Reklama

"Wszystko wskazuje na to, że inflacja będzie spadać, nie trzeba będzie dalej podnosić stóp procentowych. Żaden proces nie jest zagrożony, nic tragicznego, dramatycznego się nie dzieje, niektórzy straszą hiperinflacją, zapaścią gospodarczą. Sytuacja jest trudna w tym sensie, że po pandemii jest wielka anarchia handlu międzynarodowego, wymiany towarowej, kooperacji produkcyjnej, ale nic złego się nie dzieje. Polska rośnie w bardzo szybkim tempie. Polska w przyszłym roku wzrośnie, produkt krajowy brutto, jakieś 4,8 proc., może pięć-ileś procent. Natomiast inflacja będzie, ale niższa inflacja niż przyrost dochodów. Warunki życia Polaków się polepszają, ale to nie znaczy, że każdego i w każdej grupie dochodowej. (...) Najuboższym rząd musi pomóc w jakiś sposób, rodzinom, którym koszty utrzymania domówi i mieszkań rosną" - powiedział Glapiński w rozmowie z TVN24.

Dwa dni temu prezes NBP powiedział w trakcie konferencji prasowej, że RPP zrobi wszystko, żeby sprowadzić inflację do celu, przy czym nie ma decyzji, czy RPP przeprowadzi cykl podwyżek stóp procentowych, choć nie można tego wykluczyć. Zaznaczył, że prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu jest większe niż brak ruchu.

Glapiński mówił także, że szczytowego poziomu inflacji można spodziewać się w styczniu 2022 r., kiedy może ona wynieść 7 proc. r/r lub więcej (wobec 6,8 proc. r/r - według szybkiego szacunku - w październiku). Podkreślał, że bank centralny nie ogłasza końca podwyżek stóp procentowych, ale i nie zapowiada, choć jednocześnie sygnalizował, że prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych w grudniu jest wyższe niż utrzymania parametrów polityki pieniężnej bez zmian.

RPP podniosła w środę stopy procentowe - o 75 pb w przypadku stopy referencyjnej (do 1,25%) stopy lombardowej (do 1,75%), stopy depozytowej (do 0,75%); stopa redyskonta weksli została podwyższona do 1,30% z 0,51%, a stopa dyskontowa weksli - do 1,35% z 0,52%.