Przypomnijmy, zgodnie z decyzją rządu, ogłoszoną na konferencji prasowej, od 12 lutego kina, teatry, opery i filharmonie zostały ponownie otwarte. Zajętych może być maksymalnie 50 proc. miejsc siedzących. Widzowie w czasie seansów będą musieli mieć założone maseczki. Obowiązuje również zakaz konsumpcji. Kina nie mogą więc sprzedawać napojów ani przekąsek.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że decyzja ta jest warunkowa i będzie obowiązywała przez najbliższe 2 tygodnie. Wszystko jest bowiem zależne od sytuacji epidemicznej w kraju.

Za mało czasu na przygotowanie. „Kino to nie magazyn”

Reklama

Kina od miesięcy czekały na luzowanie obostrzeń. Mimo to decyzja rządu nie została przez wszystkich przyjęta z entuzjazmem. Powód? Mało czasu na przygotowanie i niepewność czy placówki nie zostaną ponownie zamknięte po 2 tygodniach.

O swojej decyzji jako jeden z pierwszych poinformował prezes sieci kin Helios, Tomasz Jagiełło. - Ponowne uruchomienie 50 placówek w całej Polsce w zaostrzonym reżimie sanitarnym jest trudną logistycznie i kosztowną operacją - nie ma możliwości przeprowadzenia jej, jak powiedział premier, warunkowo na dwa tygodnie. To absurdalna propozycja, której kosztów mogą nie udźwignąć operatorzy kin - stwierdził w oświadczeniu przesłanym Polskiej Agencji Prasowej. Wyjaśnił także, że otwarcie wymaga przede wszystkim przygotowania repertuaru i rozmów z dystrybutorami filmowymi, a następnie promocji wprowadzanych na ekrany tytułów, a na to potrzeba minimum około 4 tygodnie. Jagiełło podkreślił również, że rząd w ogóle nie konsultował swojej decyzji z przedstawicielami branży.

Reklama

Na podobny krok zdecydowało się również Multikino. W przesłanym nam oświadczeniu czytamy, że kino w przeciwieństwie do innych branż nie posiada towaru w magazynie i nie może rozpocząć sprzedaży zaraz po ogłoszeniu otwarcia. Polegamy na dystrybutorach, którzy odpowiadają za marketing powierzonych im przez producentów filmów. Dystrybutorzy potrzebują standardowo minimum 4-6 tygodni na przygotowanie filmu do dystrybucji.

- Otwarcie kin w sytuacji możliwego ich ponownego zamknięcia z uwagi na zmienną sytuację epidemiczną, spowodowałoby nieodwracalne szkody dla wszystkich podmiotów działających na rynku. W ich interesie – zarówno jeśli chodzi o podmioty prowadzące kina, jak i dystrybutorów oraz producentów filmowych - jest otwarcie rynku kinowego w warunkach, w których takie ryzyko będzie możliwie jak najmniejsze – tłumaczy swoją decyzję o nieotwieraniu placówek Cinema City.

Spragnieni kina

- Ponieważ wiemy, że nasi widzowie bardzo już czekali na moment odwiedzenia Iluzjonu, a sami także stęskniliśmy się za filmami na dużym ekranie i normalnym życiem kina, postanowiliśmy otworzyć się natychmiast – mówi Kinga Zabawska, kierownik kina Iluzjon. - Najwyraźniej dobrze rozpoznaliśmy nastroje – w godzinę po opublikowaniu repertuaru na pierwszy tydzień sprzedało się po kilkadziesiąt biletów na większość seansów, jest też mnóstwo rezerwacji. Jesteśmy gotowi pod względem zasad bezpieczeństwa a także repertuaru – wyjaśnia Zabawska, ale przyznaje, że decyzja rządu była kompletnym zaskoczeniem.

Na otwarcie zdecydowało się również warszawskie kino Muranów. - Z naszego punktu widzenia decyzja była dosyć oczywista. W ostatnim czasie organizowaliśmy pokazy online (z których nie rezygnujemy), jednak nie zastąpią one klimatu sali kinowej. Otrzymywaliśmy wiele sygnałów od naszych widzów, że są już spragnieni powrotu – tłumaczy Jakub Gutek z Kina Muranów.

Inna sytuacja

Zapytani przez nas przedstawiciele kin studyjnych podzielają niektóre obawy sieciówek, które nie zdecydowały się na otwarcie. Podkreślają jednak, że są w zupełnie innej sytuacji.

- U nas koszty restartu nie są aż tak duże jak w przypadku multipleksów. Oczywiście jest to pewna operacja logistyczna i finansowa, ale jesteśmy do niej przygotowani. Wiemy już przecież jak wygląda takie ponowne otwarcie po lockdownie. Mamy też atrakcyjne tytuły przedpremierowe, z którymi czekaliśmy aż kina ruszą: m.in. „Zabij to i wyjedź z tego miasta” nagrodzone Złotymi Lwami w Gdyni oraz nominowaną do Złotych Globów komedię „Palm Springs”. Należy jednak pamiętać, że każde kino, tak jak każda firma, to zupełnie inna historia, inna sytuacja, inne problemy – wskazuje Jakub Gutek.

Nasi rozmówcy przyznają jednak, że obawiają się ponownego zamknięcia kin po 2 tygodniach. – Gdybyśmy mieli świadomość, że otwarcie nie jest tylko tymczasowe to dużo łatwiej byłoby nam planować przyszłe posunięcia. Jedyne co możemy zrobić w tej sytuacji to dołożyć wszelkich starań by trzymać reżim sanitarny i nie pozwolić by otwarcie kin przyczyniło się do rozwoju epidemii – mówi Jakub Gutek.