Jacek Ebert, współwłaściciel agencji reklamowej Kot Bury, na własnej skórze odczuł co oznacza problem utraty firmowych danych, gdy po zabiegu chirurgicznym przebywał w szpitalu. Urządzenie, na którym zgromadzone były służbowe pliki, zostało skradzione. Ebert nie przechowywał danych na nośnikach zewnętrznych, zatem rezultaty pracy zniknęły razem z laptopem. 

Problem bezpieczeństwa danych dotyka wielu przedsiębiorców. Ilość znajdujących się w pamięciach informacji rośnie w oszałamiającym tempie. Comarch podaje, że w 2006 r. w całej światowej pamięci zgromadzone było 0,16 ZB (zettabajtów, kilobajtów do potęgi siódmej). W 2011 r. wielkość ta wynosiła 1,8 ZB, a na koniec ub. r. – już 3,6 ZB. Dwa lata temu na jedno gospodarstwo domowe przypadały 464 GB, w 2016 r., jak przewidują analitycy, będzie to już 3,3 TB. Problem bezpieczeństwa jest szczególnie istotny dla przedsiębiorstw. W wielu firmach aplikacje stanowią bowiem jeden z cenniejszych składników majątku. Tymczasem przedsiębiorcy wciąż nie przykładają odpowiedniej wagi do ich przechowywania. Według Comarchu jedna trzecia użytkowników komputerów w ogóle nie wykonuje kopii zapasowych, 28 proc. taką czynność przeprowadza raz w miesiącu, a tylko 7 proc. codziennie. 

Koszty odzyskiwania danych są natomiast wysokie. Szacuje się, że przywrócenie dokumentu w formacie MS Office kosztuje ok. 300 zł, płyty CD i DVD – ok. 400 zł, pamięci flash – ok. 700 zł, dysku twardego od 1000 zł, a informacji zapisanych na macierzy RAID – nawet 4 tys. zł. 

Opłacalnym rozwiązaniem jest zatem korzystanie z backupu w chmurze. Argumentów za takim rozwiązaniem jest kilka: firma nie musi troszczyć się o stan infrastruktury (ewentualną awarię nośników pamięci), upoważnione osoby mają dostęp do danych 24 godziny na dobę z poziomu dowolnego urządzenia (PC, firmowy laptop, czy tablet), ograniczone zostaje ryzyko kradzieży. Podczas wykonywania backupu w chmurze kopie przesyłane są bowiem na oddalone od siedziby firmy serwery. Odpadają zatem wysokie, liczone w dziesiątkach tysięcy złotych koszty budowy i wyposażenia własnej serwerowni (maszyny powinny pracować w oddzielnym pomieszczeniu wyposażonym m.in. w system klimatyzacji, podtrzymywania napięcia i zapobiegania pożarom itp.). Nadzór nad jej funkcjonowaniem muszą sprawować specjalnie do tego wyznaczone i przeszkolone osoby. Rozwiązania chmurowe pozwalają zatem zaoszczędzić również na kosztach pracy. 

Ale nie każdy dostawca takich rozwiązań jest godny zaufania. Zasady świadczenia tego rodzaju usług ściśle reguluje prawo. Gdy obsługujące chmurę serwery funkcjonują na terenie Polski, stosowane są zapisy ustawy z 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. 2013 r. 0 poz. 1422), która stanowi wdrożenie unijnej e-Commerce Directive (dyrektywa 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 8 czerwca 2000 r. w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego). Najczęściej nie są przestrzegane zapisy dotyczące ochrony danych osobowych. W klasycznej infrastrukturze chmurowej trudno bowiem określić położenie konkretnych bitów informacji w danym czasie, gdyż są one przerzucane i multiplikowane według skomplikowanych algorytmów efektywnościowych. Gdy dostawca i użytkownik pochodzą z różnych państw stosowana powinna być zasada, że cały proces odbywa się zgodnie z prawem podmiotu korzystającego, a nie dostarczającego rozwiązania. 

Specjaliści sugerują więc korzystanie z rozwiązań sprawdzonych, sygnowanych najlepiej marką znanego producenta. – Na rynku jest wielu dostawców, ale z pewnością nie wszystkim można zaufać – uważa Artur Gajda, ekspert ds. informatycznych. Polecanym przez wielu przedsiębiorców rozwiązaniem jest platforma iBard24 notowanej na warszawskiej giełdzie firmy Comarch. Prócz oczywistych, chmurowych funkcjonalności jej zaletą jest także to, że serwerownie Comarchu znajdują się w Polsce. Nie ma zatem wątpliwości, jakie regulacje prawne powinny być stosowane podczas jej używania. Platforma gwarantuje także 100-proc. bezpieczeństwo. – iBard24 pełni dla nas funkcję zabezpieczającą przed ewentualną awarią firmowej infrastruktury – zapewnia Marek Rysztak, dyrektor generalny ArcelorMittal Syców. – Rozwiązanie to całkowicie spełnia wymagania zewnętrznych audytorów bezpieczeństwa, badających procedury w naszym przedsiębiorstwie – dodaje.

Partner opracowania: