Z najnowszego raportu przygotowanego przez bezpłatny portal internetowy www.szybko.pl wynika, że długookresowy wynajem pokoi i stancji jest domeną studentów, osób uczących się lub ewentualnie krótko po studiach. Wynajęcie pokoju, przy rodzinie lub w mieszkaniu w całości wynajmowanym przez studentów, to jedna z tańszych form zakwaterowania. W ostatnim czasie bywa ona konkurencyjna cenowo w stosunku do pokoju w akademiku. Sierpień i wrzesień to ten okres w roku, kiedy duża grupa młodych ludzi musi zdecydować, gdzie zamieszkać przez cały zbliżający się rok akademicki. Duża intensyfikacja ruchu w tym segmencie rynku była doskonale widoczna w ogłoszeniach prasowych i internetowych.
Ceny ostro w górę
Średnie kwartalne koszty wynajmu w porównaniu z II kwartałem 2006 r. wzrosły we wszystkich miastach. – O rosnącym w ciągu kwartału popycie świadczą przede wszystkim zmiany cen – mówi Marta Kosińska, współzałożycielka bezpłatnego portalu internetowego www.szybko.pl. Najbardziej zdrożały pokoje i stancje w Krakowie, gdzie osoby zainteresowane znalezieniem pokoju musiały płacić o 17 proc. więcej niż przed wakacjami. Podwyżki nie ominęły także innych miast. Aż o jedną dziesiątą wzrosły ceny w Gdańsku, ale już tylko po 5 proc. w Warszawie i Poznaniu i o 4 proc. we Wrocławiu. – Trzeba wiedzieć, że cena wynajmu pokoju czy stancji ma bezpośredni związek z cenami mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym – podkreśla Marta Kosińska. Z tego też powodu najdroższa jest stolica, gdzie za wynajęcie pokoju we wrześniu trzeba było zapłacić 550 złotych. Równie wysoką kwotą – 446 złotych musi dysponować osoba, która zechce wynająć pokój w Krakowie. Porównywalne do krakowskich są koszty wynajmu we Wrocławiu i Gdańsku. Najtaniej jest w Katowicach. Na przykładzie Katowic można obserwować wzrost cen począwszy od lipca, kiedy zainteresowanie wynajmem nie jest duże. W sierpniu były one już o 7 proc. wyższe, a we wrześniu wzrosły o kolejne 13 proc.
Stabilne ceny w stolicy
Średni kwartalny koszt wynajmu pokoju w Warszawie wyniósł 527 złotych i był wyższy o 5 proc. w stosunku do poprzedniego kwartału. Zważywszy na fakt, iż popyt w sierpniu i wrześniu jest najwyższy w skali roku, trzeba uznać, że wzrost 5 proc. jest niewielki, a ceny pokoi w Warszawie stosunkowo stabilne. Jest to efekt wystarczająco dużej podaży mieszkań do wynajęcia na terytorium stolicy. W samej Warszawie można znaleźć oferty o ponad 20 proc. tańsze od średniej. Na przykład w Tarchominie pokój można wynająć już za 400 złotych. Poniżej 500 złotych i średniej warszawskiej można wynająć stancję na Bielanach, Bemowie, Gocławiu, Pradze i w Ursusie. W dzielnicach tych jest tradycyjnie najtaniej przede wszystkim ze względu na trudności komunikacyjne i znaczną odległość od centrum. Dodatkowym potwierdzeniem tej tezy jest czas, jaki oferty z tych dzielnic czekały na najemców. Mimo niższej ceny, pokoje na Bielanach czekały na lokatorów od 40 do nawet 100 dni, na Gocławiu 45 dni, na Ursusie ponad 2 miesiące i na Targówku około 29 dni. W najpopularniejszych i jednocześnie najdroższych dzielnicach oferty czekają na klientów zaledwie kilka dni. Najkrócej na Kabatach – średnio 6 dni, w Centrum i na Mokotowie 8 dni, na Ursynowie 9 dni. Większość najpopularniejszych lokalizacji jest położona wzdłuż jedynej w Warszawie linii metra. To właśnie obecność metra powoduje, że pokoje w tej części stolicy najszybciej znajdują chętnych. Wiele na to wskazuje, że po otwarciu kolejnych stacji metra na Żoliborzu i Bielanach także w tym rejonie Warszawy pokoje będą nie tylko droższe, ale także szybciej je będzie można wynająć. Osoby bowiem studiujące, uczące się oraz świeżo upieczeni absolwenci stołecznych uczelni nie chcą tracić czasu na męczące dojazdy. W serwisie www.szybko.pl ponad 30 proc. ofert zostało opisanych jako położone w pobliżu metra – jedynego środka komunikacji zupełnie niezależnego od korków, jakie powstają w mieście.
Podwyżki w Krakowie
W ostatnim kwartale koszty wynajmu stancji w Krakowie wzrosły najbardziej w porównaniu z innymi dużymi polskimi miastami. Za pokój na Starym Mieście w Krakowie obecnie trzeba zapłacić więcej niż w Śródmieściu w Warszawie. Na poziomie średniej warszawskiej, powyżej 520 złotych, kształtuje się cena wynajmu w dzielnicy Prokocim-Bieżanów. W pozostałych dzielnicach cena oscyluje pomiędzy 400 a 470 złotych, podczas gdy średnia dla całego III kwartału tego roku wyniosła 440 zł. Według danych z serwisu szybko.pl najtaniej można wynająć stancje na Czyżynach, Bieńczycach i w Nowej Hucie, ale tam ze względu na duże zagrożenie życia lub zdrowia niewielu studentów decyduje się zamieszkać.
Wrocław także drogi
We Wrocławiu średnie kwartalne koszty wynajmu pokoju wyniosły 442 złotych i kształtują się na poziomie porównywalnym do krakowskiego. Podobnie jak w Krakowie, najwięcej trzeba zapłacić za pokój na Starówce. W Centrum, Śródmieściu i dzielnicy Fabryczna ceny są porównywalne. Poniżej 400 złotych płaci się za pokój na Krzykach i Psim Polu. Na uwagę zasługuje fakt, iż w przypadku Wrocławia oferty pojawiające się w internecie, w bardzo krótkim czasie, bo w ciągu 9 dni, znajdowały najemcę. Wysokość kosztów najmu nie miała tu znaczącego wpływu na decyzję. Pokoje droższe, np. na Starówce, znajdowały lokatorów w ciągu 10 dni, w Śródmieściu i Centrum w ciągu 11 dni.
Oszczędni poznaniacy

Koszt wynajmu pokoju w III kwartale 2006 roku w Poznaniu wyniósł 393 złote. Ceny są tu zdecydowanie bardziej wyrównane niż w innych aglomeracjach, gdzie działają ośrodki akademickie. Ale i od tej reguły jest wyjątek. Za najdroższe pokoje w dzielnicy Grunwald płaci się o około 12 proc. więcej niż wynosi średnia. Z analizy czasu, jaki ogłoszenie znajdowało się w serwisie, wynika, że w Poznaniu najszybciej chętnych znajdują oferty o najniższych cenach. W dzielnicach, w których koszty wynajmu pokoju nie przekraczają 400 złotych, oferty znajdują najemców w ciągu kilkunastu dni. Najszybciej na Winogradach – 8 dni, Górczyn – 15, Centrum – 16. Drogie pokoje na Starym Mieście czy Sołaczu czekały na najemców ponad miesiąc. Można więc założyć, że na studia w Poznaniu decydują się osoby, których po prostu nie stać na naukę w tak drogich miastach akademickich jak Warszawa czy Kraków. Wiedza bowiem kosztuje.