O tym jak troszczyć się o zdrowie pracowników, a przy tym nie ingerować w ich życie, gdzie zaczyna się odpowiedzialność pracodawcy za sprawy osobiste załogi i jak zmieniała się ona w ostatnich latach, zastanawiali się uczestnicy debaty pt. „Odpowiedzialność pracodawcy”.

Weronika Dejneka, prezes zarządu PZU Cash SA jest przekonana, że w Polsce dominuje patriarchalne podejście pracodawcy do pracownika. Ci ostatni coraz mniej tego chcą i na to pozwalają. - Firmy chcą dbać o edukację pracowników, ich zdrowie, finansowe zabezpieczenie na przyszłość Pracownicy są zainteresowani korzystaniem z tej oferty przedsiębiorców, ale na własnych zasadach – mówiła w czasie panelu.

Zdaniem prezes Dejneki w czasie pandemii granica między tym, co prywatne i firmowe się zaciera. - Wielu ludzi było na pracy zdalnej. Dziś rekrutacja nowego pracownika może nie jest trudna, ale wciągnięcie go do zespołu już tak. Jednocześnie ludzie łakną szkoleń i interakcji. Potrzebne im bezpieczne spotkania, ale też czas na zajęcie się zdrowiem, rodziną. Wiele benefitów, które miały związek z funkcjonowaniem w biurze nie ma sensu, bo nie ma tam pracowników. Pojawia się większa świadomość. Pracownik oczekuje, że pracodawcy zaczną pytać, czego on chce – mówiła szefowa PZU Cash.

Kamil Zieliński, prezes Legal HR uważa, że odpowiedzialny pracodawca rozumie swoją rolę – odpowiedzialność za pracownika, ale też za region i kraj. - W pandemii wygrały firmy, które potrafiły jasno zakomunikować pracownikom, o co im chodzi. Narzędziem są tu benefity – jest ich wiele, ale dynamika się zmienia. To już nie „owocowy czwartek”, ale może dodatkowy dzień wolny, praca hybrydowa, opieka zdrowotna dla zatrudnionego i rodziny, i pomoc psychologiczna. Pandemia spowodowała te zmiany - tłumaczył.

W jego ocenie warto dać pracownikowi możliwość wyboru z jakich udogodnień chce korzystać. Wskazał, że coraz więcej pracowników dochodzi do przekonania, że uczymy się całe życie, choć nie wszystkie pokolenia potrafią się w tym odnaleźć. 80 proc. chce zmienić pracę. Niekoniecznie z powodu pieniędzy, czasem ze względu na rozwój albo dobre samopoczucie.

Piotr Wielgomas, prezes zarządu firmy BIGRAM SA podkreślał, że praca hybrydowa stała się już elementem naszej rzeczywistości i staje się benefitem, bo rośnie znaczenie właściwej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. W cenie są też np. szkolenia. - Ale najważniejsza jest różnorodność oferty. Mamy na rynku cztery pokolenia i one mają różne potrzeby. Nie wszyscy muszą iść na siłownię – może to być wyjście do teatru albo dodatkowy dzień wolny - wymieniał.

Zdaniem Piotra Wielgomasa lockdown sprawił, że wielu młodych ludzi zaczynało pracę wirtualnie, nie poznawali kultury firmy, menedżerowie przestali bywać na konferencjach. To przyniosło wielkie szkody. - Pracodawca, który chce zwiększyć zespół, musi pokazać się z atrakcyjnej strony, jako firma stabilna. Liczą się możliwości rozwojowe. Wiele osób wyprowadziło się z miast, nie chcą wracać do biur, pracują wirtualnie. To wymaga ukształtowania nowego modelu wielu firm - stwierdził.

Dominik Witek, członek zarządu PZU Zdrowie SA przychyla się do zdania, że pandemia skłoniła pracodawców do zapewnienia pracownikom opieki psychologicznej. Wyjaśniał przy tym, że programy zdrowotne to także troska o interes firmy. - Pandemia przyniosła zainteresowanie pakietami pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, bo wielu pracowników zaczęło odczuwać wzmożony niepokój. Na rynek wchodzi tzw. pokolenie lockdownu, obciążone wieloma obawami, rozpoczynające pierwszą pracę w formie zdalnej. Po stronie pracodawcy leży ogromna odpowiedzialność, aby wesprzeć pracownika w tym trudnym okresie. Jednocześnie mamy sytuację gwałtownych zmian na rynku pracy. Benefit jest jednym z narzędzi, by pracownika zatrzymać, ale benefity również się zmieniają, tak jak zmieniają się oczekiwania pracowników – powiedział członek zarządu PZU Zdrowie.

ANO

pzu logo / Inne