Menstruacja to biologiczne i naturalne zjawisko, które dotyczy niemal połowy społeczeństwa. A jednak nadal uważana jest za prywatną sprawę, o której na wszelki wypadek lepiej nie mówić. Z badania dla amerykańskiej marki Thinx wynika, że 58 proc. kobiet czuje wstyd w czasie okresu.
Koleżanka zza biurka, podwładna, szefowa nagle stają się kobietami, które ukrywają miesiączkę. O ile w ogóle do pracy dotrą. Kulczyk Foundation donosi w swoim raporcie, że 17 proc. kobiet w Polsce z powodu miesiączki zdarzyło się nie pójść do pracy lub szkoły.

Góra lodowa

Okres wciąż jest tematem tabu w domu i takim pozostaje w biurze. O równości płci w sferze publicznej mówi się dużo, ale zazwyczaj w kontekście dysproporcji płacowej czy obecności kobiet w zarządach. A to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod wodą wciąż dryfuje brak szacunku dla zdecydowanie bardziej podstawowych praw. Tej przeszkody nie da się ominąć, jeśli w ogóle jej nie dostrzegamy.
Chodzi o biologiczne uwarunkowania płci. Niektóre z nich – np. ciąża – są nie tylko społecznie, ale i prawnie rozpoznane. Inne – np. menstruacja – wciąż nie. A to przecież tematy bardzo bliskie, pokrywające się. W tym przypadku słoniem w salonie, którego nikt nie zauważa, są zdrowie i prawa kobiet. A więc niezbywalne prawa człowieka.

Jedno tabu, lawina skutków

Tak długo, jak menstruacja będzie tematem wstydliwym, kobiety będą wciąż doświadczać związanego z nią stresu. Tak długo, jak będzie postrzegana jako problem kobiet, przekładać będzie się na ocenę ich efektywności, przydatności… a nawet kompetencji. Miesiączka wpływa na częstotliwość pojawiania się dziewcząt w szkole i kobiet w pracy, ale nie dlatego, że „taka jest jej natura”. Potrzeby z nią związane zwyczajnie nie są dostrzegane.
– Jesteśmy dopiero na początku drogi, w której uświadomimy sobie, że wpędzanie w poczucie wstydu czy lęku połowy społeczeństwa niesie za sobą ogromne, negatywne skutki społeczne. I to ze względu na proces, który przecież dla kobiet jest czymś najbardziej naturalnym. To zmiana, bez której nie byłoby życia, nie byłoby nas – mówi Dominika Kulczyk, prezeska Kulczyk Foundation.
Po pierwsze – chodzi więc o stworzenie przestrzeni, w której mówienie o menstruacji będzie komfortowe. Po drugie – o tak proste rozwiązania jak nieskrępowany dostęp do toalet, podpasek czy tamponów. Tym bardziej że w prawie każdej firmie menstruuje nawet połowa pracowników.

Bezwzględne środowisko pracy

Według raportu Kulczyk Foundation miesiączkujące kobiety doświadczyły w pracy co najmniej dwóch rodzajów problemów. Pierwszy to konieczność wykonywania obowiązków w uciążliwych i niekomfortowych warunkach, często z ograniczonym dostępem do toalety. Drugi to dyskryminacja – kobiety jako te mniej efektywne, na których nie można do końca polegać, nie dostają np. najciekawszych albo prestiżowych projektów. Miesiączka staje się przeszkodą w zdobyciu równych szans na zawodowy rozwój.
Kobiety stanowią znaczącą część rynku pracy, dlatego błędem jest myślenie, że życie zawodowe oraz menstruacja pozostają od siebie niezależne. Jednocześnie, miejsca pracy były kiedyś (a często nadal są) zajmowane wyłącznie przez mężczyzn. Dlatego większość z nich zaprojektowana jest tak, aby odpowiadała potrzebom tylko jednej z płci.
Na początek wystarczy jedna zmiana w firmie, by dać jasny sygnał – u nas wiemy, że kobiety miesiączkują, rozumiemy to i chcemy ułatwić im życie. Zacznijmy od wyposażenia firmowych toalet w podpaski i tampony, skoro są tam papier toaletowy czy jednorazowe ręczniki. Ten krok ma wymiar praktyczny (ułatwia życie) i symboliczny (rozbija tabu). Jeśli w organizacji są pieniądze na kawę czy owoce, powinny być też dostępne na tak podstawowe produkty jak środki menstruacyjne.

Stopa w drzwiach

Rozwiązania tego problemu zaczynają się jednak pojawiać. Zmiany w tym obszarze to fundament „Cyklu Kariery”. To ogólnopolski program, z którym startuje dziś duża grupa pracodawców. Za inicjatywą stoją Kulczyk Foundation, Polska Rada Biznesu, Pracodawcy RP, Okresowa Koalicja i Sukces Pisany Szminką. Wspierają ich UN Global Compact Network Poland i Omni Calculator, a medialnie programowi patronują Dziennik Gazeta Prawna, Wirtualna Polska i Money.pl.
– Założenia „Cyklu Kariery” są proste. Program ma pomóc pracodawcom w tworzeniu przyjaznych miejsc pracy dla wszystkich pracowniczek i pracowników, bez względu na płeć. Zaczynając od najbardziej prozaicznych potrzeb – dostępności środków higienicznych i toalet – przez budowanie świadomości na temat zdrowia menstruacyjnego – po dalsze zbliżanie firmy do tematu równości płci – przekonuje Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu, partnera „Cyklu Kariery”.
Inicjatorzy programu mówią wprost – rozmawiajmy o miesiączce w pracy, a będziemy o niej swobodnie rozmawiać w domu, w szkole i pomiędzy sobą. Wielkie zmiany zawsze zaczynają się w głowach. W kwestii menstruacji czasem wystarczy zmiana myślenia, żeby być znacznie bliżej uczennic, studentek, pracownic, szefowych. Bliżej tych, które są nam bliskie.
Dostępna podpaska może dla komfortu pracy zrobić więcej niż najdroższa strategia CSR.
Więcej o programie: www.cyklkariery.pl
foto: materiały prasowe