Firmy zaopatrujące azjatyckiego producenta telekomunikacyjnego w komponenty i technologie – głównie półprzewodniki – dowiedziały się, że Departament Handlu Stanów Zjednoczonych jest w trakcie wycofywania zgód na taką kooperację. Zamierza też odrzucić kilkadziesiąt wniosków o taką licencję, które obecnie rozpatruje. Pozwolenia stracą nie tylko spółki amerykańskie.
Taką informację podała Agencja Reutera, powołując się na anonimowe źródła znające sprawę oraz wiadomość e-mail branżowej organizacji producentów półprzewodników (Semiconductor Industry Association). Departament Handlu w odpowiedzi na pytania agencji zastrzegł, że nie może komentować konkretnych decyzji dla eksporterów. Stwierdził tylko, że cały czas współpracuje z innymi agencjami rządowymi w celu „konsekwentnego” stosowania zasad licencyjnych w sposób, który „chroni bezpieczeństwo narodowe USA i interesy polityki zagranicznej” kraju.
Według Reutersa co najmniej jedno pozwolenie na sprzedawanie swoich urządzeń Huaweiowi ma stracić japoński producent kart pamięci Kioxia. Firma nie odniosła się do sprawy, zasłaniając się tajemnicą biznesową. Wśród poszkodowanych może być amerykański Intel, który zgodę na dostawy dla chińskiego giganta telekomunikacyjnego otrzymał we wrześniu ub.r. Intel i Huawei również odmówiły komentarza.
Reklama
Akcja Departamentu Handlu jest ostatnim akordem długotrwałej wojny administracji 45. prezydenta USA z chińskimi spółkami technologicznymi, w których Waszyngton widzi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Szczególnym celem ataków administracji Donalda Trumpa był właśnie Huawei.
Koncern telekomunikacyjny od maja 2019 r. jest na czarnej liście Departamentu Handlu. To oznacza, że amerykańskie przedsiębiorstwa nie mogą sprzedawać Huaweiowi swoich produktów ani technologii bez zgody amerykańskich władz. Na indeks w kilku transzach trafiło ponad 100 zarejestrowanych w różnych krajach podmiotów powiązanych z chińską spółką. Główny zarzut Waszyngtonu wobec firmy z Shenzen dotyczy jej współpracy z chińskim wywiadem – choć administracja Donalda Trumpa nie udowodniła chińskiemu producentowi szpiegostwa.

Reklama
W maju ub.r. restrykcje wobec Huaweia zostały zaostrzone. Zgody Departamentu Handlu wymaga dziś sprzedaż chińskiemu koncernowi półprzewodników powstałych przy użyciu amerykańskiej technologii, choć wyprodukowanych poza USA.
Uzyskanie zezwolenia na handel z Huaweiem nie jest łatwe – każdy przypadek rozpatruje się indywidualnie. Co więcej, w sierpniu ub.r. Waszyngton wprowadził dodatkowe ograniczenie: na licencję nie mogą liczyć technologie i produkty wykorzystywane w sprzęcie do budowy sieci telekomunikacyjnej piątej generacji (5G).
Jak podaje Reuters, zanim Departamentu Handlu wyprowadził w kierunku chińskiego giganta pożegnalny cios, w ostatniej fazie rozpatrywania było ok. 150 licencji, obejmujących w sumie towary i technologie o wartości 120 mld dol. Wnioski o zgody na kolejne 280 mld dol. czekały zaś na rozpatrzenie. Agencja informuje, że najnowsze decyzje administracja Donalda Trumpa podjęła po serii kilku spotkań, które toczyły się od początku tego roku z udziałem wyższych urzędników resortów handlu, stanu, obrony i energii.
Czarna lista Departamentu Handlu nie jest jedyną, na którą trafił w USA koncern z Shenzhen. Wpisano go też bowiem na indeks spółek mających lub podejrzewanych o powiązania z chińskim sektorem wojskowym. To uniemożliwia amerykańskim inwestorom kupowanie papierów wartościowych Huaweia.
USA oskarżają również byłą szefową Huaweia ds. finansowych Meng Wanzhou o oszustwa i naruszenie amerykańskich sankcji handlowych nałożonych na Iran. Wanzhou, aresztowana w grudniu 2018 r. na kanadyjskim lotnisku, broni się obecnie przed ekstradycją do Stanów Zjednoczonych.
Nie należy się spodziewać, że zmiana w Białym Domu przyniesie ocieplenie stosunków w tej dziedzinie. Amerykańska rywalizacja z chińskim sektorem technologicznym jest bowiem ponadpartyjna.
Częściowo przenosi się też ona na sojuszników Stanów Zjednoczonych. Odchodząca ekipa z Białego Domu namawiała np. innych członków NATO, by poszli jej śladem i wykluczyli Huaweia z budowy sieci piątej generacji. Część państw europejskich rozważa wprowadzenie takich ograniczeń. Jako pierwsza urządzeń chińskiego producenta do budowy 5G zabroniła używać Wielka Brytania. Z kolei w Unii Europejskiej na czoło stawki blokujących wysforowała się Szwecja.
Tamtejszy regulator rynku telekomunikacyjnego (Post- och telestyrelsen, PTS) w październiku ub.r. w warunkach aukcji częstotliwości na sieć 5G wykluczył Huaweia z grona potencjalnych dostawców sprzętu dla operatorów telekomunikacyjnych ubiegających się o rezerwację pasma. Jak wyjaśnił, podjął taką decyzję ze względów bezpieczeństwa narodowego i w porozumieniu z krajowymi agencjami bezpieczeństwa.
Huawei zgłosił tę sprawę do sądu i na początku listopada ub.r. Sąd Administracyjny w Sztokholmie zdecydował, że do czasu rozpatrzenia sprawy restrykcje wobec chińskich urządzeń zostaną zawieszone. W odpowiedzi regulator wstrzymał start aukcji, planowany na 10 listopada ub.r. Jednak w grudniu ub.r. sąd apelacyjny orzekł, że procedura przydziału pasma na 5G może się odbyć zgodnie z zasadami ustalonymi przez PTS. Potwierdził to potem Naczelny Sąd Apelacyjny i wczoraj szwedzka aukcja 5G wystartowała z wykluczeniem chińskiego producenta jako dostawcy sprzętu dla telekomów walczących o częstotliwości. Natomiast główna sprawa sądowa między Huaweiem a szwedzkim regulatorem – dotycząca ograniczenia konkurencji – nadal się toczy.
Amerykanie chcieli, by inne kraje NATO wykluczyły Huaweia z 5G