Autopromocja

Sojusze Skarbu Państwa do poprawki. Gaz łupkowy i atom zagrożone?

Państwowe sojusze Mikołaja Budzanowskiego warte prawie 100 mld zł
Państwowe sojusze Mikołaja Budzanowskiego warte prawie 100 mld złDziennik Gazeta Prawna
23 kwietnia 2013

Dymisja ministra Mikołaja Budzanowskiego stawia pod dużym znakiem zapytania projekty energetyczne, w które zaangażowały się państwowe koncerny. Chodzi m.in. o konsorcjum łupkowe i sojusz atomowy.

To właśnie za kadencji Mikołaja Budzanowskiego powstała lista strategicznych inwestycji, których wartość sięga 100 mld zł. Do ich realizacji powoływane były sojusze koncernów z udziałem Skarbu Państwa. Wspólnymi siłami chciano szukać gazu łupkowego i budować pierwszą elektrownię jądrową. Sojusze bez swojego architekta mogą nie przetrwać najbliższych miesięcy.

Po ubiegłotygodniowym pożeganiu z rządem sternika MSP niepewny jest m.in. los powołanego niemal rok temu konsorcjum łupkowego. Minister skarbu zaprzągł do niego największe firmy – KGHM, PGE, Tauron i Eneę – ale ich menedżerowie od początku nie ukrywali, że są przeciwni angażowaniu się w ryzykowne i kosztowne przedsięwzięcie.

– Wiele zarządów spółek związanych ze Skarbem Państwa, zwłaszcza tych, które znalazły się w sojuszach łupkowym czy atomowym, niewątpliwie z ulgą odetchnęło po dymisji ministra Budzanowskiego. Nie mam wątpliwości, że nie przetrwają – mówi Andrzej Szczęśniak, analityk rynku energetycznego.

Jego zdaniem teraz tempo poszukiwań gazu łupkowego mocno zwolni. Ale nie tylko. Koncerny energetyczne mają też problem z dogadaniem się przy realizacji programu jądrowego wartego ponad 55 mld zł. Z powodu kryzysu to dziś ryzykowny projekt.

Pod znakiem zapytania staje też wiele wspólnych inwestycji w elektroenergetyce, m.in. bloki PGNiG i Tauronu w Łagiszy, KGHM i Tauronu w Blachowni oraz w sektorze chemicznym (zakład petrochemiczny Grupy Azoty i Lotosu w Gdańsku) i gazowym (korytarz Północ – Południe, który miał być dofinansowany przez spółkę Polskie Inwestycje Rozwojowe).

Ostatnie zamieszanie z memorandum gazowym i odwołaniem największej inwestycji węglowej w Europie przez PGE w Opolu wywołało dyskusję na temat sposobu, w jaki realizowana jest polityka energetyczna państwa. Dziś za kreowanie jej założeń odpowiada Ministerstwo Gospodarki, ale nadzór właścicielski nad koncernami energetycznymi, poza górnictwem, sprawuje MSP.

– Ta dyskusja powinna się pilnie zakończyć konkluzją – zapowiedział w ubiegły piątek Donald Tusk. – Być może taką konkluzją będzie jednolity nadzór nad całą energetyką – stwierdził premier. Nie wykluczył, że powstanie ministerstwo energetyki lub powołany zostanie pełnomocnik rządu.

Zdaniem Janusza Steinhoffa, byłego wicepremiera i ministra gospodarki, brak koordynacji działań rządu w zakresie energetyki to tylko „potknięcia”, które nie wymagają łączenia kompetencji resortów gospodarki i skarbu. – Byłoby to zaprzeczeniem kilkunastoletnich reform – twierdzi Steinhoff i dodaje, że połączenie zadań regulacyjnych z nadzorem właścicielskim nic nie da. – Funkcją państwa, czyli w tym przypadku Ministerstwa Gospodarki, jest stworzenie warunków, w których PGE mogłaby przystąpić do realizacji rozbudowy elektrowni w Opolu, a nie kombinowanie, jak ją do tego zmusić – kwituje.

Połączenia resortów gospodarki i skarbu nie obawia się Piotr Piela, partner w Ernst & Young. – Większość decyzji dotyczących sektora powinna być koordynowana w jednym miejscu. Dziś tak nie jest – mówi Piela.

Potrzebę wzmocnienia strategicznego myślenia o energetyce widzi również Mariusz Swora, były prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Swora przypomina, że ministerstwa ds. energetyki istnieją m.in. w Danii i Wielkiej Brytanii. – Ale skupiają w sobie bardziej kompetencje naszych ministerstw gospodarki i środowiska. Jeśli i u nas miałby powstać odbrębny resort, to nadzór właścicielski nad spółkami powinien pozostać poza nim – uważa Mariusz Swora.

Jacek Socha, były minister skarbu, partner w firmie doradczej PwC, także jest zwolennikiem powołania ministerstwa energetyki, ale w jeszcze innym kształcie. – Należałoby połączyć Ministerstwo Skarbu i Ministerstwo Środowiska – zapewnia Jacek Socha, tłumacząc ten wariant potrzebą koordynacji programu łupkowego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.