– Rozważania, które pojawiają się w mediach, są oparte na totalnym nieporozumieniu. Nie ma żadnej propozycji, do której mógłby się odnieść NBP – tak prezes Adam Glapiński odpowiadał w piątek na pytanie o możliwość zaangażowania Narodowego Banku Polskiego w proces przewalutowania hipotek we frankach czy o ocenę konsekwencji tej operacji.

Bankowcy liczą na to, że NBP wspomoże ich w pozyskaniu szwajcarskiej waluty, która będzie potrzebna na spłatę zobowiązań walutowych samych banków. Dzięki nim krajowi kredytodawcy mogliby sfinansować kredyty dla swoich klientów. Banki wystąpiły niedawno do NBP z formalną prośbą o wsparcie w przewalutowaniu.
– W swoim liście niczego konkretnego nie proponują. Nie ma żadnej decyzji, nie ma mapy drogowej, konkretów. Nie ma się do czego odnieść – stwierdził Glapiński. – Deklarujemy cały czas gotowość zapoznania się ze szczegółami planowanej operacji. Zobaczymy, co banki wypracują i wtedy my wypracujemy decyzję – dodał.
Wartość portfela frankowego to ok. 100 mld zł.
„W wyniku przewalutowania kredytów hipotecznych banki będą musiały zamknąć otwarte pozycje walutowe. Jeżeli dokonają tego na rynku, presja na osłabienie złotego znacznie wzrośnie. Efekt rynkowy mógłby zostać ograniczony, gdyby bank centralny zdecydował się wykorzystać część swoich rezerw do zapewnienia płynności walutowej instytucjom finansowym. Podobne rozwiązanie było stosowane na Węgrzech i okazało się skuteczne” – napisali w ubiegłotygodniowym raporcie analitycy Banku Handlowego (nie sprzedawał on kredytów walutowych).
Spadek notowań złotego skutkowałby również tym, że na operacji przewalutowania kredytów więcej straciłyby te banki, które prowadziłyby ją dłużej lub rozpoczęłyby później.
Glapiński zaznaczył, że „NBP nie ma żadnych uprawnień do oceniania decyzji sądów”, które wydają coraz więcej wyroków w sprawach dotyczących kredytów walutowych. Odpowiadał jednak na pytania dotyczące sytuacji frankowiczów. Zaznaczał, że nie powinni oni być w korzystniejszym położeniu niż kredytobiorcy złotowi.
Czy jego zdaniem możliwa jest konstrukcja „LIBOR na złotym”, czyli kredyt w złotych oprocentowany według stóp dla franka szwajcarskiego (zdarzają się wyroki, które skutkują tego typu rozwiązaniem)? – Każdy pieniądz ma swoją cenę. W praktyce gospodarczej nieznane są przypadki, by do ustalania ceny pieniądza krajowego używać stopy procentowej innej jurysdykcji. Przyjęcie oprocentowania obowiązującego w innym kraju do kredytów w złotych postawiłoby te zasady ekonomiczne, finansowe na głowie – stwierdził Glapiński.
Mówił też o koncepcji „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”, odnosząc się do zapowiedzi, że banki w przypadku unieważniania umów kredytowych będą żądać od frankowiczów odsetek odpowiadających np. przeciętnemu oprocentowaniu hipotek w złotych. – Oddanie kapitału do czasowego korzystania co do zasady wiąże się z wynagrodzeniem. Zawsze tak było, jest i będzie. W przypadku wieloletnich kredytów zwrot wyłącznie nominalnej kwoty oznacza, że kredytobiorca realnie oddawałby znacznie mniej, niż otrzymał. Jednocześnie bank cały czas musiał finansować kredyty – powiedział. Według niego „w kategoriach ekonomicznych spierać się można o wysokość oprocentowania”.
Szef banku centralnego był również pytany o to, czy przewalutowanie hipotek frankowych, które będzie skutkowało stratami banków szacowanymi na co najmniej 30 mld zł, nie zachwieje stabilnością sektora bankowego. – Z punktu widzenia NBP jeśli nastąpi proces porozumień, to on musi w znacznym stopniu ograniczyć ryzyko związane z kredytami walutowymi dla sektora. Z drugiej strony to rozwiązanie nie może być zagrożeniem dla banków. Gdyby wszystkie się zgodziły, to byłoby bardzo poważne obciążenie – przyznał Glapiński. Ale dodał też, że dzięki dokonanemu wiosną ub.r. obniżeniu do zera buforu ryzyka systemowego (to jeden ze składników wymogów nakładanych na banki), w całym systemie bankowym uwolniono ok. 30 mld zł kapitału. – Tym samym nie należy w ugodach upatrywać zagrożenia dla finansowania gospodarki. Natomiast zakończenie związanej z kredytami niepewności wyszłoby sektorowi na dobre. Na razie jesteśmy od tego punktu bardzo daleko – powiedział szef banku centralnego. ©℗
Nie ma sporu o gotówkę z Ministerstwem Finansów
Narodowy Bank Polski poprosił Ministerstwo Finansów o przygotowanie przepisów dających gwarancje, że żaden przedsiębiorca nie będzie mógł odmówić konsumentowi przyjęcia płatności w gotówce. Odpowiedni zapis miałby się znaleźć w nowelizacji ustawy o usługach płatniczych.
– W styczniu wystąpiliśmy do MF – ponownie zresztą – o zmianę przepisów ustawy idącą w tym kierunku. Oczywiście przy zachowaniu wyjątków, bo przecież np. płatności w internecie nie mogą być realizowane za pomocą gotówki – mówił w czasie piątkowej konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński. Szef banku centralnego już wcześniej zapowiadał, że będzie dążył do prawnego umocnienia gwarancji używania gotówki, bo jego zdaniem odmowy przyjmowania banknotów i monet, jakie spotykają klientów, są niedopuszczalne i mogą dyskryminować niektórych obywateli, np. tych, którzy nie posiadają rachunków w bankach albo zwyczajnie nie chcą używać kart płatniczych. – Będziemy dążyć do wypracowania propozycji zmian legislacyjnych, które gwarantują swobodny wybór instrumentów płatniczych. Wolność wyboru jest podstawową przesłanką – mówił prezes Glapiński.
Na popularyzacji transakcji bezgotówkowych zależy Ministerstwu Finansów, bo to pomaga mu walczyć z szarą strefą. Dlatego kampania na rzecz używania banknotów i monet, jaką od kilku miesięcy prowadzi bank centralny, jest konfrontowana z pracami MF, które zmierzają w kierunku popularyzacji nowoczesnych instrumentów. Resort finansów we wrześniu ub.r. przystąpił do porozumienia z przedstawicielami rynku płatniczego, którego celem było podtrzymanie funkcjonowania Fundacji Polska Bezgotówkowa i przedłużenie programu współfinansowania instalowania terminali płatniczych w firmach do 2025 r. Resort chętnie też wylicza inne swoje działania w tym zakresie.
Obie instytucje mówią jednak zgodnie: nie ma konfliktu między NBP a MF w tej sprawie. „Wybór między gotówką a innymi metodami płatności powinien być pozostawiony” – twierdzi MF. – Konfliktu w tej sprawie nie ma, są po prostu inne akcenty, bo inne zadania ma minister finansów, a inne prezes NBP – stwierdził w piątek prezes Glapiński. ©℗
Marek Chądzyński