Polskie firmy muszą współtworzyć rakiety w polskiej tarczy. Tak mówią przedstawiciele polskiego przemysłu zbrojeniowego. Tłumaczą, że tylko współudział rodzimego kapitału pozwoli spełnić warunek, że krajowy system obrony przeciwrakietowej będzie w połowie opierał się na polskich rozwiązaniach technicznych.
Reklama

Marek Borejko z Polskiego Holdingu Obronnego powiedział, że dziś polskie firmy są w stanie zaproponować większość elementów polskiej tarczy: kompletną łączność, systemy radarowe, systemy dowodzenia, pojazdy czy wyrzutnie rakiet. "Brakuje nam w tej chwili w kraju technologii rakiet średniego zasięgu" - przyznaje Borejko.

Ale- jak twierdzi Borejko- właśnie produkcja samych rakiet stanowić będzie większość kontraktu. Dlatego nasi producenci i twórcy uzbrojenia chcą takiego wyboru rakiet, który pozwoli współpracować naszym firmom. Oznaczałoby to produkcję rakiet na zagranicznej licencji, która umożliwiałaby dodanie polskiego osprzętu, na przykład elektroniki, czy wykorzystanie naszego specjalistycznego paliwa.

Na wybór polskich rozwiązań technicznych liczą też nasze środki badawcze. Rektor Wojskowej Akademii Technicznej Zygmunt Mierczyk podkreśla, że polski sprzęt pozwala zatrzymać inwestowane środki w kraju. Rektor przypomina, że oprócz zakupu trzeba myśleć także o serwisowaniu sprzętu, a wybór polskich rozwiązań oznacza utrzymanie miejsc pracy w kraju. "Polskie rozwiązania zawsze będą tańsze i przy okazji przyniosą miejsca pracy" - podkreśla Mierczyk.

Do 2023 roku rząd chce przeznaczyć na budowę antyrakietowej obrony kraju 15 miliardów złotych. Resort obrony przeprowadził rozmowy już z kilkunastoma oferentami z kraju i zagranicy.