Liczba bezrobotnych / Dziennik Gazeta Prawna
– To bardzo dużo. Około 45 proc. osób aktywnych zawodowo miało do czynienia z publicznymi służbami zatrudnienia – ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.
– Statystyka jest tragiczna. Wśród bezrobotnych zarejestrowanych po raz pierwszy są głównie młodzi ludzie, absolwenci szkół – komentuje prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Dodaje, że rejestracja w urzędzie pracy często pozostawia skazę na całe życie. – Bo na przykład dla wielu pracodawców bezrobotny nie jest dobrym kandydatem na pracownika – wyjaśnia prof. Kabaj.
Inaczej widzi to prof. Henryk Domański, socjolog z PAN. – Jeżeli ktoś ma doświadczenie z bezrobociem na starcie kariery zawodowej, to już od kilku lat może to traktować jako coś normalnego, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich żyjemy – komentuje. Dodaje jednak, że utrata pracy – szczególnie po trzydziestce – osłabia wiarę w siebie i zniechęca do kształcenia.
Brak pracy lub jej utrata to droga prowadząca do biedy. Potwierdzają to badania GUS. Według nich w 2012 r. wśród gospodarstw domowych, w skład których wchodziła przynajmniej jedna osoba bezrobotna, skrajnym ubóstwem zagrożonych było 13 proc. z nich, a gdy stałego zajęcia nie miały dwie osoby i więcej, skrajna bieda dotykała jednej trzeciej gospodarstw.
Osoba bezrobotna z czasem traci swoją pozycję w małżeństwie i rodzinie.
Utrata pracy – szczególnie po trzydziestce – osłabia wiarę w siebie
– Cierpią na tym dzieci, bo rodzice nie są w stanie zaspokoić ich oczekiwań i potrzeb. Pojawiają się konflikty i żale – mówi Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP.
Wśród bezrobotnych (także tych, którzy rejestrują się po raz pierwszy) dużo jest takich osób, które nie są zainteresowane pracą (mają zajęcie w szarej strefie). Status bezrobotnego jest im potrzebny tylko po to, aby uzyskać dostęp do bezpłatnej służby zdrowia albo aby otrzymać zasiłek z pomocy społecznej.
– W sumie jednak marnie ma zarówno ten, który rejestruje się w urzędzie pracy ze względów taktycznych, jak i ten prawdziwie bezrobotny, zdegradowany. Źle to wpływa na poczucie własnej wartości, zaangażowanie społeczne, gotowość do pomocy i współdziałania – ocenia Jacek Santorski, psycholog biznesu z Akademii Psychologii Przywództwa Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej.
Są regiony w Polsce niemal zdegradowane bezrobociem. – W powiecie kwidzyńskim mieszka łącznie z dziećmi 84 tys. osób, a aż około 50 tys. ma założone teczki z historią ich bezrobocia – informuje Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie.
Według danych resortu pracy w 2013 r. było ponad 2,7 mln nowo zarejestrowanych osób bez zajęcia. Prawie tyle samo zostało wykreślonych, bo znalazło pracę lub nie potwierdziło gotowości do jej podjęcia. W efekcie liczba bezrobotnych była w końcu 2012 r. o 21 tys. większa niż w grudniu roku poprzedniego i wyniosła ponad 2,1 mln.