statystyki

Ojciec terapii szokowej w polskiej gospodarce: Ja tylko doradzałem

autor: Rafał Woś06.06.2014, 16:00
Jeffrey Sachs fot. Wojciech Górski

Jeffrey Sachs amerykański ekonomista. Zasłynął w połowie lat 80., gdy stworzył dla rządu Boliwii plan walki z hiperinflacją. W 1989 r. został doradcą „Solidarności”, która odniosła sukces w wyborach do sejmu kontraktowego. Uchodzi za pomysłodawcę terapii szokowej, pakietu radykalnych reform prorynkowych, które znalazły wyraz w postaci planu Balcerowicza. Sachs doradzał potem innym rządom regionu. Pod koniec lat 90. trafił do Afryki i tam odkrył problem biedy, który stał się motywem przewodnim jego dalszej kariery naukowej i poczytnych książek. Dziś 59-letni ekonomista jest dyrektorem Instytutu Ziemi na Columbia University w Nowym Jorku.źródło: DGP

Pisząc rekomendacje dla Polski, chciałem, by stała się krajem o gospodarce mieszanej. Z silną rolą państwa, z mechanizmami redystrybucji, sprawnym rynkiem pracy. Socjaldemokracja to tradycja, do której zawsze było mi najbliżej – przyznaje Jeffrey Sachs, pomysłodawca terapii szokowej w Polsce

Bywa pan w Polsce?

Od czasu do czasu. Raz na dwa – trzy lata.

Czyli pan wie, że nazwisko Jeffrey Sachs ma u nas znaczenie symboliczne. Wie pan, z czym się kojarzy?

Nie mam pojęcia.

Naprawdę?

Wiem tylko, że odegrałem pewną rolę w procesie waszej transformacji. Jestem z tej roli dumny.

To panu powiem. Nazwisko Sachs jest w Polsce symbolem terapii szokowej. Ucieleśnieniem konsensusu waszyngtońskiego, gotowego przepisu na radykalną wolnorynkową przebudowę gospodarek peryferyjnych. Bez specjalnego liczenia się z kosztami eksperymentu. Co zresztą nie dziwi, bo łatwo się daje rekomendacje na odległość.

To absurdalne. Każdy, kto zna mnie i moje prace, wie, że przez większą część kariery spierałem się z założeniami konsensusu waszyngtońskiego, które potrafią być bardzo krótkowzroczne i okrutne. I pisałem o tym potem wiele razy.

Ale jednocześnie był pan ojcem koncepcji terapii szokowej, która zakładała radykalną liberalizację, szybką prywatyzację i zaciśnięcie pasa przez obywateli. W nadziei, że najgorsze szybko minie, za to pojawią się owoce wyrzeczeń. To nie przepis rodem z konsensusu waszyngtońskiego?


Pozostało 92% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (12)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane