole do działania. – Dlatego ważne jest, by nie planować przepisów, które to ograniczą. Trzeba tworzyć system prawny, który działa, a nie dzieli – podkreślał Adam Krzysztof Abramowicz.

Katarzyna Woszczyna doradzała tworzenie zachęt dla przedsiębiorców, które będą skłaniały do innowacji i inwestowania. – Na razie powstają potworki prawne, które tylko do tego zniechęcają – stwierdziła. Poza tym jej zdaniem firmy marzą o tym, by mieć uczciwych kontrahentów, którzy płacą na czas, o niższych składkach i podatkach oraz o wsparciu od rządu. – Polskie firmy są na zakręcie. I teraz ważne jest, by wyszły z niego zwycięsko. By utrzymały swoją konkurencyjność przez kolejną dekadę. Dlatego przepisy ułatwiające ograniczenie śladu węglowego są bardzo istotne dla przyszłej działalności. Ważny jest też dialog z firmami. Są organizacje branżowe, rzecznik MŚP, a więc i sposoby na dotarcie do biznesu. Ważne, by z nich korzystać – spuentował Jacek Siwiński.

pao

partner relacji:

foto: materiały prasowe