Grupa Azoty, Lotos, Enea i Bogdanka zaprezentowały wczoraj wyniki roczne. Wszystkie przyznają, że miniony rok był wyjątkowo trudny, w głównej mierze z uwagi na spowolnienie gospodarcze. Z jego efektami firmy uporały się z różnym skutkiem. O wynikach decydowały bowiem wysokie notowania najważniejszych z punktu widzenia tych koncernów surowców.

Azoty zanotowały w 2012 r. spadek wyniku EBIT na poziomie 36 proc., choć przychody ze sprzedaży wzrosły z 5,3 do ponad 7 mld zł. Zdaniem analityków to wskazuje, że ujemna dynamika wyniku operacyjnego ma charakter kosztowy. – W strukturze kosztowej główną rolę odgrywają rosnące koszty kluczowych surowców. W obszarze nawozów istotny z naszego punktu widzenia był wzrost cen fosforów o 26 proc. i soli potasowej o 10 proc. – tłumaczy Andrzej Skolmowski, wiceprezes Azotów. Jak dodaje, surowce wykorzystywane w petrochemii i do produkcji m.in. tworzyw skoczyły z kolei w tym okresie o blisko 20 proc. Najmocniej ucierpiał segment pigmentów. Wzrosty cen ilmenitu i szlaki tytanowej sięgnęły ponad 100 proc. – Spowolnienie na rynku nawozów czy tworzyw, widoczne zwłaszcza w II półroczu, spowodowało, że różnice nie mogły zostać pokryte przyrostem cen produktów. W efekcie przełożyło się to na spadek marży w ujęciu rocznym do poziomu 5 proc., z 11 proc. w 2011 r. – podkreśla Andrzej Skolmowski.

Wynik netto Grupy Azoty wyniósł 315 mln zł, o 37 proc. mniej niż rok wcześniej.

Wysokie ceny produktów naftowych w 2012 r. zaowocowały poprawą rezultatu finansowego w Lotosie. Przychody skoczyły o 13,2 proc., do 33,1 mld zł. Zysk operacyjny uplasował się na poziomie 301 mln zł, a zysk netto wyniósł 923 mln zł (wzrost o 42 proc.). – Dobry wynik to konsekwencja wyższych notowań paliw na rynkach światowych, wyższego średniorocznego kursu dolara oraz zwiększonej o 1,4 proc. sprzedaży, która sięgnęła blisko 10,2 mln ton – zaznacza Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos.

Większą sprzedaż udało się osiągnąć dzięki zwiększonemu o 5,6 proc. przerobowi ropy w gdańskiej rafinerii.

Wczoraj wyniki podała także Bogdanka. Kolejny rok z rzędu pierwsza sprywatyzowana kopalnia poprawiła wskaźniki. Przy 1,8 mld zł przychodów i 658 mln zł zysku EBITDA (rentowność bliska 36 proc.) spółka zarobiła na czysto 290 mln zł, o 31 proc. więcej niż przed rokiem. Dobre wyniki to efekt rekordowego wydobycia oraz sprzedaży węgla (7,8 mln ton), ale także wyższej o blisko 8 proc. średniej ceny węgla energetycznego. Zdaniem Zbigniewa Stopy, prezesa Bogdanki, ten rok może być jednak dla branży trudny. – Spada zapotrzebowanie na węgiel energetyczny i rosną w wielu kopalniach zapasy węgla na zwałach – mówi szef giełdowej spółki.

Mimo wyższych cen węgla energetycznego dobre wyniki – jak przekonuje Paweł Puchalski z DM BZ WBK – zaprezentowała z kolei ostatnia z kontrolowanych przez Skarb Państwa grup energetycznych. Enea przy wyższych o 4,4 proc. przychodach (10,1 mld zł) oraz zysku EBITDA (1,6 mld zł) zmniejszyła zysk o 10,4 proc. (do 712 mln zł).

Enea nieznacznie podniosła sprzedaż energii do odbiorców końcowych (do 15 TWh) oraz dystrybucję (do 17,2 TWh). Wielkość zarówno sprzedaży energii, jak i dystrybucji prądu sugeruje jednak, że firma znalazła się za gdańską Energą, uznawaną do tej pory za najmniejszy z państwowych koncernów energetycznych. Krzysztof Zamasz, szef Enei, poinformował, że zarząd rozpoczął przegląd strategii. Pod lupę trafią projekty inwestycyjne.

– Grupa będzie inwestować w najbardziej rentowne projekty – zapowiada Krzysztof Zanasz.

Które inwestycje wylecą ze strategii, okaże się w połowie roku. Enea na pewno nie wycofa się z rozpoczętej budowy bloku węglowego w Kozienicach. Podtrzymuje także zamiar rozwijania energetyki wiatrowej i budowy elektrowni biogazowych.