Najniższe od czterech lat rachunki na stacjach to dobra wiadomość dla konsumentów. Ale zarazem problem dla eksporterów surowca
Przed czwartkowym spotkaniem kartelu OPEC w Wiedniu świat jak zwykle spekulował: zmniejszą wydobycie czy nie? Ostatecznie dwunastu członków organizacji zdecydowało się utrzymać produkcję na dotychczasowym poziomie 30 mln baryłek dziennie. Po ogłoszeniu komunikatu cena ropy typu Brent spadła do 72 dol. za baryłkę, osiągając poziom niewidziany od sierpnia 2010 r. Notowania amerykańskiej ropy WTI spadły zaś w piątek o ponad 6 proc., do 69 dol. za baryłkę.
Członkowie kartelu zdają sobie sprawę, że znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Kontrola nad jedną trzecią światowego wydobycia nie daje im już takiego wpływu na globalny rynek, jak jeszcze sześć lat temu, kiedy ceny ropy zaczęły pikować pod wpływem kryzysu finansowego. OPEC zdecydował się wtedy zmniejszyć wydobycie o 4,2 mln baryłek dziennie, dzięki czemu spadek ceny udało się zatrzymać na poziomie 37 dol. za baryłkę.