Branża faktoringowa osiągnęła historyczny wynik nie tylko pod względem liczby klientów, ale i zanotowanych obrotów. Liczba tych pierwszych wzrosła aż o 41 proc. do 26 tys. To zapewniło branży obroty na poziomie 362,4 mld zł, czyli o prawie 26 proc. większe niż w 2020 r. - wynika z danych Polskiego Związku Faktorów. Warto dodać, że tylko raz w ciągu dekady sektor zanotował większą dynamikę rozwoju. Miało to miejsce w 2018 r., kiedy zbliżyła się ona do 27 proc.
Zdaniem ekspertów taka sytuacja to efekt dwóch czynników. - Niska baza odniesienia z ubiegłego roku, w którym nastąpiło wyhamowanie tempa rozwoju. Przedsiębiorcy otrzymali dostęp do gotówki dzięki pakietom pomocowym i tarczom antykryzysowym, co powodowało nadpłynność finansową. W 2021 r. dotacje rządowe zostały ograniczone i firmy znowu poszukiwały dodatkowego źródła finansowania - tłumaczy Jacek Obrocki, wiceprezes PragmaGO. Mowa zwłaszcza o tych mniejszych, dysponujących ograniczonym buforem bezpieczeństwa w postaci zgromadzonego kapitału na czarną godzinę. Tymczasem branża otworzyła się na obsługę takich klientów. Jak mówi Konrad Klimek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF, ofertę dla nich mają już nie tylko fintechy, lecz także najwięksi i najbardziej doświadczeni gracze na rynku. Dostęp do usługi polegającej na zamianie należności na gotówkę stał się też łatwiejszy pod innym względem. - Wszelkie formalności można już załatwić całkowicie zdalnie, czyli przez internet. Pandemia dużo poprawiła w tym obszarze - dodaje Dariusz Steć.