Prace nad nową tarczą toczą się przede wszystkim w kancelarii premiera, Ministerstwie Finansów oraz Polskim Funduszu Rozwoju (PFR) i – jak zapewniają nasi rozmówcy – mają się ku końcowi. – Jak tylko zaczęły się sankcje na Rosję, premier zlecił analizy pod kątem kosztów obecnej sytuacji dla naszej gospodarki – twierdzi jeden ze współpracowników szefa rządu.
Zatrzymać wzrost cen
Pakiet planowanych rozwiązań ma objąć m.in. kontynuowanie działań mających na celu łagodzenie skutków wzrostu cen. – Inflacja stała się obecnie głównym problemem i największym zagrożeniem, łącznie ze scenariuszem stagflacji – mówi nam współpracownik premiera. Dlatego tarcza anty putinowska będzie zawierała w sobie elementy tarczy antyinflacyjnej, która wstępnie miała dotyczyć tylko pierwszego półrocza 2022 r. – Trwają dyskusje, czy mają zostać wydłużone na razie na kwartał, czy od razu do końca roku – podkreśla jeden z naszych rozmówców.
Reklama
W ramach łagodzenia skutków podwyżek cen na stole leży także pomysł dopłat do dramatycznie drożejących nawozów, co miałoby pozwolić na obniżkę kosztów produkcji żywności. – W tej sprawie korespondujemy z Brukselą od prawie dwóch miesięcy. Problem jest taki, że Komisja Europejska zakazuje takich działań. W zeszłym tygodniu dostaliśmy odpowiedź, ale nie przesądza ona, że możemy to zrobić – słyszymy.
Jak tłumaczą nasi rozmówcy, pod uwagę jest branych wiele innych rozwiązań, może więc się okazać, że nie będzie to proste przedłużenie tarczy, ale że zostaną do niej dodane kolejne elementy.

Reklama
Ład bardziej łaskawy
Resort finansów kończy też prace nad nowelizacją ustawy o Polskim Ładzie. Głównym celem miało być poszerzenie ulgi dla klasy średniej. Jak wynika z nieoficjalnych informacji DGP, finał jest bliski, a na tapecie jest nowy pomysł. Ma być prostszy niż to, nad czym do tej pory pracował resort, i zakładać, że obniżki będą miały bardziej powszechny charakter. Argumentem ma być bardzo dobra sytuacja budżetu po styczniu i lutym. Pytanie, na ile te zmiany nie okażą się proinflacyjne. Rząd ma świadomość, że skoro zagrożeniem jest wysoka inflacja, to odpowiedzią powinna być polityka fiskalna, która nie podbija wydatków czy nie zmniejsza za bardzo dochodów.
Wczoraj GUS podał, że w lutym wzrost cen wyhamował z 9,4 proc. do 8,5 proc. Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) zwracają uwagę, że dane te nie uwzględniają skutków rosyjskiej agresji na Ukrainę i dopiero w przyszłym miesiącu zobaczymy w inflacji efekt wzrostu cen na stacjach paliw. Tygodniowe dane Komisji Europejskiej wskazują, że będzie to ok. 25 proc. Według PIE inflacja w najbliższych miesiącach będzie systematycznie przekraczać 10 proc., a pierwszy taki wynik możemy zobaczyć już za miesiąc. Inflację będą podbijać ceny paliw, a w drugiej połowie roku żywność, ale też inne towary. Dlatego tarcza będzie musiała być wydłużona i być może wzmocniona. – Dziś paliwo byłoby o 70–80 gr droższe, gdyby nie tarcza – podkreśla osoba z rządu.
Wsparcie dla biznesu
Drugi element tarczy antyputinowskiej ma dotyczyć zabezpieczenia podmiotów gospodarczych, które przed wybuchem wojny działały na rynkach wschodnich. – Chcemy, by te firmy miały możliwość znalezienia nowych kierunków działań i ustabilizowania swojej sytuacji. Na pewno nie będzie tarczy finansowej dla tych firm, raczej pomoc w znajdowaniu nowych rynków – zastrzega nasz rozmówca. Kluczową rolę odegrać tu mają instytucje z Grupy PFR, przykładowo Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) ma dopilnować, by eksporterzy, którzy utracili kontrakty na Wschodzie, otrzymali stosowne odszkodowania (o ile spełnią warunki).
Jedną z bardziej poszkodowanych jest branża transportowa. Jak podaje Związek Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD), przed agresją rosyjską na Ukrainę w przybliżeniu 2 tys. polskich przewoźników drogowych woziło towary na Wschód – do Białorusi i Rosji oraz dalej, m.in. do Kazachstanu czy Mongolii, innych krajów Azji Środkowej czy krajów kaukaskich. To mniej więcej 15 tys. pojazdów, czyli szacunkowo 20 tys. kierowców i innych pracowników firm transportowych.
Trzecia część szykowanego pakietu ma dotyczyć firm i inwestorów, którzy – w związku z kolejnymi sankcjami nakładanymi na Rosję – muszą się wynieść z tamtejszych rynków. – Stworzymy nowy system zachęt. Zależy nam na tym, by duża część z tych firm chciała zostać w Europie Środkowo-Wschodniej, a Polska jest dobrym miejscem do lokowania takich biznesów – mówi nasz informator z rządu.
Ekonomiści, we współpracy z firmami, mają też rozważyć, jak zapewnić niezakłócony import strategicznie ważnych surowców, takich jak stal czy nikiel, także z nowych kierunków. W ogłoszonym właśnie czwartym pakiecie unijnych sankcji wprowadzono zakaz importu wyrobów stalowych, które są obecnie objęte unijnymi środkami ochronnymi. ©℗
Dopłaty do nawozów miałyby złagodzić tempo wzrostu cen produktów spożywczych