statystyki

Łukasiewicze XXI wieku: Jak polscy wynalazcy stają się biznesmenami

autor: Sylwia Czubkowska14.11.2014, 07:35; Aktualizacja: 14.11.2014, 08:49
Szczęście mają głównie projekty z branży nowych technologii, bo tu koszty wdrożenia są stosunkowo niskie.

Szczęście mają głównie projekty z branży nowych technologii, bo tu koszty wdrożenia są stosunkowo niskie.źródło: ShutterStock

To historia jak z filmu. Są w niej konstruktor i koncerny, którym jego wynalazek się nie podoba. I happy end. Aż trudno uwierzyć, że zdarzyło się to na wschodzie Polski, tuż przy granicy z Białorusią

Historia rozegrała się we wsi Kodeń w Lubelskiem. Przed kilkoma tygodniami została tu uruchomiona pierwsza na świecie elektrownia wiatrowa pionowego obrotu nowego typu. Nie ma tu klasycznych wirników i łopat, zamiast nich są kolumny zbudowane zgodnie z pomysłem Waldemara Piskorza oraz jego synów Ireneusza i Tomasza. Piskorz zaczął prace nad elektrownią w 2007 r. – Jestem inżynierem i kwestie wykorzystania naturalnych źródeł do produkcji energii interesowały mnie od lat. Ale impulsem do opracowania tej metody było to, że raz zabrakło prądu w prowadzonym przeze mnie zakładzie recyklingu. Wizję miałem od dawna, potrzebny był impuls – opowiada nam Piskorz.

Ta jego metoda to konstrukcja, w skład której wchodzi wieża składająca się z trzech kolumn i zamontowanych w nich turbin. Kolumny mają w sumie 30 m wysokości i osiągają 0,5 MW mocy. Do ich uruchomienia wystarcza już wiatr o prędkości 0,7 m/s, zaś pełną wydajność osiągają przy wietrze wiejącym 6–7 m/s. Dla porównania tradycyjne elektrownie wiatrowe potrzebują do rozruchu wiatru o prędkości 12 m/s, zaś wydajność 1 MW są w stanie osiągnąć przy wirniku o średnicy ok. 50 m. Przy bardzo silnym wietrze, rzędu 90 km/h, takie turbiny trzeba wyłączać, by wiatr nie połamał ich łopat. Pionowe wieże z Kodnia mogą, jak zapewniają ich twórcy, produkować energię nawet przy podmuchach o prędkości powyżej 200 km/h. Na dodatek pracują cicho, nie powodują drgań i nie wytwarzają groźnych dla zwierząt ultradźwięków. Wszystko brzmi fenomenalnie.

Wygenerowany przez pionową elektrownię prąd będzie sprzedawany do sieci Polskiej Grupy Energetycznej. W wiatrową inwestycję zaangażowanych jest już kilka spółek, swoje udziały ma też rodzina Piskorzów. Jednak zanim do tego doszło, wynalazcy zderzyli się nie tylko z trudnościami przy rejestracji samych patentów, lecz także z niechęcią dużych firm energetycznych, które nie są zachwycone konkurencją. – Zmarł mi wspólnik, bank niespodziewanie wycofał kredyt, sporo było tych problemów. Tak więc dopiero w tym roku oficjalnie elektrownia wystartowała – opowiada Waldemar Piskorz.

Oczywiście sprawność wynalazku nie jest jeszcze potwierdzona. Jeżeli jednak zaprojektowana przez niego elektrownia wiatrowa okaże się wydajniejsza od tradycyjnych, do tego znacznie tańsza w budowie i konserwacji, to jest w stanie podbić wielomiliardowy rynek. Na to Piskorz oczywiście liczy. I nie on jeden. Jest jednym z setek rodzimych wynalazców amatorów próbujących zamienić pomysłowość w biznes i nie tylko zdobyć sławę, lecz także zarobić. Zupełnie jak najsłynniejszy polski wynalazca Ignacy Łukasiewicz. Słynny głównie u nas, bo świat w wyniku niefrasobliwości samego Łukasiewicza nie tyle o nim zapomniał, co nigdy się nie dowiedział.

Patentowy boom


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (2)

  • zazussss(2014-11-14 11:03) Zgłoś naruszenie 00

    Wynalazcy zderzyli się nie tylko z trudnościami przy rejestracji samych patentów.Przez idiotyczne przepisy patentowe i czas ich rozpatrzenia,nadal będziemy w ogonie nie tylko europy ale i świata.A politycy nadal nie zauważają tematu, nieroby jedne.A może specjalnie pomijają na szkodę nas wszystkich?

    Odpowiedz
  • kanalia(2015-07-27 09:53) Zgłoś naruszenie 01

    "Pionowe wieże z Kodnia mogą, jak zapewniają ich twórcy, produkować energię nawet przy podmuchach o prędkości powyżej 200 km/h."

    Co za bełkot - i to bez inżynierskiego komentarza.
    To może być prawda, jeżeli tam jest zamontowany dodatkowo "Transformers" i konstrukcja zamienia się w latawiec!

    Tutaj poczytajcie o skutkach tej głupoty, bezkrytycznie rozpowszechnianej przez pismaków.
    Cud, że nikt nie zginął!
    http://www.dziennikwschodni.pl/biala/n,150129897,koden-elektrownia-wiatrowa-sie-zawalila-nie-wiadomo-ale-odbudujemy-ja.html

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane